Co to jest joga śmiechu? (i dlaczego nie jestem jej fanem?)

Interesują się właściwie wszystkim, co związane ze śmiechem. Oglądam filmy komediowe, robią stand-up i czasami nawet zbieram dziwne dowcipy.

To że napiszę tekst o jodze śmiechu, było wyłącznie kwestią czasu. Byłem na warsztatach raz – lata temu. Nie porwały mnie, a nawet wręcz przeciwnie. W ich trakcie miałem solidne uczucie WTF.

Do tego doświadczenia dołożyłem oczywiście gruntowny reaserch w internecie. I przez większość tekstu staram się trzymać właśnie rzetelnie zebranych informacji.

A dopiero w ostatnim paragrafie (dosyć dobitnie) wyrażam swoje zdanie.

Dobra typie, ale co to jest ta joga śmiechu?

Joga śmiechu to zajęcia, w trakcie których uczestnicy wykonują ćwiczenia mające doprowadzić ich do śmiechu. Większość technik opiera się na udawaniu go.

Do tego dołożone są drobne elementy fizyczne – udawanie, że śmiejąc się, rozmawiamy przez telefon albo że śmiech wypływa z milkshake’a, którego właśnie pijemy.

Doktor Madan Kataria – twórca jogi śmiechu – twierdzi też, że podczas zajęć sporadycznie wykonywane są inne ćwiczenia – oddechowe albo lekkie rozciąganie. W jednym nagraniu zahacza również o metody związane z akupresurą (do której podchodzę z ogromnym sceptycyzmem).

Przykładowe ćwiczenia z jogi śmiechu

Główna część zajęć jogi śmiechu to zabawy jak te poniżej:

  • Milkshake – udajemy, że mieszamy mlecznego shake’a po czym wypijamy go, głośno się śmiejąc
  • Śmiech telefoniczny – udajemy, że rozmawiamy przez telefon i przy okazji głośno się śmiejemy
  • Śmiech gradientowy – stopniujemy nasze zachowanie – od uśmiechu i chichotu pod nosem po pełen rechot
  • Śmiechowy tazer – dotyk razi, ale śmiechem a nie prądem. Krążymy po sali i na wzajem się razimy zabawnymi ładunkami.
  • Śmiech dziecka, dorosłego, staruszka – ćwiczenie z pogranicza aktorstwa. Śmiejemy się po kolei jako dziecko, dorosły, staruszek.

Ale po co to wszystko?

Śmiech to zdrowie. Śmiech odmładza. Śmiech dotlenia. To wszystko hasła powtarzane bardzo często i bardzo chętnie.

Ja w nie wierzę, a co ważniejsze potwierdzają je też badania. Na przykład eksperyment przeprowadzony przez Dunbara i jego ekipę wskazuje, że śmiech do pewnego stopnia może zmniejszać nawet odczuwanie bólu.

Doktor Madan Kataria podaje też, że śmiech kontynuowany nieprzerwanie przed piętnaście minut daje o wiele większe efekty niż ten krótki. W swojej wypowiedzi nie podał źródła tej wiedzy, ale ok. To on jest lekarzem i nie będę się kłócił.

Czy joga śmiechu to naprawdę joga?

Moim zdaniem nie.

Na jodze ludzie jednak przede wszystkim ćwiczą. Oprócz póz psa czy wojownika pojawiają się też techniki oddechowe, wizualizacje i mantry. Jednak to asany stanowią główny element spotkania.

Joga śmiechu w swojej zasadniczej części sprowadza się do śmiania się na zawołanie.

Czy to działa?

Teoria stojąca za jogą śmiechu mówi, że śmiech wymuszony nie różni się od tego prawdziwego.

Tutaj muszę jedną rzecz przyznać. W trakcie zajęć, na których byłem, ludzie faktycznie wkręcali się w śmiech coraz mocniej. Pod koniec wydawało się, że u niektórych stawał się on coraz bardziej naturalny i niekontrolowany.

Oczywiście należy pamiętać, że są to jedynie powierzchowne obserwacje z jednego spotkania.

Ale co ty gościu właściwie masz do jogi śmiechu?

Przede wszystkim, zajęcia, na które poszedłem, były cholernie monotonne. Udawaj, że rozmawiasz przez telefon i się śmiej. Udawaj dziecko i się śmiej. Rób „namaste” i się śmiej. I tak przez godzinę. Szczerze mówiąc, pod koniec tych sześćdziesięciu minut, zacząłem podejrzewać, że są to zajęcia z nudy a nie śmiechu.

I teraz możecie powiedzieć, że może po prostu ja poszedłem na niewłaściwe warsztaty. Przejrzałem internet naprawdę solidnie. W filmiku poniżej Madan Kataria opowiada, że zebrał ćwiczenia z klubów śmiechu z całego świata. I te ćwiczenia, przypomnę z wielu krajów, są dalej niemalże takie same.

No i jeszcze druga rzecz. Wiele stron o jodze śmiechu podaje, że Madan Kataria na początku organizował spotkania, na których ze znajomymi opowiadał sobie żarty. Ale rzekomo szybko ekipa zaczęła śmiać się z niczego, bo dowcipy im się skończyły.

Well. To nie jest możliwe. A jeśli nawet by było, to oprócz dowcipów istnieją jeszcze:

  • komedie filmowe
  • komedie teatralne
  • fraszki
  • zabawne zwierzątka
  • skecze
  • dzieci robiące dziwne i głupie rzeczy
  • anegdoty z życia znajomych
  • anegdoty z życia sławnych ludzi
  • ludzie rzucający sobie ciastem w mordę
  • inne pranki

Naprawdę nie ma takiej możliwości, żeby skończyły nam się powody do śmiechu wynikającego z humoru.

Ale oczywiście, co kto lubi. Do mnie w każdym razie zajęcia z rechotania nie trafiły.

Leave a Reply