Back from Namysłów city.

ImageTego posta piszę bardzo na świeżo, bo dopiero co wróciłem z trasy i zmyłem z siebie zapach dalekobieżnego pks’u. To był intensywny wyjazd.

W piątek grałem stand up w Namysłowie. Bardzo sympatyczne miasteczko. Elegancka, poniemiecka zabudowa, dużo zieleni, unoszący się ulicami zapach chmielu, wydzielany przez miejscowy browar (to chyba jedyny wyziew produkcyjny świata, który ładnie pachnie.)

Namysłów jest tym typem miasteczka, w którym pan żul zbierający na tanie piwo, dostaje pod sklepem własny taborecik. Mieszkańcy bardzo gościnni, aż za bardzo. Już tłumaczę, o co mi chodzi.

Spotkałem się tam z gościnnością, na którą, zdawałoby się, można się natknąć tylko wśród Eskimosów (podobno wpuszczają każdego do igloo i pozwalają brać co chce.) Czytaj dalej Back from Namysłów city.