Co podsłuchałem jako kelner?

origin_5706303864

O tym, że wszyscy kelnerzy podsłuchują, wie każdy, kto przynajmniej przelotnie pracował w gastronomii. Zwyczajnie ludzki umysł nie jest na tyle mocno rozwinięty, aby umiejętnie filtrować informacje, które klienci kierują do twoich uszu, od tych, które woleliby zachować dla siebie. Nie da się usłyszeć, że łaskawa pani życzy sobie pod nosem jeszcze jedną kawusię, jednocześnie nie słysząc wiadomości pozornie potajemnie przekazanej koleżance, a dotyczącej tego, że paniusia właśnie planuje rozstać się z mężem. Nominalnie wszyscy kelnerzy podsłuchują. Większość z nich przechwyconych informacji nie sprzedaje jednak tajnym służbom za setki tysiący złotych, a jedynie siedzącym na papierosie kucharzom w zamian za symbolicznego, dodatkowego kotleta dorzuconego do mizernego obiadu pracowniczego.

W pewnej knajpie pracowałem jako kelner tak długo i tak niewiarygodnie ciężko, że można mnie było zobaczyć, jak opieram się o frontową ścianę na zdjęciach aplikacji Google Earth (oczywiście twarz zamazana, ale uwierzcie mi, to byłem ja). Zdążyłem w tym czasie sporo napodsłuchiwać… Czytaj dalej Co podsłuchałem jako kelner?

Odpadki na wagę złota

Te ścinki, te resztki, które zaraz tutaj wypiszę, tak naprawdę nie zasługują na odrzucenie. Moim subiektywnym zdaniem prezentują się nieźle, uważam że nie są najgorsze i właściwie powinienem nad nimi pracować. Szukać dla nich przytułku w którymś skeczu, monologu, programie. Niestety nigdzie dla nich owego miejsca nie widzę… Dlatego, jako zły autor-ojciec pozbywam się tych tekstów-dzieci i zsyłam je na wieczne wygnanie do kosza na twórcze odpadki. Czytaj dalej Odpadki na wagę złota

Wyznania wrednego kelnera

Edit: Post pochodzi z roku mniej więcej 2014tego :) Ale dalej go lubię.

Graliśmy wczoraj stand up w Alternatywach przy krakowskim Małym Rynku i przez przypadek gastronomia ze mnie wyszła. Graliśmy w trzech – ja, Marcin Wojciech i Adam Grzanka. Ostatni kolega dosyć mocno mnie zaskoczył. Widziałem go na scenie wielokrotnie, ale w zazwyczaj w roli konferansjera. Jako komika po raz pierwszy. Pozytywnie. Potrafi przekonująco mówić o swoich dziwnych zajawkach. Naprawdę mocno porwał publiczność.

Swoją drogą, ja też zaskoczyłem sam siebie. Na widowni było dużo ludzi, którzy widzieli już wszystko, co mam. Pod wpływem impulsu wywaliłem przygotowane żarty i zacząłem na spontanie gadać o kelnerstwie. Flow mi się włączył. Niesiony lekko symulowaną frustracją opowiedziałem szereg anegdot dotyczących bezgranicznej głupoty klientów restauracji. Parę miesięcy temu gastronomia mnie wypluła – przestałem być napędem do tacy. Już mogę.

Myślę, że był to jednorazowy wybryk – stand up terapeutyczny. Raczej już nigdy nie powiem tych setów. Dlatego publikuję je tutaj.

Czytaj dalej Wyznania wrednego kelnera