Bezsenność na raty

Piąta siedem, rano, bo po południu przecież byłaby siedemnasta. Idę przez dworzec w Katowicach, jem kanapkę zakupioną w jakiejś drogiej budzie. Przystaję, żeby porozmawiać z młodymi Niemcami, którzy leżą na podłodze. Jakimś łutem szczęścia zgaduję, że to są Germańcy, a nie Rumuni. Naród zwycięzców zalega na ziemi, kto by pomyślał. Pogadałbym jeszcze, ale nie jestem na dworcu dla przyjemności, a pociągi raczej nie mają w zwyczaju czekać. Wsiadam, jadę do Krakowa, śpię jakieś trzy godziny. Czytaj dalej „Bezsenność na raty”

Sprawdź ofertę występu z żartami na temat branży. Stand-up na imprezę firmową