Regulamin grupy “1001 żartów ze stand upu” (Plus sugestie dla komików, jak zabłysnąć)

Siema! Postanowiłem zachować się nietypowo i regulamin grupy “1001 żartów ze stand upu” zamieściłem na swojej stronie. Tutaj mam o wiele więcej opcji edycji. Dzięki temu będę mógł przedstawić zasady o wiele bardziej czytelnie niż na FB.

  1. Regulamin Grupy
  2. Sugestie dla komików
Czytaj dalej Regulamin grupy “1001 żartów ze stand upu” (Plus sugestie dla komików, jak zabłysnąć)

Skąd brać pomysły?

skad-brac-pomysly

Wstyd się przyznać, ale zacznę od tego, że nie mam dobrego pomysłu na efektowny wstęp. Dlatego olewam wstęp i od razu przechodzę do rzeczy.

“Skąd brać pomysły?” to często zadawane, ale generalnie niezbyt dobre pytanie. Jest wręcz fatalne, bo za cholerę nie znam na nie odpowiedzi. Mogę za to odpowiedzieć na inne pytanie. Mianowicie: “Co robić, żeby mieć pomysły?” Czy będę tutaj polecał ćwiczenia na kreatywność? Otóż nie. Lubię je, jestem fanboyem Edwarda de Bono i nawet uważam, że niektóre jego techniki działają. Moim zdaniem zajebista jest chociażby kreatywna pauza, która polega na stymulowaniu mózgu do wymyślania alternatywnych rozwiązań, kiedy wcale nie są one potrzebne (ćwiczenie prowadzi do takich genialnych koncepcji jak zastąpienie schodów budynkiem, który wsuwa się i wysuwa z ziemi). Czytaj dalej Skąd brać pomysły?

Jak stać się lepszym konferansjerem?

jak zostać konferansjerem
Zdjęcie ze Slamu Poetyckiego. Prawdopodobnie zostało zrobione przez Jarkę Szwagierczak :)

Dzisiaj wypowiem się na temat rozwoju w pracy konferansjera. Uważam, że jestem bardzo odpowiednią osobą.

Z prostego powodu. Przeszedłem drogę od żenującego do dobrego konferansjera.

Wbrew zasadom marketingu przyznam się, że kiedyś byłem naprawdę złym prowadzącym. Sztywny, napięty, klepiący formułki. Niestety zdarzało mi si też być niemiłym dla publiczności.

To się zmieniło. Od kilku lat coraz częściej dochodzą do pozytywne opinie na temat mojego prowadzenia.

A teraz przejdę do tych obiecanych porad na temat rozwoju w zawodzie konferansjera.

Czytaj dalej Jak stać się lepszym konferansjerem?

16 stron do promowania filmików z Youtuba [z recenzjami]

Siłę kanału na Youtubie najlepiej budować na autentycznych źródłach – własnej stronie, własnym fanpage’u no i oczywiście łapkach w górę i  udostępnieniach.

Do popularności ciężko jednak dojść bez pomocy z zewnątrz. Jednym ze sposobów na ‘złapanie’ nowych odbiorców są strony agregujące filmiki. Każda z nich posiada mniejsze lub większe grono własnych fanów.

Z tych stron warto korzystać z rozwagą. Mogą pomóc, ale też wcale nie muszą. Na nasz kanał mogą z nich trafić ludzie kompletnie niezainteresowani tematem.

Zauważyłem, że po wrzuceniu na portale wzrasta ilość wyświetleń, ale często spada procentowa długość obejrzanego filmiku. Krótko mówiąc, należy z nich korzystać z rozwagą.

Na przykład wrzucać te rzeczy ze swojego kanału, które uważamy za epicko dobre :)

Czytaj dalej 16 stron do promowania filmików z Youtuba [z recenzjami]

Piosenki o wielkiej dupie

wupa

Piosenka o dupie, tudzież o dupie Maryni to takie powiedzenie, niezbyt pochlebne określenie na utwór o niczym. Nie wszyscy wiedzą, nie wszyscy zauważyli, że niedawno ten związek frazeologiczny stał się rzeczywisty jak nigdy dotąd. Polski internet umiarkowanie o tym milczy, ale w Stanach Zjednoczonych właśnie przemija trend na piosenki o wielkiej dupie. I nie chodzi tutaj wcale o kawałki, które są tak bardzo o niczym, że aż przyciągają do siebie stada poszukujących nirvany buddyjskich mnichów, ale o utwory zachwalające walory pań, których pośladki są pokaźne umięśnione i jednocześnie otoczone większą niż to rozsądne otuliną tłuszczową. Naturalnie wszystkim wokalistkom zaangażowanym w ten nurt natura dosyć hojnie wypełniła przestrzeń pomiędzy biodrami a pasem. Zalety gargantuinicznego zadu wychwalają Nicki Minaj w swoim wiekopomnym dziele ‘Anaconda’ oraz Meghan Trainor w utworze ‘Bass’  Co więcej obydwie te dupiaste panie biorą odwet za lata dyskryminacji. Otwarcie i po wielokroć krzyczą: “Fuck the skiny bitches!”

Czytaj dalej Piosenki o wielkiej dupie

Kraków – recenzja miasta kultury po trzynastu latach

6604319509_54b0f09d37_o

Kraków – miasto, w którym psom nie wolno sikać, bo każdy skrawek chodnika jest kultowy albo, co jeszcze gorsze, święty. Tutaj pomniki ochoczo stawia się nawet pawiom, które w różnych urokliwych zakątkach raczył puszczać legendarny założyciel Piwnicy pod Baranami – Piotr Skrzynecki (a przynajmniej ja często natrafiam na pomniki, które wyglądają jak rzygi). Przyjechałem do Krakowa, żeby zasmakować życia artystycznego, kultury, świata, żeby być jak Przybyszewski z felietonów Żeleńskiego. Z perspektywy czasu stwierdzam, że aby zrealizować powyższe cele zdecydowanie nie powinienem wybierać polibudy jako macierzystej uczelni… Czytaj dalej Kraków – recenzja miasta kultury po trzynastu latach