Wyzywam sam siebie

Jak udowodnić ludziom, którzy zastanawiają się nad przyjściem na moje warsztaty, że rzeczywiście jestem jednostką kreatywną, ergo odpowiednią do prowadzenia tego typu zajęć? Jestem kabareciarzem, improwizatorem, a wszystko na to wskazuje, że od niedawna również bloggerem (w końcu mam bloga.)  To może jednak nie wystarczyć, bo w żadnej z tych trzech dziedzin nie jestem znany na szeroką skalę, a przecież zarówno kabareciarzem, improwizatorem, jak i bloggerem można być odtwórczym i przerażająco słabym.
Wiem, wymyśliłem (oczywiście kiedyś, a nie teraz.) Zadam sobie wyzwanie, które będę konsekwentnie realizował, a którego efekty będą mogły solidnie podbudować moje portfolio i rangę. Czytaj dalej Wyzywam sam siebie

Tak się promuje w Stalowej Woli – ze sprostowaniem

stalowaOrganizator występu w Stalowej Woli (Grzesiek Mizdal – spoko gość) napisał do mnie przed godziną.  Dziwił się, że ludzie nie przyszli, bo plakaty były wieszane wzdłuż trasy pielgrzymki na Boże Ciało. W końcu nie ma chyba lepszego miejsca do promowania Biskupa, niż bożocielny przemarsz. Więcej o występie w Stalowej tutaj – pod koniec posta.Tak wyglądał post w swojej pierwotnej wersji. Chciałem nadmienić, że plakaty pojawiły się nie tylko tam gdzie szli wierni, ale też w wielu innych punktach miasta. Inaczej mówiąc, prostuję, co napisałem: Klub Labirynt naprawdę dokładał wszelkich starać, żeby ludzie przyszli. Musiała zawinić aura, albo moja sława, która nie wyprzedza mnie znowu, aż tak mocno….

Skoro nie dałem tytułu przy pierwszym opublikowaniu, to niech tak już zostanie

kaftanDaję zdjęcie dosyć mocno rozmazane, ale tylko takie mam. Dzięki temu jest jeszcze odrobinę bardziej mroczne, więc w pewien sposób zyskuje. Co to za zdjęcie? W zeszłą środę brałem udział w udziwnionym projekcie. Razem z Marcinem Wojciechem w Gwarku (oczywiście Kraków) wystawiliśmy coś, co na przemian nazywaliśmy wieczorem autorskim i eksperymentem.
Kilka setów, kilka solowych wyjść na scenę. Najpierw po piętnaście minut własnego materiału stand up. Później Marcin Wojciech wystąpił jako Tomasz Biskup, a Tomasz Biskup jako Marcin Wojciech (wymiana materiału, stąd zdjęcie w kaftanie z programu Wojciecha.) Czytaj dalej Skoro nie dałem tytułu przy pierwszym opublikowaniu, to niech tak już zostanie