Na pierwszej imprezie firmowej wystąpiłem bodajże dwanaście lat temu i od tamtej pory nie próżnowałem. Grałem na wydarzeniach integracyjnych w restauracjach i i hotelach ukrytych głęboko w lesie. Na Pomorzu Zachodnim, za Ustrzykami i w Pradze (tej w Czechach ;)
I niedawno do mnie dotarło, że podczas tego jeżdżenia po Polsce zbieram wiedzę, która się marnuje, a innym może się przydać.
Przedstawiam miejsca na event, które z takiego czy innego powodu zapadły mi w pamięć. Niektóre są luksusowe i ĄĘ. Inne to bardziej swojskie, ale moim zdaniem ciekawe restauracje.
1. Arłamów
Gdzie: W Bieszczadach – parę kilometrów od ukraińskiej granicy
Arłamów to na swój sposób korona polskich hoteli eventowych. I pewnie część osób się zastanawia, czy miejsce jest warte tak wielkiego zachodu, jaki się wokół niego czasami robi…
Moim zdaniem jest. Wprawdzie pokoje o podobnym standardzie widziałem wcześniej (na przykład w hotelu Notera). Za to położenie i skala obiektu naprawdę robią wrażenie.
Z tarasów i balkonów widać bieszczadzkie wzgórza i lasy. Na miejscu można korzystać z boiska, stadniny, strzelnicy i oczywiście basenów. Numery pokoi są liczone w tysiącach a restauracje są trzy (przy czym w jednej z nich można by mecz rugby rozegrać…)
A poza tym dochodzi ten aspekt, że jak się organizuje event w Arłamowie, to można tym poszpanować.
P.S. Oczywiście mam nadzieję, że Arłamów już ogarnął problem ze ściekami wylewanymi do parku narodowego.
2. Hotel Notera
Gdzie: W Borach Tucholskich
Wiecie, że Notera to po kaszubsku „Natura”? Nie? To już wiecie.
Hotel leży pod Chojnicami w otoczeniu naprawdę pięknej natury (notery?). Ma taras restauracyjny wychodzący na jezioro i kawał lasu dookoła (oraz Żabkę tuż pod drzwiami, co dla wielu osób może być istotne).
W Noterze moją uwagę zwróciła jeszcze jedna rzecz. Obiekt oferuje między innymi sianoterapię – czyli leżenie na sianie z kieliszkiem wina (mam wrażenie, że do siana bardziej pasowałby samogon, ale nie będę się Noterze do koncepcji mieszał).
A z innych ciekawostek, to w pobliżu znajduje się legendarna miejscowość Swornegacie. Już sama możliwość zrobienia sobie zdjęcia z tabliczką dla wielu osób będzie stanowiło atrakcję.

3. Folwark Nemino
Gdzie: Na Kaszubach – pod Kartuzami
Kolejny hotel na Kaszubach, ale takich bardziej prawdziwych. Co mam na myśli? Czy Kaszuby dzielą się na mniej lub bardziej prawdziwe?
No niby nie. Ale Notera jest pod Chojnicami. Tam można dojechać pociągiem. Żeby dotrzeć do Nemino, trzeba już zapuścić się w głuszę. Folwark znajduje się w niewielkiej wsi i dostaniemy się tutaj właściwie tylko samochodem (albo komunikacją zbiorową plus pięć kilometrów na piechotę – ja tak zrobiłem).
Hotel ma za to niewątpliwe zalety. Przede wszystkim – piękne widoki na kaszubskie wzgórza. Po drugie – spory teren, na którym można zorganizować naprawdę wiele atrakcji (na imprezie, na której grałem, był między innymi sztuczny byk i gigantyczny bilard).
No i ta swojskość. Przy śniadaniu widziałem, jak konie sobie po trawie hasają ;)
4. Karczma Górnicza Leszczyna
Gdzie: Dolnośląskie – Pod Złotoryją
Świetna opcja dla wszystkich firm z południowego-zachodu, którym znudziły się wypady w Karkonosze.
Dla odmiany można wyskoczyć w Góry Kaczawskie – do Krainy Wygasłych Wulkanów. Nazwa bynajmniej nie jest marketingowym wymysłem (kiedyś myślałem, że jest – wybaczcie mi Kaczawy…). Na tym terenie znajdziemy kilka szczytów, które rzeczywiście kiedyś tryskały lawą.
I właśnie tutaj, pod Złotoryją, w rezerwacie Chełmy działa sobie Karczma Górnicza Leszczyna. Co ciekawe, lokal znajduje się w, albo właściwie jest, niewielkim skansenem.
Znajdziemy tutaj pozostałości po pracy dawnych górników – w tym niewielką ale jednak przyjemną wieżę widokową (krajobraz ze szczytu pod spodem). Lokal pod względem klimatu przypomina karczmy góralskie, ale jednak się od nich odróżnia. Właściwie na każdym kroku zobaczymy nawiązania do dawnego wydobycia (bodajże miedzi).

5. Pałac Wojanów
Gdzie: Pod Jelenią Górą
Czy wiecie, czego jest dużo pod Jelenią Górą? Nie. Wcale nie jeleni. Miasto jest właściwie otoczone pałacami.
W jego obrębie (tak jakby) znajduje się Pałac Schaffgotschów, a w promieniu kilku kilometrów również Pałac na Wodzie, Pałac Paulinów i Pałac Wojanów.
I tak się składa, że w tym ostatnim występowałem. Kompleks naprawdę imponujący. Kilka budynków – z czego ten główny dosyć monumentalny. A do tego obiekt jest otoczony prywatnym parkiem – idealne warunki do gier terenowych.
6. Crystal Mountain
Gdzie: Wisła – Beskidy Mountains
Najsłynniejszy hotel w Wiśle to chyba Gołębiewski. W tym niezwykle sympatycznym miasteczku jest jeszcze jeden obiekt, który przewyższa słynnego Gołębia. Przynajmniej geograficznie…
Na wzgórzu ponad Wisłą widnieje (a nawet chciałoby się powiedzieć, że błyszczy ;) hotel Crystal Mountain. Niestety byłem w dosyć deszczowy dzień, więc dwie na trzy fotki są dosyć ciemne (trzecią złapałem podczas innej wizyty w miejscowości).
7. Rybakówka. Święty Spokój
Gdzie: Łódzkie – pod Pabianicami
Kolejne miejsce cokolwiek odcięte od świata. Tym razem znajduje się w województwie łódzkim, a konkretnie pod Pabianicami.
Restauracja nosi nazwę Rybakówka – to dlatego, że jest praktycznie otoczona przez stawy (a w nich żyją sobie karpie – można karmić).
Reklamuje się natomiast frazą „Święty Spokój„. I faktycznie coś w tym jest. Aby dostać się do lokalu, musimy odjechać kilkanaście kilometrów od ostatniej większej miejscowości.
Dookoła jest cicho i zielono.
8. Hotel Windsor (Jachranka)
Gdzie: 50 kilometrów na północ od Warszawy
Jachranka jest bardzo znanym w świecie eventowym miejscem. Przez jakiś czas myślałem nawet, że jest to coś w stylu Arłamowa. Taki hotel w centrum niczego, ale pod Warszawą a nie w Bieszczadach.
W zeszłym roku byłem tu po raz pierwszy. Okazuje się, że Jachranka to miejscowość. Przejeżdżając, widziałem z okien przynajmniej kilka hoteli. Najsłynniejszy to chyba Warszawianka.
Ja jednak miałem okazję działać w hotelu Windsor. I wygląd lokalu w stu procentach odpowiada nazwie. Widać, że hotel został zaprojektowany tak, żeby błyszczeć i mnożyć splendor. Dosłownie na każdym kroku zobaczymy tutaj rzeźby, fontanny i inne ozdoby.
9. Muzeum Polskiej Wódki
Gdzie: W Warszawie – na Pradze
Zdecydowanie nie jestem amatorem picia wódki. Wolę piwo, wino, drinki, cokolwiek, co ma smak. Jednocześnie bez bicia przyznaję, że tak zwany sok z ziemniaka jest ważnym elementem polskiej kultury.
I właśnie w tym obiekcie kultura i łojenie gorzoły bezpośrednio się stykają. Muzeum Polskiej Wódki znajduje się na terenie Praskiego Centrum Koneser (tutaj kiedyś były produkowane Luksusowa i Wyborowa). W obiekcie można zwiedzić wystawę. Można też udać się do baru, więc wnoszę, że degustacja wchodzi w grę.
Lokal oferuje też jednak wynajęcie sali na eventy. Ja akurat grałem w przestrzeni o dźwięcznej nazwie Kotłownia. Jest tam tak bardzo łódzko – i tutaj wyjaśnię – w moim języku „łódzko” znaczy industrialnie.
10. Eventy Kryspinów
Gdzie: Kilkanaście kilometrów pod Krakowem
Trochę wstyd się przyznać. W tym miejscu byłem najwięcej razy, a jednocześnie mam z niego najmniej zdjęć.
Przestrzeń eventowa pod Krakowem (ale w zasięgu komunikacji Królewskiego Miasta).
Właśnie a propos słowa „przestrzeń”. Warto coś wyjaśnić. Eventy Kryspinów to nie jest hotel ani restauracja. To jest teren, który dobrze nadaje się na wydarzenia plenerowe w lecie.

Mamy tutaj karczmę. Mamy miejsce na grilla. Mamy piękny widok na zalew i plażę. Mamy też altanę w pobliżu plaży. Tutaj można zorganizować taneczną część wydarzenia.
Nie jestem pewien, jak z noclegami. Wiem, że nad plażą są domki, ale nie mam pojęcia, czy są integralną częścią eventów Kryspinów. Możliwe, że trzeba je wynajmować osobno.






























