To na czym polega ten cały roast? – zwięźle opisane zasady

grillowane szaszłyki i napis

Pamiętam, że lata temu TVP Kraków transmitowało benefisy. Te imprezy opierają się na prostej koncepcji: „Sadzamy wybraną osobę na czerwonym tronie, a później kadzimy jej, ile wlezie.” Kilka lat temu w polskim świecie rozrywki pojawił się roast, który wywrócił zasady do góry nogami.

W roście też sadzamy wybraną osobę na czerwonym tronie. Zamiast jednak kadzić, jedziemy po niej, ile wlezie. Przy okazji dostaje się wszystkim pozostałym uczestnikom wydarzenia…

Wiem, że tego typu imprezami interesują się nie tylko komicy. Niekiedy są też organizowane roasty firmowe czy nawet urodzinowe (tak, też byłem zdziwiony). Jeśli jesteś właśnie osobą zainteresowaną urządzeniem anty-benefisu, nie przestawaj czytać. W tym tekście postaram się przystępnie i zwięźle przedstawić reguły, jakimi rządzi się roast.

I TUTAJ MAŁY PRZERYWNIK REKLAMOWY. Jeśli potrzebujesz doświadczonego komika do poprowadzenia roastu, to ja z przyjemnością :) Więcej na mój temat na stronie z moją ofertą.

Roast – zasady w telegraficznym skrócie

Roast to nie jest gra. Nie ma tutaj zwycięzców (aczkolwiek zdarza się, że ktoś wypadnie najlepiej). Dlatego zasady można właściwie dowolnie naginać. Większość imprez tego typu ma jednak dosyć podobny przebieg.

  1. Prowadzący przedstawia każdego z występujących. Na końcu zaprasza na scenę osobę roastowaną i sadza ją na tronie (albo normalnym krześle, jeśli nie mamy tronu :)
  2. Roastujący po kolei podchodzą do ambony i czytają (albo jeszcze lepiej, mówią z pamięci, swoje żarty). Wyśmiewają wszystkich uczestników, a na końcu prezentują dłuższy fragment o głównym bohaterze zamieszania.
  3. Jako ostatni pojawia się sam roastowany. Generalnie jego wystąpienie nie różni się zbytnio od tego, co robili pozostali. Też jedzie po każdym z osobna, próbując się jak najczęściej odgryźć. Po sobie już oczywiście jechać nie musi :)

grillowane szaszłyki i napis

Rola Roastmastera

Roastmaster to osoba prowadząca roast. W Polsce rzadko używa się tego słowa, ale w zachodniej komedii jest dosyć popularne.

Funkcja roastmastera jest dla mnie ciekawa i momentami przerażająca…

Konferansjer na większości imprez ma dbać dobre samopoczucie występujących. Powinien dbać, żeby każdy miał dobre wejście. Zapowiadane osoby można wyśmiewać, ale raczej w subtelny sposób.

I tutaj roast po raz drugi wywraca zasady do góry nogami. Bo ludzie prowadzący te imprezy kpią z uczestników na równi z innymi.

Prowadzący jest właściwie normalnym uczestnikiem roastu. Też ubliża, drwi i szydzi. Różnica polega na tym, że swoje żarty prezentuje na raty – jako zapowiedź każdej kolejnej osoby.

Pamiętać jednak należy, że roastmaster nie przestaje być konferansjerem. Powinien czuwać nad przebiegiem i płynnością całej imprezy.

Zasady wybierania gościa na roast

Tutaj reguła jest prosta. Im bardziej znany gość, tym lepiej.

Jakiś czas temu napisałem recenzję Roastu Woytazza. Z tą imprezą był jeden zasadniczy problem. Komicy nie mieli i prawdopodobnie dalej nie mają pojęcia, kim jest Woytazz. .

Uczestnikom było najwyraźniej bardzo ciężko wymyślić żarty na temat najważniejszego człowieka w tym całym zamieszaniu. Część widzów na Youtubie na bank miała problemy ze zrozumieniem wyżej wymienionych tekstów.

Jeśli planujecie wstawiać swoje nagranie do sieci, o wiele lepiej wybrać jako osobę roastowaną Pamelą Anderson albo przynajmniej Paciorek :)

Jeśli chcecie się jedynie pobawić we własnym gronie, wybierzcie osobę najważniejszą albo najbardziej charakterystyczną :)

Jak przygotować się do roasta?

Prowadzący i osoba roastowana są najważniejsi. To w końcu pomiędzy nich niemal po równo rozkłada się uwaga widowni.

Z kolei to roastujący dostarczają dziewięćdziesiąt procent contentu. I dlatego właśnie powinni przygotować się jak najdokładniej. Podczas takich przygotowań warto zadbać o kilka rzeczy:

  1. Materiał. Podkład do tworzenia żartów jest niezwykle ważny. Podczas jednego roasta, w którym brałem udział, każdy z uczestników wysyłał pozostałym krótkie informacje na swój temat.
  2. Eliminacja powtórek. Podczas tego samego roasta znaliśmy żarty wcześniej. Wpisaliśmy je do arkusza google. Po co? Żeby na miejscu się nie okazało, że ludzie jadą po sobie za pomocą tych samych tekstów. Możecie też oddelegować jednego człowieka, który nadzorował cały materiał.
  3. Mniej wulgarnie niż Wam się wydaje. Podkreślam to na każdym kroku, zawsze i wszędzie. PRZEGINAĆ PAŁĘ TRZEBA UMIEĆ, A WYCZUCIE ZAWSZE JEST W CENIE. Na swoim pierwszym roaście radzę nie nastawiać się na totalne zmieszanie z błotem innych osób. W tych imprezach jednak chodzi o zabawę, a nie o to, żeby kogoś naprawdę obrazić.
  4. Kartka. Wiem, że wszyscy wielcy komedii czytają swoje roastowe żarty z kartki, ale nie dajcie się zwieść. Oni się wcześniej do tego czytania przygotowują. Weźcie przykład :) Też się przygotujcie i przećwiczcie swoje żarty przed lustrem.

Dodaj komentarz