Sporo moich znajomych zachwyca się każdym przedsięwzięciem około-kabaretowym, które jest nacechowane absurdem. Już od dłuższego czasu słowo „absurdalny” w odniesieniu do komedii jest niemalże synonimem przymiotnika „dobry”.
Ostatnio spostrzegłem u siebie następującą rzecz: Też uwielbiam absurd. Ale uważam, że ma on właściwości odrobinę podobne do pieprzu. Czyli lubię solidnie popieprzyć zupę, ale samego pieprzu to już bym nie zjadł. Dania, które składa się w pięćdziesięciu procentach z pieprzu, też bym nie zjadł. Zupa powinna być w znacznej mierze oparta na tradycyjnych składnikach – mięsie, warzywach, wodzie, makaronie, a pieprz może być do niej dodatkiem. Czytaj dalej „Pieprzcie, ale nie za dużo!”