7 sposobów, na które moje DOMNIEMANE ADHD utrudnia mi moją wielce odpowiedzialną pracę? (robienie stand-upów na zlecenie)

Generalnie, jak połowa współczesnego światka kreatywnego, mam ADHD. Ale takie bez diagnozy.

Tak, jestem jednym z tych kolesi. Mówię, że jestem neuroatypowy, ale nie mam na to potwierdzenia.

Jeszcze nie mam (skierowanie leży sobie na IKP od 2023 roku).

A dlaczego podejrzewam u siebie ADHD?

Ze względu na to, co się dzieje, kiedy biorę się za co bardziej nudne elementy swojej pracy.

Nie mam problemów ze spóźnianiem się. Jak mówię, że coś zrobię, to robię. Ale to, co się wyprawia po drodze, to już inna sprawa.

Papierologia i planowanie, że tak powiem, leżą i kwiczą.

Czytaj dalej „7 sposobów, na które moje DOMNIEMANE ADHD utrudnia mi moją wielce odpowiedzialną pracę? (robienie stand-upów na zlecenie)”

3 rzeczy, których ostatnio nauczył mnie stand-up (dwie geograficzne i jedna brzydka)

Ostatnio robiłem stand-up na pikniku dla seniorów w Wąsoszu.

Nazwa ciekawa, więc na początku występu zapytałem widzów, skąd pochodzi.

Usłyszałem szeroki wybór odpowiedzi. Publiczność powiedziała, że nazwa wzięła się od:

  • Wąsów
  • Czegoś wąskiego
  • Jakichś wężów
  • Staropolskiego słowa oznaczającego miejsce, w którym schodzą się dwie rzeki. (!)
Czytaj dalej „3 rzeczy, których ostatnio nauczył mnie stand-up (dwie geograficzne i jedna brzydka)”

4 rzeczy, których się nauczyłem podczas prowadzenia burleski

W zeszły weekend prowadziłem burleskę Chilli Cherry Chicks (na scenie Berlin). I była nie tylko piękna i spektakularna, ale też edukująca (i nie chodzi tylko o to, że jedna koleżanka odgrywała numer jako nauczycielka, badum tsss). Naprawdę dowiedziałem się rzeczy. Dzielę się.

Czytaj dalej „4 rzeczy, których się nauczyłem podczas prowadzenia burleski”

O tym, jak wymyśliłem nową konkurencję sportową w trakcie prowadzenia festyny w Skrwilnie

Szczerze mówiąc, często, jak prowadzę imprezę plenerową, trochę ściemniam z konkursami.

Znaczy jestem przygotowany, mam w zanadrzu ileś gotowych opcji, ale jednocześnie na bieżąco wymyślam nowe zabawy. Czasami, żeby rozruszać uczestników. A czasami po prostu, bo czemu nie…

Czytaj dalej „O tym, jak wymyśliłem nową konkurencję sportową w trakcie prowadzenia festyny w Skrwilnie”

3 rzeczy, których ostatnio nauczył mnie stand-up (Gwara Sądecka, Leliwa, Dziwna Medycyna)

1. Gwara Sądecka

W połowie czerwca występowałem na imprezie firmowej na Sądecczyźnie. Wiedziałem, że gwara lokalna jest tutaj wyjątkowo żywa i nawet się orientowałem w jej podstawach. W końcu na studiach mieszkałem z trzema “Sączakami” (a podczas imprez mieszkanie właściwie zamieniało się w Nowy Sącz na uchodźstwie).

Czytaj dalej „3 rzeczy, których ostatnio nauczył mnie stand-up (Gwara Sądecka, Leliwa, Dziwna Medycyna)”

5 RZECZY, KTÓRYCH NAUCZYŁO MNIE PISANIE GIER TERENOWYCH (pomimo że żadnej jeszcze nie napisałem)

A więc… Mam nową pracę tudzież nowe hobby, za które mi płacą (granica u mnie zazwyczaj jest dosyć płynna).

Nie, nie poszedłem na etat. Nie, nie przestaję występować i prowadzić wydarzeń. Po prostu podłapałem większe zlecenie przy pisaniu (co też już wcześniej zdarzało mi się robić za pieniądze).

Zadanie polega na napisaniu scenariusza gry terenowej w historycznych realiach. Ma mieć fabułę, która spina ze sobą zagadki nawiązujące do herbów i innych detali na murach Krakowa.

Główny wątek to ucieczka Henryka Walezego z Wawelu – jeden z moich ulubionych przypałów w dziejach Polski. Raz go nawet na stand-upach próbowałem opowiadać, ale w tamtej formie nie pyknęło :)

A teraz już przechodzę do wyjaśnienia, czego się przy pisaniu tej gry, nauczyłem.

Czytaj dalej „5 RZECZY, KTÓRYCH NAUCZYŁO MNIE PISANIE GIER TERENOWYCH (pomimo że żadnej jeszcze nie napisałem)”
Sprawdź ofertę występu z żartami na temat branży. Stand-up na imprezę firmową