Śmiech z puszki – zwięzła historia syntetycznego rechotu

Dwa razy organizowałem nagranie własnego stand-upu i dwa razy spotkałem się z pytaniem, po co właściwie ściągam na ten event widownię. Że przecież łatwiej i lepiej byłoby załatwić sprawę przy pustej sali. Łatwiej na pewno. Lepiej na pewno nie. Bo po pierwsze, pomiędzy widownią i występującym przepływa energia (i sam już nie wiem, czy to jest metafora czy rzeczywiście działa tutaj jakaś jeszcze niezbadana przez naukę siła). Po drugie zaś, widzowie mniej chętnie śmieją się z produkcji, przy których nie słyszą śmiechu. I jakoś mnie tak natchnęło, żeby napisać o znanym i nielubianym zjawisku – o laugh tracku. 
Czytaj dalej Śmiech z puszki – zwięzła historia syntetycznego rechotu