Moje luki w biografii

Byłem kreślarzem. Przez jakieś póltora roku dorywczo i z rzadka rysowałem elewacje budowlane, które to zadania zlecał mi mój szwagier. Później przez kwartał kreśliłem holenderskie meble w holenderskiej fabryce mebli wybudowanej pod Krakowem. Niestety po trzech miesiącach pracodawca swoim wprawnym okiem ocenił, że tak naprawdę nie rysuję, ale czytam życiorysy pisarzy na Wikipedii. Zdecydował się nie płacić mi dłużej za uzupełnianie mojej własnej, osobistej wiedzy literackiej i mnie zwolnił, czego zresztą wcale nie mam mu za złe, bo stawianie kresek i numerków to naprawdę denna robota. (Oczywiście nie projektowałem mebli. Byłem kreślarzem wykonawczym.) Oprócz dużej ilości informacji o mało znanych autorach w tej pracy wspaniale zgłębiłem też leksykalne znaczenie takich słów i wyrażeń jak wyzysk*, nuda oraz bezgraniczna głupota. (Szef, któż by inny. Był tak wielkim, galopującym imbecylem, że w ciągu pięciu lat intensywnych kursów, za które płaciła mu firma, nie zdołał nauczyć się przedstawiać po angielsku.) Czytaj dalej Moje luki w biografii