DJ bez disco-polo – Gatunek rzadszy niż skrzyżowanie JEDNOROŻCA ze SFINKSEM

ręka dja kontrolująca głośność
Niedawno pisałem, że DJe często każą ciągać kable swoim dziewczynom. Byłem na weselu i mam kolejną obserwację na temat tego zawodu. Jak mówisz DJowi, że nie chcesz disco-polo na swojej imprezie, to nagle okazuje się, że Szaza gra rocka, Martyniuk folk, a Sławomir to jest w ogóle k*wa nowoczesny jazzman.

Wiem, że państwo młodzi się domagali, żeby z głośników nie wiało wiochą i nawet dali gościowi swoją playlistę. On jednak postąpił według zasady, ja wam udowodnię, że nie da się bez disco-polo i twardo puszczał największe szlagiery muzyki przenno-buraczanej (z prywatnej listy).
Wziąłem się na sposób i konsekwentnie, co pół godziny podchodziłem do djki, żeby zamówić Die Antwoord. Koleś bronił się na wszelkie możliwe sposoby, ale po północy pękł i puścił ściągnięte z Youtuba „Fatty, fatty boom boom”.
 
Młode, nowoczesne wesele. Dużo ludzi młodych ciałem lub duchem. Zlecieli się na parkiet. Mina DJa bezcenna. Nie mógłby być bardziej zaskoczony, gdyby któreś z nas zaczęło lewitować nad posadzką i wymiotować skarabeuszami. Jego kolega – pomocnik DJa czy jak go tam nazywać – zaczął nawet nas nagrywać telefonem. Także ten, spodziewajcie się tego na Youtubie!
 
Mimo wszystko muszę powiedzieć, że dysk dżokej zachował się profesjonalnie. Jak zobaczył, że ludzie się bawią, zaczął puszczać kawałki pasujące klimatycznie do Die Antwoord. I w tym momencie ja się zdziwiłem. Bo zobaczyłem, że wujek Jasiu hula przy System of a Down. A później mama panny młodej zaczęła we mnie uderzać przy pogo krzycząc: „Przepychanki! Przepychanki!”
 
Zdecydowanie najlepsze wesele, na jakim byłem.

 

Jedna myśl na temat “DJ bez disco-polo – Gatunek rzadszy niż skrzyżowanie JEDNOROŻCA ze SFINKSEM”

Możliwość komentowania jest wyłączona.