Dlaczego stand up bez przekleństw jest taki rzadki? Do diaska…

Długopis w tle z adnotacją: "Wulgaryzm jest jak podkreślenie - służy wzmocnieniu przekazu. Kiedy podkreślasz cały czas, już nie widać podkreśleń. Zostaje tylko denerwująca, czerwona linia."

Stand up bez przekleństw może się wydawać wewnętrzną sprzecznością, bo ta forma weszła na polską scenę z buta wywarzając drzwi obyczajowości. Była i częściowo dalej jest rodzajem buntu przeciw miałkiemu kabaretowi. Przeciwko skeczom, które może obejrzeć i trzylatek i stuletnia babcia z zapadłej wioski. I moim zdaniem właśnie z potrzeby odmienności wynika to, że wielu stand-uperów nadużywa wulgaryzmów…

Nie będę ukrywał, że stand up bez przekleństw nie jest zjawiskiem szczególnie popularnym. Nie znajdziemy wielu komików, którzy całkowicie zrezygnowali z mocnych słów. Ale z niektórymi można się dogadać.

Ja na przykład nie zawsze jestem krystalicznie czysty, ale mam przygotowany osobny program bez wulgaryzmów i tematów niewygodnych. Jeśli weszliście tutaj, aby znaleźć stand-upera, który nie przeklina, to zapraszam do zapoznania się z moją ofertą :)

Proponuję swoje usługi, ale jednocześnie ten tekst nie ma być autopromocją „na chamca”. Chcę, żeby był merytoryczny i przydatny :) Wymienię w nim kilku innych komików, którzy grają „czysto”.

Stand up bez przekleństw to nisza. Ale jednocześnie przyszłość.

W Polskim stand-upie trwa swoisty wyścig zbrojeń. Komicy starają się dopieprzyć jeszcze bardziej. Próbują przegiąć pałę, jeszcze mocniej niż zrobili to George Carlin, Sarah Silverman i nasz rodzimy Abelard Giza. Sytuacji nie ratują media, które pisząc o stand-upie, koncentrują się właśnie przede wszystkim na jego wulgarnych aspektach.

Ten wyścig zbrojeń będzie trwał dalej. Komicy będą próbowali zaszokować jeszcze bardziej. Jeszcze mocniej przekroczyć granicę obyczajowości. Bo wszystko wskazuje na to, że osób zajmujących się stand-upem będzie przybywać. I walka o własne miejsce na rynku stanie się jeszcze bardziej zaciekła.

Jednocześnie, moim zdaniem, sam rynek się rozszerzy. Co zarazem oznacza, że będą na nim powstawać nisze. Pojawi się stand up gejowski. Stand up zaangażowany politycznie. Stand up góralski, śląski i kaszebe. Z niecierpliwością czekam też, aż jakiś Rom zrobi stand up cygański.

I gdzieś pomiędzy tym wszystkim swoje miejsce znajdzie na pewno stand up bez przekleństw.

Dlaczego tak uważam? Między innymi dlatego, że już widzę zapotrzebowanie. Poniższy post pochodzi z grupy EVENT BOX | Ogłoszenia z branży eventowej.

screen z facebooka dotyczący stand upu bez wulgaryzmów

Dodam, że to zapytanie nie jest odosobnione. Na grupach dotyczących organizacji imprez firmowych widziałem je już kilka razy.

Mój kumpel – Damian Kubik – gra monologi z pogranicza kabaretu (jako postać Antoni Gorgoń-Grucha). Ostatnio łapie zlecenia od firm, które zatrudniły na swoje wydarzenie stand-upera i się sparzyły. Bo dostały show zbyt mocne – pełne przekleństw, fekaliów i mocno obraźliwych żartów.

A Damian jest może momentami rubaszny, ale ciężko de facto poczuć się urażonym z powodu jego żartów.

Social media wymuszą oczyszczenie komedii

W tym momencie stand-uperzy opierają się na mediach społecznościowych.

Zdobywają rozpoznawalność na Youtubie, a bilety sprzedają dzięki Facebookowi. Problem polega na tym, że obydwa portale wprowadzają coraz mocniejsze obostrzenia treści. Facebook coraz częściej blokuje konta za treści obraźliwe. Youtube za wulgaryzmy wyłącza reklamy i zmniejsza zasięgi. Skrajnym przypadkiem jest Tumblr, który w ogóle zabronił publikowania na swoich łamach treści przeznaczonych dla dorosłych…

Stand-uperzy będą musieli zacząć dostosowywać się do tej sytuacji. Przypuszczam, że część z nich będzie zacznie do sieci monologi bez przekleństw, ale zostawi hardcore poza sceną. Część jednak całkowicie złagodzi styl…

Czy wulgaryzmy są jednoznacznie złe?

Ja nie lubię, kiedy jest ich zbyt dużo. Wtykanie kurwy, co drugie słowo, nie ma dla mnie absolutnie żadnego sensu.

Z drugiej strony, wulgaryzm jest środkiem jak każdy inny. Często służy podkreśleniu przekazu. Czasami też buduje napięcie – a konkretnie mówiąc zagrożenie (na przykład kiedy dresiarz w historii przeklina, mówiąc do postaci). Kiedy jednak zaczynamy podkreślać cały czas, już nie widać podkreśleń. Jest tylko denerwująca czerwona linia.

Długopis w tle z adnotacją: "Wulgaryzm jest jak podkreślenie - służy wzmocnieniu przekazu. Kiedy podkreślasz cały czas, już nie widać podkreśleń. Zostaje tylko denerwująca, czerwona linia."

Z trzeciej strony, nie jestem odpowiednią osobą, żeby w tej sprawie rzucać kamieniem. Parę lat temu przeklinałem o wiele więcej. W dalszym ciągu w sieci wiszą moje zbyt wulgarne nagrania. Miałem też momenty, w których świadomie bawiłem się wulgaryzmami z efektem bardzo różnym. Tutaj jako przykład podam stary tekst ze swojego bloga pod tytułem Stand Up z Cenzurą – Czyli kiedy można napierdalać Kurwami ze sceny.

Czysty stand up. Czyli właściwie co?

Czasami może być tak, że brak wulgaryzmów to za mało. Bo stand-uperzy znają tysiąc sposobów na przegięcie pały.

I tutaj na ratunek przychodzi określenie „czysty stand up”. Jest ono dosyć intuicyjne, ale mimo wszystko je wytłumaczę. Jest to oczywiście kalka językowa z angielskiego „clean stand up comedy” albo po prostu „clean comedy”.

Aby stand up był czysty, musi spełniać kilka wymogów:

  • Brak wulgaryzmów. A przynajmniej ich bardzo niskie nasycenie.
  • Raz organizatorka przed występem w galerii handlowej poprosiła mnie, żebym nie mówił fragmentów w rodzaju: „oglądam pornola z dziewczyną, a ona zaczyna mi robić loda, a później wkłada palec w dupę…” Nie mówiłem. Między innymi dlatego, że nie mam takich fragmentów :) No ale do sedna. Seks może się przewijać w czystym stand upie, ale raczej w formie pięknej niż obleśnej.
  • Bez fekaliów. Kupa, siku, krew menstruacyjna, plastycznie i długo opisane gluty z nosa. Temu wszystkiemu czysty stand up mówi nie. Na wszelki wypadek dodam, że bąki kwalifikują się jako kupa :)
  • Religia i polityka. Prywatnie uwielbiam żartować z religii i mam dosyć mocno sprecyzowane przekonania polityczne. Jednocześnie uważam, że stand up, który intensywnie eksploatuje powyższe tematy, nie może być czysty. Są one zbyt kontrowersyjne i budzą zbyt wiele emocji (zazwyczaj negatywnych).
  • Żarty ze śmierci i cierpienia. W dziewięćdziesięciu procentów żartów ktoś coś traci. Fizycznie, metafizycznie lub po prostu wychodzi na głupka. W czystym stand-upie nie znajdziemy żartów, w których ktoś traci życie, kończynę lub dużo krwi.

Kto w Polsce robi stand up bez przekleństw?

Najbardziej znanym komikiem robiącym stand up bez przekleństw jest chyba Jerry Seinfeld. Jego ostatni program na Netflixie jest moim zdaniem aż zbyt czysty.

Z czystą komedią utożsamiany był przez lata Bill Cosby. Odrobinę popsuł sobie jednak wizerunek sympatycznego tatuśka, w momencie, w którym okazał się być wielokrotnym gwałcicielem.

Czysta zawsze wydawała mi się też Ellen De Generes. Jej stare programy były wręcz krystaliczne. Poza tym od lat prowadzi talkshow emitowany w ciągu dnia. Tego typu program z założenia musi być przystępny dla wszystkich widzów…

A kto w Polsce robi stand up bez wulgaryzmów?

Na razie na taką etykietę zdecydował się jedynie Grzegorz Halama. I faktycznie jego występy są niemal zupełnie czyste.

Proponuję też Paulinę Potocką. Jej styl jest powolny i delikatny. Naprawdę mało prawdopodobne, żeby ktoś się obraził na jej występie.

Do puli polskich czystych komików dorzuciłbym też Karola Kopca. Niby czasem przeklnie, ale jednak kurwy w jego ustach brzmią subtelnie a nawet inteligentnie.

Jeśli znacie jakichś czystych komików (polskich lub zagranicznych), możecie ich wymienić w komentarzach. Autopromocja dozwolona. Nie będę usuwał :)

 

 

Jedna myśl na temat “Dlaczego stand up bez przekleństw jest taki rzadki? Do diaska…”

Dodaj komentarz