Co to jest stand-up?

Co_to_jest_stand-up

Zajmuję się stand-upem już trzy lata i w końcu postanowiłem dowiedzieć się, co to właściwie jest… Stąd właśnie ten post. W tekście nie będę się jednak skupiał na poszukiwaniach jednolitej, encyklopedycznej definicji. Zamiast tego zamieszczę w nim odpowiedź na pytanie: „Czym dla ciebie jest stand-up?”, które zadałem kilku różnym osobom. Otrzymana w ten sposób treść będzie mniej jednoznaczna ale na pewno dużo bardziej interesująca i na swój sposób empiryczna (nie mówiąc już o tym, że dzięki temu post zajmie więcej niż cztery linijki). Moje pytanie wysłałem do kilkunastu ludzi, ale zamieszczam pięć odpowiedzi. Wyselekcjonowałem je w oparciu o następujące kryteria: 1. Moje przeświadczenie o tym, że dany człowiek zna materię stand-upu 2. Oryginalność odpowiedzi 3. Tylko ci ludzie odpowiedzieli… Niniejszym zapraszam do lektury. Czytaj dalej Co to jest stand-up?

Przypadki komediowojażera

Regularnie dzwonię po knajpach rozsianych po Polsce i usilnie próbuję wcisnąć im swój stand up. Robię to często, ale jednak zdecydowanie zbyt rzadko. Obdzwaniać różne lokale miałem na przykład w tym momencie, ale tak tego nie lubię, do tego stopnia nie przepadam za standupowym telemarketingiem, że mój mózg doznał nagłego przypływu kreatywności i zaczął podsuwać mi rozmaite pomysły, które aktualnie wydają mi się dobre. Na przykład pomysł na tego posta. Moja poplątana istota szara podpowiada mi też, że jeśli pomysłów nie zrealizuję natychmiast to zginą, przepadną i nie uda się ich odzyskać nigdy ale to nigdy.

Stand up jest i myślę, że przez dłuższy czas jeszcze będzie nową dziedziną w naszym pięknym, nadwiślańskim kraju. Właściciele i menadżerowie knajp często nie wiedzą, co ja im właściwie proponuję. Stąd też wzięło się kilka ciekawych pytań, które mi zadali (na przestrzeni ostatnich, mniej więcej, sześciu miesięcy). Czytaj dalej Przypadki komediowojażera

Great Succes in Zakopane

plakatNie jestem fanem idei Juche. Dla tych, którzy nie wiedzą, a bezceremonialnie zakładam, że nie wie większość, Juche (czyt. Dżucze) to filozofia stanowiąca podstawę funkcjonowania Korei Północnej. W teorii opiera się ona na tworzeniu nierozerwalnej więzi mas z wodzem, dążeniu do samowystarczalności oraz budowaniu dobrobytu. W praktyce chodzi o ciągłe i kłamliwe opowiadanie światu, jak to u nas jest wspaniale.

W tym drugim sensie filozofii Juche hołduje znaczna część kabaretów, zespołów i solistów. Właściwie wszystkie posty, wszystkich możliwych wykonawców opierają się na radosnej propagandzie. „Jesteśmy wspaniali, mieliśmy super występ, yeah, yeah, yeah.” O wpadkach nie wspomina nikt i nigdy, bo przecież reguły marketingu (Juche w przebraniu) zabraniają samemu wskazywać na brudne buty (czy tam inne mankamenty.) Dziwię się, że odbiorcy jeszcze się nie połapali i nie odrzucają tych komunikatów nasączonych pozytywnym kłamstwem. Juche nie cierpię, nie trawię, trawił nie będę, ale… Miałem wczoraj zarąbisty występ. Czytaj dalej Great Succes in Zakopane