Kiedy już padnie pomysł zorganizowania wyjazdu integracyjnego, niemal automatycznie pojawia się pytanie: „NO DOBRA… ALE GDZIE JECHAĆ?” I w tym tekście staram się zasugerować parę miejsc i opcji.
Na liście zamieszczam rozsiane po kraju atrakcje I hotele. Większość z nich jest wysoce oryginalna i przez to śmiem twierdzić ŚWIETNA.
Do nich dorzucam pięć pomysłów delikatnie mówiąc takich sobie (głównie po to, żeby tytuł tekstu chętniej „się klikał” w Google).
Zapraszam do przeglądania i czerpania inspiracji ;)
1. Płukanie złota w Złotym Stoku
Nazwa Złoty Stok nie jest przypadkowa. Kiedyś naprawdę wydobywano tutaj żółty kruszec. I w teorii to dalej się wydobywa, tylko w niewielkich ilościach.
W tutejszej Kopalni Złota można wziąć udział w płukaniu samorodków. Moim zdaniem brzmi jak fajny pomysł na integrację dla menadżerów średniego szczebla (bo ci wyższego to już powinni kopać diamenty ;)

2. Drezyna rowerowa w Bieszczadach
Rowerki wodne są bardzo popularne. Rowerów szynowych z kolei większość z Was mogła nie widzieć na oczy.
Właściwie jedyny, o jakim słyszałem jeździ, w Bieszczadach. Drezyną rowerową możemy przejechać z Ustrzyk Dolnych do Uherzec Mineralnych.
Aby kolejka mknęła po torach, musimy włożyć wysiłek wspólnie, całą grupą – czysty synonim integracji ;)

P.S. W pobliżu znajduje się osławiony i w niektórych kręgach wręcz uwielbiany hotel Arłamów. Możecie go wziąć pod uwagę jako miejsce na nocleg ;)
3. Spływ Dunajcem
Dawno w nim nie brałem udziału, ale pamiętam, że ten spływ zrobił na mnie olbrzymie wrażenie.
Z pokładu tratwy będziemy podziwiać niesamowitą przyrodę Pienin. A jeśli dobrze trafimy, to Flisak opowie nam kilka ciekawych anegdot ;)
4. Wieczerza sarmacka w zamku Gniew
Co by nie mówić, Polacy mają długą historię imprezowania. Bo przecież sarmaci kojarzą się przede wszystkim z balangami i piciem do obłędu.
Spożywać alkoholu aż do utraty zmysłów nie musimy. W Wieczerzy Sarmackiej wziąć udział możemy. Organizuje takie zamek Gniew (i nic, że tak naprawdę został zbudowany przez Krzyżaków a nie sarmatów).

5. Kulturalna wycieczka do Krakowa
A może zamiast jechać w dzicz, wyskoczyć do wielkiego miasta?
Tak wiem, że miałem tutaj zamieszczać tylko pomysły wyjątkowe… Well. Kraków to moje miasto i moim zdaniem jest wyjątkowe.
Pod spodem zamieszczam osobny tekst z pomysłami na integrację w Mieście Królów. Bierzcie i czerpcie z tego wszyscy.
6. Jeżdżenie Czołgiem po Skwierzynie
W niewielkim i urokliwym miasteczku Skwierzyna jest stylizowany na PRL ośrodek.
Oprócz sklepu z przedmiotami z innej epoki oferuje też przejażdżkę pojazdem wojskowym. Jeździłbym i myślę, że Wasi pracownicy też będą mieli ochotę :)
7. Wioska Galindów
Warto przypomnieć, że niektóre tereny naszego kraju jeszcze nie tak dawno temu były zamieszkane przez ludy całkowicie niesłowiańskie.
Na Mazurach do XIII wieku mieszkali na przykład Galindowie – plemię o korzeniach bałtyjskich. Wioskę inspirowaną ich historią znajdziemy pod Mikołajkami.
Jest to próba rekonstrukcji dawnego grodu – wraz z przechadzającymi się po nim dawnymi wojownikami. I tak. Można tutaj także zorganizować imprezę firmową albo konferencję.
8. Glamping – czyli camping na wypasie
I myślę, że tutaj w głowach wielu osób pojawi się dosyć uzasadnione pytanie:
„CO TO U DIABŁA JEST GLAMPING?„
Otóż to tajemnicze słowo rozwija się jak „glamour camping”. W tej formie noclegu zażywamy więc kontaktu z naturą, ale bynajmniej nie ciśniemy się w cztery osoby w namiocie dwa metry na jeden.
Zamiast tego do dyspozycji otrzymujemy przestronne, bogato wyposażone i co ważniejsze ładne – namioty sferyczne.
9. Łaźnie Piwne
Spokojnie. W łaźniach piwnych nie chodzi o to, żeby wziąć wspólną kąpiel w Harnasiu.
W rzeczywistości zanurzamy się w wodzie z rozpuszczalnym zaczynem piwnym. A do tego dostajemy kufel wysokiej jakości piwa, którym możemy „wykąpać” swoje wnętrzności.
Co by nie mówić, brzmi to jak niezapomniane przeżycia :)
10. Impreza na Darze Pomorza
Dar Pomorza to bodajże jeden z najbardziej rozpoznawalnych statków w polskich portach. Jest jednostką żaglową, która swoją historią sięga początku dwudziestego wieku (1909).
Dar Pomorza stoi sobie spokojnie w porcie w Gdyni i na co dzień można go zwiedzać.
A wieczorem na tej epickiej łajbie można zorganizować również konferencję, imprezę firmową lub spotkanie biznesowe (tak przynajmniej wynika ze strony Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku).
Co by nie mówić, taka integracja to czysty SZPAN!

11. Nocleg w (pachnących solą) podziemiach
Mieszkam w Krakowie. W moich okolicach Wieliczka to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc. Zorganizowanie tutaj imprezy integracyjnej wydaje się pomysłem tak oczywistym, że wręcz oklepanym…
Mam jednak stuprocentową świadomość, że ludzie z innych części kraju mogą Wieliczki nie kojarzyć wcale.
A więc… W tym podkrakowskim miasteczku znajduje się nieczynna kopalnia soli. Można ją zwiedzać, ale można także wynająć część sal.
Można tutaj spać, jeść, organizować konferencje i towarzyszące im atrakcje.
Czy jest fajnie? Na pewno wyjątkowo. Ja osobiście muszę powiedzieć, że lubię to miejsce. Na dół zjeżdża się niewielką i dosyć mocno klekoczącą windą górniczą.
W środku spacerujemy sztolniami, w których unosi się charakterystyczny i nawet przyjemny zapach soli. O klaustrofobię raczej nie musicie się martwić. Niektóre sale są wręcz olbrzymie.
12. A może partyjka w disc golfa?
Na imprezach integracyjnych zadziwiająco często gra się w gry nietypowe, lekko dziwne, często niespotykane nigdzie indziej.
I jeden z przykładów takich gier to disc golf. Zasadniczo jest to połączenie freezby i cóż… bez zaskoczenia… golfa.
Musimy przejść pole, ale nie uderzamy tutaj kijem w piłeczkę, ale rzucamy dyskiem do charakterystycznego kosza.
Podstawowe informacje na temat tej dyscypliny znajdziecie na facebookowej stronie – Disc Golf Poland.
13. Poskaczcie na trampolinach jak króliki
Skakanie na trampolinie daje dużo radości i wyzwala endorfiny (albo tam coś innego).
No to może takie skakanie okaże się ciekawym dodatkiem do wyjazdu integracyjnego? (Dodatkiem, bo skakać przez dwa dni to sobie nie wyobrażam.)
Wiem, że organizatorzy takich wyjazdów cenią sobie miejsca w leśnych ostępach – przynajmniej trzydzieści kilometrów od najbliższych oznak cywilizacji.
Parku trampolin w kaszubskiej głuszy niestety nie znalazłem. Jeden dosyć imponujący znajduje się natomiast we Wrocławiu (GoJump).
14. Konferencja w zabytkowym, drewnianym kościele
Są centra eventowo-konferencyjne i jest Uroczysko Zaborek. Zlokalizowane w ostępach Podlasia i złożone ze starych, klimatycznych budynków.
Spać możemy w wiatraku, a część konferencyjną odbyć w zabytkowym kościele (spokojnie – został odświęcony, więc osoby wierzące mogą tutaj słuchać świeckich wykładów na całkowitym legalu).
15. Kosmiczny Labirynt w Mielnie
Z tego, co się orientuję, gra terenowa to dosyć popularny pomysł na atrakcję na wyjazd integracyjny.
No to może odwiedzicie gotową grę terenową, która łączy w sobie nowoczesną technologię i kontakt z naturą?
W Mielnie od kilku lat działa Kosmiczny Labirynt. Jego alejki wyżłobione są w polu kukurydzy, a pomiędzy roślinami możemy zobaczyć… obcych.
Oczywiście za pośrednictwem technologii AR (rozszerzona rzeczywistość).
Ponieważ labirynt jest co roku robiony w polu kukurydzy, siłą rzeczy można z niego korzystać jedynie, kiedy akurat trwa wytężona wegetacja.
16. Termy Rzymskie (ale w Czeladzi)
Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o Termach Rzymskich w Czeladzi miałem w głowie takie: MEH…
Wyobrażałem sobie, że to kolejny pałac, który dodał parę posągów i kolumnady na froncie, żeby udawać budynek starorzymski.
Z tego przekonania bardzo skutecznie wytrąciła mnie koleżanka, która regularnie termy odwiedza. Przede wszystkim wspomniała, że obiekt ma saunę w formie koloseum, w której na raz może zmieścić się 300 osób (no sorry, ale wspólne saunowanie całej firmy na raz to naprawdę fajny pomysł na wyjazd integracyjny).
Do tego, jeśli dobrze zrozumiałem, w trakcie sesji saunowania, niekiedy organizowane są pokazy artystyczne (z tańcem i śpiewem).
Iwona wspomniała też, że w sekcji basenowej również jest scena i że podczas jednego pobytu widziała tam inscenizowane walki gladiatorów (a nawet została do jednej z nich wciągnięta).
Po tej rekomendacji chyba się nawet kiedyś do tych term przejadę.
17. Energylandia – Park Rozrywki
Kolejny podpunkt, w których podeprę się opinią znajomych. Moi ziomale regularnie jeżdżą do Energylandii z Poznania. To jest czterysta kilometrów. Najwyraźniej więc warto.
Mnie tam parki rozrywki nie kręcą. Z prostego powodu. Jak ostatnim razem poszedłem na karuzelę – zwykłe młyńskie koło – dostałem ataku paniki i po jednym okrążeniu leżałem na dnie wagonika w pozycji horyzontalnej i darłem ryja do obsługi, żeby mnie uwolnili.
Poniższe atrakcje Energylandii budzą jednak we mnie zainteresowanie (z lekką domieszką przerażenia):
- Hyperion – metalowa kolejka o spadku 85 stopni, kończącym się metalowym tunelem
- Zadra – roller coaster o prędkości maksymalnej 121 km/h i największym spadku 90 stopni
- Speed – kolejka wodna z prędkością ponad 100 km/h i spadkiem z 50 metrów (nawet sobie nie chcę wyobrażać, jak to wygląda, a sprawdzać się boję).
18. Impreza integracyjna na pływających domach
W tym wypadku nazwa wydaje się być w miarę oczywista. Pływające domy to mieszkalne barki. Nie są one jednak zacumowane na stałe.
Można na ich pokładzie również przemieszczać się pomiędzy kolejnymi lokalizacjami. Nie sprawdzałem, ale wydaje mi się, że na pokładach tego typu płaskich łodzi można nawet urządzić wyścigi (wiadomo, że na wyjeździe integracyjnym odrobina rywalizacji zawsze w cenie ;)
Kiepskie pomysły na wyjazd integracyjny
W wielu swoich postach dodaję elementy kontrastowe. Pomysły głupie, niepasujące i nieprzystojne. Robię to po to, żeby zwiększyć klikalność tytułu i nawet tego nie ukrywam (zakładam, że moi czytelnicy to bystre bestie – i tak by zauważyli ;)
W każdym razie pod spodem przedstawiam pomysły na wyjazd integracyjny, które bardzo zdecydowanie odradzam:
1. Obóz harcerski w starym stylu
Żaden tam surwiwal. Obóz harcerski z prawdziwego zdarzenia. Zabierzcie ludzi do lasu, dajcie saperki i każcie kopać latrynę.
A w ramach atrakcji dajcie im śpiewniki i jedną rozstrojoną gitarę. Niech sobie radzą.
2. Potańcówka o 17-tej w Ciechocinku
Ja nie wątpię, że w Ciechocinku da się zorganizować naprawdę fajny wyjazd integracyjny.
Da się jednak też naprawdę zły. Wiecie, czym są FAJFY? To typowe dla sanatoriów potańcówki odbywające się o 17tej (albo czasami nawet o 15tej).
Wyglądają następująco: Za keybordem stoi etatowy grajek i masakruje zgrane hity (głównie disco polo). Na parkiecie niemrawo tańczą dwie pary. Po ścianach latają wielobarwne plamy świateł, a pod tymi ścianami siedzą panowie, którzy jak jeden mąż rypią czerninę (z jakiegoś powodu większość lokali w Ciechocinku podaje czerninę).
Wiem, że taki wyjazd będzie egzotyczny, ale jednocześnie średnio sprawdzi się jako sposób na pokazanie pracownikom, że ich doceniamy.
3. Wyjazd do dawnego więzienia
Tak! Ludziom pojawia się w głowie ten pomysł. PRZEROBIENIE DAWNEGO WIĘZIENIA NA MIEJSCE NOCLEGOWE I POZOSTAWIENIE KLIMATU WIĘZIENIA.
Jasne, że jest to fajna opcja dla poszukiwaczy przygód i kolekcjonerów mocnych wrażeń.
Moim zdaniem jednak pracownicy, których wywiezie się w ramach integracji do więzienia, będą mieli jednoznaczne odczucie:
„ŹLE PRACUJEMY I DOSTALIŚMY ZA TO KARĘ!”
W Polsce też jest jedno więzienie przerobione na zimmer frei. Ze względu jednak na charakter tej części posta nie będę o nim pisał bezpośrednio, bo nie chcę, żeby ktoś mnie pozwał za antyreklamę :)
4. Nocleg w hotelu robotniczym
W różnych punktach naszego kraju dalej funkcjonują hotele robotnicze. Niektóre z nich są całkiem fajne i co do zasady przypominają akademiki dla ludzi pracujących. Pokoje dzielone na kilka osób (z jednej ekipy budowlanej) i kuchnie na korytarzu (te ostatnie szanuję, bo można sobie na luzie pierogi przygrzać na wyjeździe).
Raz trafiłem jednak do hotelu robotniczego, który był prawdziwym koszmarem. Śmierdziało papierosami nominalnie wszędzie, prysznice były rzędami rurek w ścianie poprzedzielanych zasłonkami, a tuż po dwudziestej drugiej dwóch panów zaczęło się bić na korytarzu, bo jeden z nich zbyt głośno słuchał Rammsteina.
Jeśli odnajdziecie ten hotel i zabierzecie tam swoich pracowników, gwarantuję, że skończy się to źle. Jak coś, to obiekt jeszcze pięć lat temu był w Rybniku, ale mam nadzieję, ze upadł.
5. Wyjazd integracyjny na Lotnisko w Radomiu
Kiedy będziecie jechać w kierunku tego portu lotniczego, pracownicy na pewno pomyślą:
„O kurka wodna! Zabierają nas na wyjazd integracyjny za granicą.”
A później BANG! Okazuje się, że jednak jedziecie jedynie zobaczyć lotnisko. I to na dodatek takie, z którego nic nie lata.