Marcin Zbigniew Wojciech Stand-up w Nowym Sączu

Zdecydowanie zbyt często zaczynam posty o występach od formułki: „po raz któryś…” Dlatego właśnie nie napiszę, że po raz drugi ogarniam stand-up w Kawiarni Prowincjonalnej w Nowym Sączu. No ale ogarniam…

Ja prowadzę – to jest w tym wypadku robię piętnaście minut na początku. Później scenę przejmuje mój dobry kolega – Marcin Zbigniew Wojciech. Stand-up w wykonaniu tego człowieka to prawdziwa petarda emocji i niekończące się wręcz falangi śmiechu (tak, ja też nie wiem, czy to zdanie ma sens). W każdym razie zapraszam. Bilety jeszcze są. Można kupić na przykład tu.

Skąd brać pomysły?

skad-brac-pomysly

Wstyd się przyznać, ale zacznę od tego, że nie mam dobrego pomysłu na efektowny wstęp. Dlatego olewam wstęp i od razu przechodzę do rzeczy.

„Skąd brać pomysły?” to często zadawane, ale generalnie niezbyt dobre pytanie. Jest wręcz fatalne, bo za cholerę nie znam na nie odpowiedzi. Mogę za to odpowiedzieć na inne pytanie. Mianowicie: „Co robić, żeby mieć pomysły?” Czy będę tutaj polecał ćwiczenia na kreatywność? Otóż nie. Lubię je, jestem fanboyem Edwarda de Bono i nawet uważam, że niektóre jego techniki działają. Moim zdaniem zajebista jest chociażby kreatywna pauza, która polega na stymulowaniu mózgu do wymyślania alternatywnych rozwiązań, kiedy wcale nie są one potrzebne (ćwiczenie prowadzi do takich genialnych koncepcji jak zastąpienie schodów budynkiem, który wsuwa się i wysuwa z ziemi). Czytaj dalej Skąd brać pomysły?

Jak stać się lepszym konferansjerem?

jak zostać konferansjerem
Zdjęcie ze Slamu Poetyckiego. Prawdopodobnie zostało zrobione przez Jarkę Szwagierczak :)

Dzisiaj wypowiem się na temat rozwoju w pracy konferansjera. Uważam, że jestem bardzo odpowiednią osobą. Z prostego powodu. Przeszedłem drogę od słabego do dobrego konferansjera. Kiedyś byłem naprawdę złym prowadzącym. Sztywny, napięty, klepiący formułki, antypatyczny. Niestety zdarzało mi si też być niemiłym dla publiczności. To się zmieniło. Od kilku lat coraz częściej dochodzą do mnie opinie, że dobrze prowadzę imprezy. Zdarza mi się też słyszeć, że robię to zajebiście. No i tak właśnie marketing zatriumfował nad skromnością. I a propos marketingu, zapraszam do zapoznania się z moją ofertą. Wiem, że tego posta odwiedzają raczej konferansjerzy niż organizatorzy. I nie sądzę, żeby któreś z Was miało mnie zatrudnić. Zawsze możecie mnie jednak polecić w razie zajętego terminu :)

A teraz przejdę do tych obiecanych porad na temat rozwoju w zawodzie konferansjera.

Czytaj dalej Jak stać się lepszym konferansjerem?

Stand-up w Stolicy: Open Mic + Kuba Krzak

Baner Stolica


PRZED WYSTĘPEM:


Za dwa dni w pubie Stolicy swój stand-up zagra wielki człowiek, nie tylko sercem. Kuba to jedyny człowiek, którego wzkaźnik BMI wskazuje, że jest zbyt niski. Znam gościa długo. Dawno temu grał w kabarecie Cegła. Później odłączył się od niego i stworzył dwuosobowy Dabz. Niedawno dołączył do składu kabaret Chyba. Prowadzi też audycję radiową, improwizuje w grupie Narwani z Kontekstu, a i przez czas dłuższy zaklinał się, że zostanie seksuologiem. Aha, jego stand-up to gruba rzecz. Czytaj dalej Stand-up w Stolicy: Open Mic + Kuba Krzak

Strony, na których można promować filmiki z Youtube’a

Siłę kanały na Youtubie najlepiej budować na autentycznych źródłach – własnej stronie, własnym fanpage’u no i oczywiście łapkach w górę i  udostępnieniach. Do popularności ciężko jednak dojść bez pomocy z zewnątrz. Jednym ze sposobów na ‚złapanie’ nowych odbiorców są strony agregujące filmiki. Każda z nich posiada mniejsze lub większe grono własnych fanów.

Edit 28.03.2018. Poniższe strony mogą pomóc, ale też wcale nie muszą. Na nasz kanał mogą z nich trafić ludzie kompletnie niezainteresowani tematem. Zauważyłem też, że po wrzuceniu na nie wzrasta ilość wyświetleń, ale często spada procentowa długość obejrzanego filmiku. Krótko mówiąc, należy z nich korzystać z rozwagą. Na przykład wrzucać te rzeczy ze swojego kanału, które uważamy za epicko dobre :)

Czytaj dalej Strony, na których można promować filmiki z Youtube’a

Piosenki o wielkiej dupie

wupa

Piosenka o dupie, tudzież o dupie Maryni to takie powiedzenie, niezbyt pochlebne określenie na utwór o niczym. Nie wszyscy wiedzą, nie wszyscy zauważyli, że niedawno ten związek frazeologiczny stał się rzeczywisty jak nigdy dotąd. Polski internet umiarkowanie o tym milczy, ale w Stanach Zjednoczonych właśnie przemija trend na piosenki o wielkiej dupie. I nie chodzi tutaj wcale o kawałki, które są tak bardzo o niczym, że aż przyciągają do siebie stada poszukujących nirvany buddyjskich mnichów, ale o utwory zachwalające walory pań, których pośladki są pokaźne umięśnione i jednocześnie otoczone większą niż to rozsądne otuliną tłuszczową. Naturalnie wszystkim wokalistkom zaangażowanym w ten nurt natura dosyć hojnie wypełniła przestrzeń pomiędzy biodrami a pasem. Zalety gargantuinicznego zadu wychwalają Nicki Minaj w swoim wiekopomnym dziele ‚Anaconda’ oraz Meghan Trainor w utworze ‚Bass’  Co więcej obydwie te dupiaste panie biorą odwet za lata dyskryminacji. Otwarcie i po wielokroć krzyczą: „Fuck the skiny bitches!”

Czytaj dalej Piosenki o wielkiej dupie