Ostatnio zacząłem pisać tak zwane preslle oraz tak zwane opisy marketingowe (obydwa opierają się na pieprzeniu bez sensu, ale mają co innego na celu). Zlecenia pozyskuję z jednego z popularnych portali copywriterskich, ale jego nazwy nie podam, bo za klepanie reklamowych tekścików mi płacą, ale za samą reklamę już nie. Płącą… No tak, cośtam płacą. Najbardziej popularna stawka to jedno euro za sto słów. Niekiedy idzie szybko. Bo zdarzają się artykuły, które chlastam w około dziesięć minut, ale na ukończenie większości z nich potrzebuję pół godziny. Więc zawrotna kasa to to nie jest. Czytaj dalej „Ja, copywriter”