Rozgrzewki widowni – open source estrady

Rozgrzewki widowni to ciekawe zjawisko. Jeszcze dwadzieścia kilka lat temu istniała właściwie tylko jedna. Nazywała się “a teraz bijcie brawo”. Obecnie korzysta się z dziesiątek tego typu zabaw, a trzeba przyznać, że niektóre są naprawdę oryginalne.

Po rozgrzewki sięgają przedstawiciele wielu zawodów scenicznych. Stand-uperzy, improwizatorzy, kabareciarze oraz konferansjerzy. I tu ciekawostka.

W świecie estrady ludzie często walczą o swoje jak lwy. Wykłócają się o każdy żart i każdy pomysł na skecz (nawet słaby). A rozgrzewki jakimś cudem stały się rodzajem open source. Jeśli spodoba Ci się jakaś podczas czyjegoś występu, możesz brać i korzystać.

Ułatwię Ci sprawę. Nie musisz chodzi za ludźmi i zbierać gier. Wystarczy, że przeczytasz ten tekst :)

Co to jest rozgrzewka widowni?

To bardzo prosta gra. Może też mieć formę zadania. Chytry sposób na zachęcenie widowni do klaskania, krzyczenia, albo dowolnej innej reakcji (nawet buczenia). Pozwala przełamać lody, wypełnić czas oraz jak sama nazwa wskazuje, rozgrzać widzów.

Rozgrzewek widowni istnieją autentycznie dzisiątki. Prawdopodobnie nawet setki, a licząc warianty, tysiące. Ja podam cztery.

Pojedynek stron.

Na początek prostak. Warm-up, w którym dzielimy widownię na dwie części. Tradycyjnie lewą i prawą. Następnie grupy krzyczą na przemian. Ich zadaniem jest wygenerować więcej hałasu niż grupa przeciwna. Nagród zazwyczaj nie ma, ale widzowie na tyle się jarają rywalizacją, że i tak w to idą.

Dwie ręce.

Rozgrzewka na pozór zbliżona do poprzedniej. A jednak mocno inna. Kontrolujemy reakcje widowni dwoma rękami. Dajmy na to lewa ręka decyduje, jak głośno ludzie klaszczą (kiedy jest w dole, to wcale. Jak w górze to pełen szał). Prawa ręka decyduje, jak głośno piszczą i krzyczą. Możemy też wprowadzić dodatkowe urozmaicenie w postaci podnoszenia jednej nogi (tym sygnałem wzbudzamy tupanie). Z dumą oznajmiam, że tę rozgrzewkę wymyśliłem sam. Możecie mnie tagować.

Kot/pies.

Klasyk. Używają tego autentycznie wszyscy. Mimo wszystko jest to świetny icebraker. Kiedy konferansjer krzyczy “kot” – publiczność musi krzyknąć przeciwieństwo – w tym wypadku “pies”. Później dokładamy kolejne, na przykład “ogień” – “woda”. Po chwili krzyczymy do widowni całe kombinacje – przykładowo: “pies, ogień, kot”. Publa musi odkrzyknąć “kot, woda, pies”. Nie dość, że się rozgrzewa, to jeszcze ćwiczy mózg.

Co to jest?

Zamieszczam ten warm-up, bo mocno odróżnia się od poprzednich. Wymaga też od prowadzącego pewnego zacięcia do improwizacji. Konferansjer mówi zdanie. Publiczność powtarza jego ostatnie słowo, ale z pytajnikiem na końcu. Wtedy prowadzący traktuje widzów jak debili i tłumaczy im najprostsze rzeczy. Najlepiej zilustrować tę grę przykładem:

Konferansjer: Wczoraj byłem w górach.

Widownia: Górach?

K: Nie wiecie, co to góry? To takie wypukłości na powierzchni ziemi.

W: Ziemi?

K: Nie wiecie, co to ziemia? To taka planeta po której wszyscy chodzimy.

W: Chodzimy?

K: Nie wiecie, co to jest chodzenie? To takie majtanie nogami w celu przemieszczenia się.

Jednym słowem kupa śmiechu. Ta rozgrzewka jest zarąbista, ale jednocześnie polecam ją ludziom zaprawionym w scenicznym boju.

Jedna myśl w temacie “Rozgrzewki widowni – open source estrady”

Leave a Reply