Chcę przestać ćpać zozole i pawełki

przećpany koleś prze lustrem

Nigdy o tym nie pisałem, ale JESTEM MOCNO UZALEŻNIONY.

Od żadnej tam hery, amfy czy kokainy. Jestem uzależniony od milki, zozoli i pawełków. Od cukru. W każdej postaci. Właśnie próbuję odstawić słodycze i poniewiera mną jak tym gościem w Trainspotting. Mój organizm ciągle drze biologicznego ryja, że jest głodny. Jak już zjem, jakby szeptem dodaje: „a teraz zgodnie z tradycją, deserek…” Ciągle chce mi się kebaba albo cheesburgera z McDonalda. Jak już je zamówię, coś w środku mówi ” i jeszcze colę. Zawsze bierzesz do tego colę…” A tym razem nie biorę. Ale i tak jem więcej kebabów i cheesów. Bo wiem, że w tych wszystkich sosach jest w opór cukru. A jednak technicznie nie kwalifikują się jako słodycze. Czytaj dalej Chcę przestać ćpać zozole i pawełki

Jak zorganizować urodziny Hitlera?

Jakiś rok temu było głośno o urodzinach Hitlera zorganizowanych w lesie przez bandę nazistów. Teraz znowu zaczyna o nich huczeć. Z prostego powodu. Główny organizator mówi, że zorganizowanie imprezy zostało mu zlecone. Wziął za nie dwadzieścia tysięcy. I jestem tym faktem zdruzgotany, bo ja bym nie zszedł poniżej czterdziestu. Bo każdemu się wydaje, że to tak prosto jest zorganizować urodziny Hitlera. Myślicie, że tak łatwo jest pozbijać swastykę z desek tak, żeby wszystkie kąty były proste? Tym się musi zająć specjalista, zwłaszcza jeśli swastyka ma płonąć kilka godzin. Poza tym wypadałoby zapewnić jakąś infrastrukturę. Postawić przenośne kibelki i to nie toy-toye. Takie ekskluzywne, żeby nikt sobie muduru ss-mana nie ujebał.

Czytaj dalej Jak zorganizować urodziny Hitlera?

DJ bez disco-polo – Gatunek rzadszy niż skrzyżowanie JEDNOROŻCA ze SFINKSEM

Niedawno pisałem, że DJe często każą ciągać kable swoim dziewczynom. Byłem na weselu i mam kolejną obserwację na temat tego zawodu. Jak mówisz DJowi, że nie chcesz disco-polo na swojej imprezie, to nagle okazuje się, że Szaza gra rocka, Martyniuk folk, a Sławomir to jest w ogóle k*wa nowoczesny jazzman.

Konferansjer jest jak biustonosz… albo inne części garderoby

„Konferansjer jest jak biustonosz. Niby nic nie robi, a jednak podtrzymuje całość.” Powyższy cytat przypisuje się Piotrowi Bałtroczykowi. Czy to jednak rzeczywiście jego słowa? Tak naprawdę ciężko powiedzieć. Nie słyszałem na żywo, żeby powiedział ten żart. A jednocześnie wiem, że korzysta z niego wielu innych, o wiele mniej znanych prowadzących. Czytaj dalej Konferansjer jest jak biustonosz… albo inne części garderoby

Matka kupuje mi ubrania

Mam trzydzieści sześć lat i MATKA DALEJ KUPUJE MI UBRANIA. Znaczy ja ich nie chcę, ale ona kategorycznie nie przyjmuje mojego stanowiska do wiadomości.
Chwilowo jestem w Jędrzejowie i dzisiaj mama dosłownie ganiała mnie po domu z kurtką. Nową kurtką Diverse kupioną bez mojej obecności. Żeby mnie zmusić do przemierzenia stosowała następujące argumenty:
1. Że moja stara kurtka jest stara (no tutaj akurat nie zaprzeczyłem).
2. Że wyglądam jak dziad.
3. Że wyglądam jak oblodra (dalej nie wiem, co to jest, ale pewnie wyglądam, bo powtarza mi to, od kiedy sam zacząłem decydować, co na siebie założę).
4. ŻE MOGĘ SOBIE O TEJ SYTUACJI NAPISAĆ STAND-UP, ALE ŻEBYM WZIĄŁ TĘ KURTKĘ.