Jak to mawiał Waldemar Kiepski „mam pomysła”.
Bo to jest tak. Prezydenta nie wolno znieważać i jest to zapisane w naszym prawie. Za obrażenie prezydenta normalnie legitnie można pójść do pierdla (Żulczykowi się udało w pierdlu nie skończyć, ale jednak nie da się zaprzeczyć, że przepis istnieje).
To ja bym dla równowagi wprowadził drugi przepis. Taki, który mówi, że jak prezydent obraża obywateli, to też dostaje karę.
Nazywa obywateli świniami? Nie ma problemu. My jako obywatele zabieramy prezydentowi wywkintne obiadki i przez tydzień karmimy jego wraz z małżonką burą breją ze szpitala.
Dalej nie zrozumiał błędu? Miesięczny szlaban na loty samolotem. Niech sobie do Bidena na Zoomie wydzwania. I tak go nikt nie chce w tej Ameryce.
Wciąż się burzy? Na miesiąc wypad z pałacu do mikrokawalerki na warszawskim blokowisku. Jak trochę struchleje, to może sobie przypomni, że te całe świnie to w sumie dają hajs na jego raczej wystawne życie.
To co? Która partia chce ten punkt do swojego programu?