Najlepsze skecze kabaretu PUK, jakie napisałem

Jestem jednym z założycieli kabaretu PUK i teoretycznie w dalszym ciągu jego członkiem (nie zawiesiliśmy działalności, ale nie mieliśmy występu od lutego 2019).

W grupie nie tylko grałem, ale też realizowałem swoje ambicje pisarskie. Dostarczałem około 30-40% wystawianych przez nas skeczy.

Z niektórych z nich widzowie śmiali się często, chętnie i mocno. Zdarzało się, że przesyłali skecze znajomym albo cytowali moje żarty. I to wszystko było i dalej jest bardzo miłe.

Problem polega na tym, że znaczna część publiczności nie wiedziała, że to są moje żarty. Często ludzie myśleli, że wszystkie numery pisze Alan Pakosz albo że jakoś tak same się biorą z powietrza.

Ten tekst jest swojego rodzaju kompresem na mój ból dupy.

Wymienię w nim skecze, które napisałem i które wzbudzały dobre reakcje wśród widzów.

Gdyby post składał się z samych linków do Youtuba, mógłby być troszeczkę nudny. Dlatego dorzucę informacje o składzie, ciekawostki i anegdoty z pracy nad tekstami.

Będziecie mogli zajrzeć za kulisy pracy kabaretu (ale niestety takiego raczej mało znanego).

Dosyć pokrętne słowo o mnie

Ja siedzę po lewej. Koleżanka po prawej to zdecydowanie nie jest Agata Słowicka.
Źródło – Kabaret PUK.

Ze wszystkich członków PUKa największą sympatią widzów cieszyła się Agata Słowicka.

Dalej zresztą się cieszy. Jeśli już ktoś mnie zagadnie o kabaret, zadaje jedno pytanie o mnie i pięć o Słowicką.

(Drugi ból dupy w przeciągu niespełna stu słów.)

Zainteresowanie Agatą nie powinna dziwić. Jest niewiarygodnie dobrą aktorką i świetną wokalistką. Ma charyzmę. Zdarzały się jej także momenty naprawdę dobrej improwizacji.

Dopuszczam do siebie jednak myśl, że część z Was oglądała skecze PUKa i zapamiętała tego takiego wysokiego, lekko zamulonego gościa. To ja.

Nazywam się Tomek Biskup. Możecie wpaść na mojego fanpage’a albo obejrzeć mój stand-up.

Najlepsze skecze, jakie napisałem dla PUKa

Najpierw parę słów o procesie twórczym. Najwięcej pisaliśmy ja i Alan Pakosz. Czasami coś skrobał Michał Próchniewicz.

Agata Słowicka wniosła czy czy cztery piosenki. Kilka numerów wzięliśmy od niejakiej Anety Stockes.

Z pianistą – Karolem Bulskim raz napisaliśmy po pijanemu piosenkę o raku, który bardzo bał się usunięcia i marzył o przerzucie.

Przez resztę zespołu została uznana za niesmaczny przejaw grafomanii. W tym momencie jestem skłonny się z nimi zgodzić.

Ale do sedna. Muszę wytłumaczyć, co znaczy „pisaliśmy”.

Tekściarz zawsze przynosił szkic skeczu.

Był on następnie rozmontowywany na czynniki pierwsze, składany ponownie i ubierany w mięso. Na próbach pozostali członkowie dorzucali żarty i sugestie (Które czasami brzmiały po prostu: „Spal to ścierwo. Ja w tym nie zagram.”)

Piszę to po to, żeby poinformować, że w poniższe skecze wkład miał cały kabaret PUK. To jednak ja przyniosłem ich pomysły i ja pracowałem nad ubraniem w słowa ostatecznych wersji.

Można powiedzieć, że jestem właścicielem pakietów kontrolnych – poniższe scenki napisałem w przybliżeniu w 50-60%.

Wieszaki

To był pierwszy rok działalności PUKa i pamiętam, że po spisaniu skecz wydawał mi się przebłyskiem geniuszu.

Kobieta ma szafę pełną mężczyzn i może „zakładać” innego w zależności od nastroju.

W tym numerze dalej lubię swoją postać napalonego chama w skórzanej kurtce. Odnajdywałem się w niej.

Co do tych przebłysków geniuszu… No w tym momencie nie mam już złudzeń. Każdy skecz eksplorujący relacje damsko-męskie jest z samego swojego założenia oklepany. Ten też.

Sponsoring

Kolejny numer, w którym osadziłem się w postaci chama. Tym razem starego i ubranego w dżins.

Skecz budził organiczne śmiechy wydobywające się z głębi trzewi. Reakcje charakterystyczne dla prostego humoru.

Sekret

Ten numer jest dla mnie swoistym kamieniem milowym. Monolog zaznaczył moment, w którym zacząłem dryfować w kierunku kariery solowej.

Spotykał się z naprawdę dużą ilością pozytywnych opinii. Z tak dużą, że ubzdurałem sobie, że coś z tym trzeba zrobić.

Postać z „Sekretu” otrzymała nowy pseudonim – Wodzirej Sukcesu. Pod tą ksywą udzielałem się na Youtubie przez rok.

Egzamin z życia ludzkiego

Dalej się zastanawiam, czy ten skecz jest absurdalny czy zwyczajnie głupi.

Sami sobie oceńcie. I tak, środkowe dwa pytania, naprawdę były improwizowane.

Mały Jasnowidz

Ten skecz lubię z trzech powodów:

  1. Dalej jestem zadowolony z koncepcji
  2. Był w telewizji
  3. Mogłem w jego trakcie odpoczywać za kulisami

Skecz Niepublikowany Nigdy Wcześniej!

Tutaj przyznam się, że pozwoliłem sobie na mały clickbait. Pod spodem znajduje się skecz, który nie został opublikowany nigdy wcześniej.

Niestety w formie tekstowej. Przeczytajcie, jeśli macie ochotę.

Powyższy skecz jest ciekawostką. Bo polski kabaret kojarzy się raczej z zachowawczym podejściem do tematów tabu.

Jako kabaret PUK parę razy eksperymentowaliśmy z cóż… przeginaniem pały.

„Spółkowanie ku radości pana” pochodzi z programu „Jebudu”, w którym przeginaliśmy pałkę chętnie, często i regularnie.

Wywaliliśmy z rozpiski po graniu na Podhalu w trakcie adwentu. Górale jakoś nie potrafili docenić kpin z pielgrzymek i przestrzegania czystości małżeńskiej.

Najgorszy skecz, jaki w życiu napisałem

Może skecz nie jest najgorszy w obiektywnym tego słowa znaczeniu. Pisaliśmy więcej scenek, niż wchodziło do programu.

Wiele skeczy wylatywało po jednym występie, a dziesiątki wypieprzyliśmy w trakcie samych prób.

Ten numer działał spoko, ale nienawidzę go całym sercem.

Napisałem go jeszcze w poprzednim kabarecie – Totakapokraka. Płynnie przeszedł do repertuaru PUKa i się w nim zadomowił.

Kabaret PUK z dumą grywał nie tylko w teatrze KTO ale też na tak zwanych chałturach.

A na dniach pieczonej świni czasami przydaje się skecz prosty jak strzał w mordę.

W dużym skrócie. Zawsze grałem syna, ale przez numer przewinęło się łącznie siedem matek. Doszło do momentu, w którym kwestie mieszały mi się w ustach z rzygowinami.

W momencie, w którym zakładałem Instagrama, jeszcze graliśmy w miarę aktywnie.

Koniec posta ale nie bloga

Na tym blogu jest kilkaset tekstów.

Pod spodem zostawiam jeden bardziej popularnych.

Kliknijcie, jeśli macie ochotę solidnie się wynudzić.

Leave a Reply