Moja niezbyt krótka droga do prowadzenia imprez po angielsku

Kraków jest wielkim i co ważniejsze, wielokulturowym miastem. Co roku odwiedzają go miliony turystów. A tysiące nie tyle nawet odwiedzają, co przyjeżdżają, aby osiedlić się na stałe. Nic dziwnego, że w grodzie Kraka coraz częściej odbywają się imprezy w języku Szekspira :) A na nich z kolei przydaje się konferansjer anglojęzyczny. Ja się przydaję. Jeśli szukacie prowadzącego z językiem angielskim, zapraszam do zapoznania się z moją ofertą.

Jakie wymagania musi spełniać konferansjer anglojęzyczny?

Wymagania wobec konferansjera oczywiście stawia klient (a następnie prowadzący się im przygląda i decyduje, czy chce i może im sprostać :) Nie będę pisał w imieniu zleceniodawców, czego potrzebują oraz co cenią. Mogę natomiast napisać, czego wymagano do tej pory ode mnie. Przede wszystkim punktualności (z tym mam zerowy problem). Po drugie tego, żeby impreza była poprowadzona ciekawie i z humorem. Po trzecie oczywiście, języka angielskiego na wysokim poziomie komunikatywnym. Właśnie. Komunikatywnym. Nikt nie oczekiwał, że będę mówił w stu procentach bezbłędnie i z akcentem z przedmieść Oxfordu.

I to się bardzo dobrze składa. Bo nie mówię british english. Porozumiewam się płynnie i sprawnie, ale akcent jednak zachowałem swój, własny, ciut słowiański. Z tego, co zauważyłem, dla większości korporacji to nie jest problem. Dlaczego? Dlatego, że Kraków gości cudzoziemców z całego świata. Na imprezach firmowych często przy jednym stole siedzą ludzie z Włoch, Europy Środkowej, Ameryki Południowej i Azji. Brytyjscy i amerykańscy pracownicy korporacji to jedynie niewielki procent. Angielski w dalszym ciągu oczywiście stanowi lingua franca, ale jest to rzadko jest on krystalicznie poprawny. Na korytarzach korporacji słychać wszelkie możliwe akcenty i wszelkie możliwe błędy językowe. Dlatego właśnie konferansjer z językiem angielskim często nie musi udawać, że wymowy uczył się od królowej Elżbiety. Może po prostu mówić tak samo jak wszyscy.

(Oczywiści powyżej jedynie przytaczam swoje doświadczenia, bo przypuszczam, że są też zupełnie inne typy imprez, te na które nie jestem zapraszany i na których idealny akcent jest mile widziany).

I tak właśnie kończę ten paragraf, w którym głównie tłumaczę swój niedoskonały angielski :) Jeśli Was zachęciłem (albo nie zniechęciłem) do współpracy, zapraszam do zapoznania się z moim portfolio. Oraz oczywiście do kontaktu.

Jakie wykształcenie powinien mieć konferansjer z językiem angielskim?

Zadałem to pytanie sam, ale nie ukrywam, że nie potrafię na nie odpowiedzieć. Co do wykształcenia w kierunku prowadzenia imprez, to w Polsce się go nie da zdobyć. Są kursy, które pomagają ukształtować pewne umiejętności, ale jednocześnie nie gwarantują jakości prowadzenia. Gdybym ja szukał konferansjera z językiem angielskim, prawdopodobnie zapytałbym go o First Certificate. I tutaj odrobinę strzelam sobie samobója. Bo ja takim dokumentem nie mogę się pochwalić :)

Czym mogę w takim razie? Tym, że angielskiego zacząłem uczyć się w wieku siedmiu lat. Początkowo podchodziłem do tego zajęcia z rezerwą, ale szybko odkryłem, że nowy język daje mi dostęp do zawrotnej ilości kreskówek na Cartoon Network (wtedy kanał jeszcze nie nadawał po polsku). Oglądałem Dextera i Johnego Bravo, całkiem niechcący chłonąc słownictwo. Kreskówki oglądałem długo, bo aż do osiemnastego roku życia. Roku, w któórym koja siostra kończyła filologię angielską. I nie próbuję tutaj bynajmniej podnieść swojego statusu chwaląc się wykształceniem krewnych. W tamtych czasach moja siostra równoważyła talent humanistyczny, kompletnym brakiem umiejętności obsługi komputera. Dlatego właśnie to ja przepisywałem na klawiaturze jej cholernie nudną pracę magisterską. Miała z 500 stron. Do tej pory nienawidzę T.S. Eliota oraz jego poezji. Mimo wszystko niechcący znacznie znacznie poszerzyłem swój zasób słownictwa.

Przez lata czytałem książki i oglądałem filmy po angielsku, aż w końcu zacząłem pracować jako kelner. W Krakowie a nie w Londynie, ale i tak miałem sporo okazji do ćwiczenia języka. Właściwie ‚sporo okazji’ to eufemizm, bo knajpa była tuż przy rynku. Zdarzały się dni, w które po polsku mówiłem tylko do innych pracowników.

Wtedy już byłem kabareciarzem. Z czasem przemogłem się i zacząłem występować również po angielsku. Zacząłem regularnie pojawiać się na wieczorach Kraków Stand Up Comedy. Tutaj też po raz pierwszy wszedłem na scenę jako konferansjer anglojęzyczny. Moja kariera w tym języku rozwija się powoli, ale stabilnie. Kilka razy zagrałem za granicą – w tym w Berlinie i Budapeszcie. Uzyskałem też nową okazję do pojawiania się na eventach. Oczywiście pracując, jako konferansjer z językiem angielskim.

Dzięki graniu stand-upu po angielsku nawiązałem wiele znajomości z Europy i świata. Mam kolegów z Australii, Walii i Indii. Regularnie rozmawiam z Włochami, Hiszpanami i Portugalczykami. I co ważniejsze, rozumiem, co oni wszyscy do mnie mówią w tych swoich dziwnych akcentach :)

Koniecznie przeczytaj, zanim zamówisz STAND UP NA WESELE!

Stand up na wesele może być nowym trendem w tej dziedzinie rozrywki. I to akurat nie jest marketingowa ściema. Autentycznie widzę rosnący popyt. Co chwilę któryś z moich kolegów wspomina, że dostał zapytanie o występ na weselu. Komicy podchodzą do tego typu propozycji bardzo różnie. Jedni zarzekają się, że nigdy w życiu i traktują tego typu grania jako chałtury. Inni podchodzą bardziej pragmatycznie i z bardziej otwartym umysłem. Bo młodzi coraz częściej pragną wesela nowoczesnego. Do którego odpowiednio dobrane stand up comedy pasuje jak ulał. Czytaj dalej Koniecznie przeczytaj, zanim zamówisz STAND UP NA WESELE!

Pokazy na imprezę firmową, które pozostawią efekt WOW!

Pokazy artystyczne i imprezy firmowe to dwa zjawiska, które przez ostatnich kilkadziesiąt lat bardzo mocno się ze sobą zrosły. Agencje szukają nowych, coraz bardziej zaskakujących atrakcji. Artyści z kolei prześcigają się w dostosowywaniu swoich koncertów i spektakli pod potrzeby eventów. Są nawet tacy, którzy grają głównie na wydarzeniach komercyjnych i z tylko z myślą o nich piszą, tworzą i komponują… Czytaj dalej Pokazy na imprezę firmową, które pozostawią efekt WOW!

Konferansjer jest jak biustonosz… albo inne części garderoby

„Konferansjer jest jak biustonosz. Niby nic nie robi, a jednak podtrzymuje całość.” Powyższy cytat przypisuje się Piotrowi Bałtroczykowi. Czy to jednak rzeczywiście jego słowa? Tak naprawdę ciężko powiedzieć. Nie słyszałem na żywo, żeby powiedział ten żart. A jednocześnie wiem, że korzysta z niego wielu innych, o wiele mniej znanych prowadzących. Czytaj dalej Konferansjer jest jak biustonosz… albo inne części garderoby

Gdzie znajdę cennik kabaretów? – Sprawdź Stawki Artystów

Z góry muszę odpowiedzieć na pytanie z tytułu. Coś takiego jak cennik kabaretów nie istnieje. Nie ma publicznego spisu stawek komików. Aby poznać konkretne kwoty, należy zwrócić się do menadżera wykonawcy. I tutaj BARDZO WAŻNA INFORMACJA!!! To że dany agent wpisał kabaret do swojej oferty, bynajmniej nie oznacza, że jest jego menadżerem! To popularna taktyka w branży. Wszyscy dodają na stronę wszystkich, a następnie sami dzwonią do właściwej osoby. Nie należy chyba dodawać, że każdy kolejny pośrednik dolicza swoją gażę. Mistrzowie potrafią kwotę bazową nawet podwoić lub potroić. I nie jest to moim zdaniem oszustwo. To po prostu kapitalizm…. Czytaj dalej Gdzie znajdę cennik kabaretów? – Sprawdź Stawki Artystów

Konferansjer umiejący rozbawić publiczność nawet na zlocie księgowych

Konferansjer umiejący rozbawić publiczność to zdecydowanie ja. Na na zlocie księgowych de facto jeszcze nie występowałem, ale tylko czekam, aż ktoś tę imprezę zorganizuje, żeby mógł udowodnić, że potrafię ją rozruszać.

Ale może nie gadajmy o nieistniejących eventach. Porozmawiajmy o mnie. Kim jestem? Biskupem. Tomkiem Biskupem. Moje nazwisko budzi skojarzenia sakralne, ale w rzeczywistości odkryłem w sobie zupełnie inne powołanie. Moje powołanie to robienie sobie jaj. Zacząłem od prostych rzeczy. W dzieciństwie nauczyłem się udawać psa i muchę. Bo mój wujek udawał psa i muchę. I nic innego mi tak w życiu nie zaimponowało. Później nauczyłem się na pamięć wszystkich dowcipów, na jakie trafiłem. A jeszcze później założyłem kabaret PUK i grupę Improwizacyjną AD HOC, w których robiłem sobie jaja już zawodowo. Teraz występuję solowo oraz prowadzę imprezy. Oczywiście regularnie wplatając żarty pomiędzy zapowiedzi. Czasami improwizowane, czasami przygotowane wcześniej. Z dowcipów poznanych w dzieciństwie już raczej nie korzystam. Bo po pierwsze mam swoje, a po drugie… trochę siara. W każdym razie zapraszam do kontaktu – beshop@o2.pl (zdecydowanie wolę maila niż telefon, bo nie zawsze mogę odebrać).

Czytaj dalej Konferansjer umiejący rozbawić publiczność nawet na zlocie księgowych