Byłem wczoraj w Warszawie, spałem w hostelu i zamiast spożyć na śniadanie bułkę z parówką w formie colddoga, tak jakbym to zrobił zazwyczaj, zacząłem włóczyć się po okolicach Nowego Świata i ostatecznie wylądowałem w jakiejś małej, ale ekskluzywnej knajpce i kierowany prawdopodobnie chwilowym zaćmieniem umysłu spożyłem podejrzanie drogą jajecznicę (za smażone, bełtane jajka i sok ze świeżych pomarańczy zapłaciłem prawie tyle co za nocleg).
Knajpka spoko, jajecznica jak na swoją cenę niezła. Natomiast mocno mnie ciekawiło i lekko irytowało zachowanie obecnych na sali właścicieli. Była ich dwójka, młode małżeństwo albo przynajmniej para. Okazywali mi, jako klientowi, tak dużo życzliwości i tak ogromne zainteresowanie, że wręcz czułem się przytłoczony i osaczony. Czytaj dalej „Jajecznica z pozytywnym truciem”