Z czasów swojej pierwszej młodości (czyli tej przed szesnastką) pamiętam wyraźnie jedną rzecz mocno związaną z zawodem scenicznego rozśmieszacza. Kiedy jakiś bardziej zamierzchły odpowiednik Piotra Kraśko siadał w dwójkowym studiu i zapowiadał komedię bądź galę estradową, bądź na przykład całościowy program jakiegoś kabaretu (zazwyczaj Potem) bardzo mocno różnicował nazewnictwo odnoszące się do biorących udział w przedsięwzięciu ludzi. A więc jeśli zapowiadał zagraniczne dzieło komediowe, mówił, że główną rolę gra w nim komik. Jeśli ów komik miał przez przypadek wykształcenie sceniczne, był nazywany aktorem komediowym. Jeśli natomiast nie miał wykształcenia, ale pochodził z naszego pięknego, nadwiślańskiego kraju dostawał etykietkę kabareciarza. Nie było komików w Polsce, nie było kabareciarzy we Francji. Aktorzy komediowi plenili się i wpierdalali w ten interes po wszystkich możliwych stronach wszystkich granic świata. Brak komików w Polsce to ciekawostka, bo archetypowy życiorys statystycznego komika i statystycznego kabareciarza wygląda bardzo podobnie. I w Polsce i za granicą na estradę wchodzi się tylnymi drzwiami. I komik i kabareciarz zaczynają się bawić w scenicznych zawadiaków na studiach, później studia rzucają, a sceniczne zawadiactwo zostaje. Czytaj dalej „Kim jesteś komiku? Kim jesteś kabareciarzu?”