O tym, jak wymyśliłem nową konkurencję sportową w trakcie prowadzenia festyny w Skrwilnie

Szczerze mówiąc, często, jak prowadzę imprezę plenerową, trochę ściemniam z konkursami.

Znaczy jestem przygotowany, mam w zanadrzu ileś gotowych opcji, ale jednocześnie na bieżąco wymyślam nowe zabawy. Czasami, żeby rozruszać uczestników. A czasami po prostu, bo czemu nie…

Na ekopikniku w Skrwilnie prowadziłem przeciąganie liny, skakanie w workach, quizy dla najmłodszych i trochę starszych.

W którymś momencie zobaczyłem jednak, że dzieciaki bawią się na takich małych, pompowanych kucykach (poniżej).

No to stwierdziłem, że im zawody w tym sporcie zrobię (nazwałem konkurencję Pseudohobbyhorsing).

Siadło. Zainteresowanie było tak duże, że szybko mi zabawki i gadżety dla dzieci zeszły.

Więc ogłosiłem, że następny wyścig na pompokucach robię w zamian za gigantyczną poziomicę.

Ojcowie się zbiegli. Jeden złapał swoje dziecko razem z kucem i zaczął podnosić, „skacząc” nim w kierunku mety. Pewnie by nawet wygrał, ale na ostatniej prostej się wywrócił (na szczęście nie na dziecko).

W ten sposób powstał Pasivepseudohobbyhorsing. W następnej konkurencji ogłosiłem, że rozdaję wkrętarkę (czyli na bogato). Teraz dzieci miały zgłaszać się z ojcami, żeby nimi „skakali”.

Stawiło się pięć zespołów. Bardzo podobało mi się, jak ojcowie się wykłócali, czy mogą dziecko po prostu donieść do mety czy muszą nim (i kucem) dotykać ziemi. W końcu ustaliliśmy, że każdy konik powinien dotknąć ziemi przynajmniej pięć razy.

Był szał.

I tak właśnie się robi integrację rodzin z dziećmi ;)

Zostaw odpowiedź

Sprawdź ofertę występu z żartami na temat branży. Stand-up na imprezę firmową