Różnie ich nazywają – puszkarze, grzechotniki, anioły od drobnych, czerwone serca, wolontariusze Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wszyscy wiedzą, że robią dużo dobrego, bo gdyby nie ich namolne poświęcenie, gdyby nie to, że w ten zimowy dzień łupią przechodniów, aż do ostatniego zapyziałego grosza, WOŚP nie byłby w stanie swoim jąkającym się głosem zebrać kwot zbliżonych do budżetów małych państw. Wszyscy wiemy też, że grzechotniki, te anioły pobrzękujące tekturową puszką, te miniony Jerzego Owsiaka, stają się upierdliwym wrzodem na dupie w momencie, w którym już spełniliśmy swój wyimaginowany obowiązek, już wrzuciliśmy swoje dziesięć złotych, a oni dalej na nas walą hurmą, zaganiają w kozi róg i pobrzękują. Zwyczajnemu, żebrakowi jeszcze wypada powiedzieć „spierdalaj”, a im nie do końca. Czytaj dalej „Siedem kreatywnych sposobów na uniknięcie puszkowych grzechotników”