Kalendarz Adwentowy DC – Ale o co chodzi?

Mogło być tak wspaniale… Produkt powyżej zawiera dwie najlepsze rzeczy na świecie – superbohaterów i czekoladę. Ktoś jednak postanowił z*ebać idealną kompozycję i dodał do składu religię. Tak, to jest kalendarz adwentowy zawierający podobizny superbohaterów DC. Widzimy trzon Justice League of America – samych facetów (Wonder Women została pominięta pewnie ze względu na to, że większość jej strojów raczej nie nadaje się do kościoła). Czytaj dalej Kalendarz Adwentowy DC – Ale o co chodzi?

Jak założyć sektę? – chochla pomysłów

16067650346_87b4e05a52_b

Jestem ateistą. Pisałem o tym już zbyt dużo, zbyt często, a niekiedy też zbyt agresywnie. Tylko jedna rzecz mogłaby zmienić moje podejście do religii. Mianowicie przestałbym być niewierzący, gdyby to mnie zaczęto wyznawać. Czy założę sektę? Raczej nie. Ale tylko raczej, bo nie wiadomo, co przyjdzie człowiekowi w życiu robić… Ostatecznie francuski Ruch Raeliański powołał dawny piosenkarz, a kościół Scjentologów założył pilot oblatywacz i (jednocześnie) autor tandetnego science-fiction (która ta praktyka pisarska niewiarygodnie przydała mu się przy tworzeniu podstaw religii). Kto wie, może za kilkadziesiąt lat pojawi się sekta założona przez kabareciarza, któremu nie wyszło… Czytaj dalej Jak założyć sektę? – chochla pomysłów

Dziwni bogowie

W jednej z pokręconych, humorystyczno-fantastycznych powieści Terry’ego Pratchetta (nie pamiętam dokładnie, w której) pojawił się bóg kaca. Jego istnienie zostało wyjaśnione logiką. Bo przecież skoro w kilku kulturach występował patron opilstwa, to bóstwo cierpień porannych też powinno mieć rację bytu. A nawet zdawałoby się, że ludzie częściej wznoszą modły, gdy dopadają ich konsekwencje picia, niż kiedy piją.

Odpalam przeglądarkę i ruszam na łowy. Sprawdzę w ilu realnych (what the fuck?!) mitologiach pojawili się bogowie, którzy stopniem odjechania dorównują patronowi kaca. Czytaj dalej Dziwni bogowie

Takie tam hobby…

Tak, jestem ateistą. Uważam, że nie ma żadnej siły wyższej, że nikt, żadna wielka, opiekuńcza mama (czy tam tata) nie siedzi w niebie i nie przygląda się naszym losom. Uważam, że do powstania religii przyczyniła się napędzana strachem wyobraźnia jakiegoś neandrtalczyka, który drżał z lęku, że go piorun jebnie. Uważam też, że skoro już parę stuleci temu dowiedzieliśmy się, jak powstają błyskawice, to nie musimy dłużej podtrzymywać wiary w fikcyjne stworki, które niby błyskawicami z wysokości miotają.

Ponadto, jestem też jednym z tych ateistów. Z tych nielubianych, wyszydzanych, którzy poświęcają swój czas na lajkowanie na Facebooku cytatów z Richarda Dawkinsa. Tak, wszystko wskazuje na to, że jestem ateistycznym pieniaczem. Głośno komentuję wiarę religijną jako przejaw głupoty (jeden z moich kolegów posuwał się dalej – twierdził, że jest to rodzaj upośledzenia umysłowego) i nie przepuszczę okazji, żeby wdać się w nieprowadzącą donikąd dyskusję z osobą wierzącą. Kiedy słyszę słowo bóg, wypowiedziane z tą szczególną tkliwością wiernego, coś we mnie zaczyna ryczeć i wierzgać i dosyć często wypuszczam to coś na zewnątrz. Czytaj dalej Takie tam hobby…