Już dużo razy, mniej lub bardziej wypaczając bądź wyolbrzymiając różne aspekty, napisałem, jak żyję. Raz też w miarę dokładnie przestawiłem miejsce, w którym śpię, przebywam i jak to się mówi ogólnie – mieszkam. Przyszedł czas pochwalić się, gdzie żrę…
Otóż obok mojego bloku, który ani trochę nie wygląda jak blok, stoją sobie wieżowce. Wieżowce jak najbardziej biurowe, postawione za pieniądze jak najbardziej zagranicznych korporacji. Wieże Babel, których konstruktorowi bóg nie tylko nie wpierdzielił się na plac budowy, ale też dał błogosławieństwo na postawienie obok trzech bliźniaków, oznaczonych B, C i D. W tych karłowatych drapaczach chmur, skrojonych na miarę Krakowa, siedzą dziesiątki, setki a może nawet tysięce ludzików z całego świata, pozamykanych jak zabawki z Mattela w kartonowych pudełkach i klikających, odbierających calle i ogólnie ścigających się w grze „tej tutaj pomogę, a tej świnie podłożę, zdobędę punkty i to mi w awansie pomoże”. Czytaj dalej „Żarcie motywacyjne”