3 rzeczy, których OSTATNIO NAUCZYŁ MNIE STAND-UP (Wijewo, Motocykle, 6OBCY)

  1. LUDZIE LUBIĄ SIĘ NIE LUBIĆ (w tym na poziomie lokalnym)

Koniec maja. Wijewo (niewielka miejscowość w Wielkopolsce). Robię stand-up w Gminym Ośrodku Kultury. Ze sceny pytam, z kim Wijewo się nie lubi. Okazuje się, że z Brennem.

Pytam, czy na sali są osoby z Brenna. Potwierdzają. I śmiejąc się mówią, że nie lubią Wijewa. W którym właśnie się znajdują.

I już sama ta sytuacja jest dziwna. Ale trzeba dodać tutaj jeszcze jeden fakt.. Wijewo i Brenno na mapie wyglądają jak jedna miejscowość. Tabliczki z ich nazwami dosłownie oddziela pół metra. Realna odległość pomiędzy nimi to 0 metrów, 0 centymetrów. Jak szukałem sobie noclegu w Wijewie, przez przypadek zarezerwowałem go w Brennie, bo pomijając kwestie administracyjne, nie ma pomiędzy nimi żadnej różnicy.

Trochę mi ta sytuacja przypomina bliźniaków syjamskich, którzy codziennie po przebudzeniu na rozgrzewkę leją się po pyskach, a później się cieszą, że im cieplej.

  1. MOTOR, MOTOCYKL I MOTÓR TO CO INNEGO

30 maja występowałem na zlocie motocyklowym na Zamku Karnity.

Na etapie przygotowań do występu dowiedziałem się od organizatora o jednej bardzo istotnej kwestii. Motor i motocykl to nie jest to samo.

Nie miałem bladego pojęcia. Ja nie jeżdżę niczym oprócz roweru i pociągu (to drugie zazwyczaj pasywnie). Całe życie używałem słów ‘motor’ i ‘ motocykl’  jako synonimów.

A okazuje się, że różnice są i to całkiem realne. Motor ma mniejszą pojemność i osiąga mniejsze prędkości. Motocykl ma pojemność większą i może szybciej zapieprzać.

Kategorycznie nie można nazwać motocykla motorem. Ale od jednego uczestnika imprezy dowiedziałem się, że powiedzenie o motocyklu “motór” już jest w jakiś tajemniczy sposób dopuszczalne. 

I to jest szalenie ciekawe, bo w tym wypadku brak poprawności gramatycznej sprawia, że słowo staje się dopuszczalne znaczeniowo ;)

  1. LUDZIE ŁĄCZĄ SIĘ W PARY W NAJDZIWNIEJSZYCH MIEJSCACH INTERNETU

Na początku czerwca – w dzień przed Bożym Ciałem –  robiłem stand-upy na weselu bardzo sympatycznej pary.

Przed występem poprosiłem, żeby mi wysłali informacje na swój temat. Napisali między innymi, że poznali się na portalu 6OBCY.ORG.

Wiecie, co to jest 6obcy? No ja też nie wiedziałem.

To takie pisane Omegle. Tekstowe Chattroulette. 

Strona, na którą ludzie wchodzą, żeby pogadać z nieznajomymi i całkowicie anonimowymi ludźmi.

Nazwa portalu brzmi, jakby po drugiej stronie łącza siedzieli predator, E.T., Chewbacca, Stitch, jakiś bezimienny Klingon i 8 Pasażer Nostromo (naprawdę się musiałem nagłowić, żeby wymienić sześciu).

Koncepcja portalu sugeruje, że spotkamy tam internetowych trolli, naciągaczy, skrajnych piwniczaków i policjantów (jak szukać przestępców, to tylko tam).

Poznawanie swojej drugiej połówki na takim portalu to to takie Love Is Blind w wersji dla hardcorów.

A tutaj się okazuje, że to miejsce też może łączyć i przyczyniać się do tworzenia szczęśliwych par.

Zostaw odpowiedź

Sprawdź ofertę występu z żartami na temat branży. Stand-up na imprezę firmową