W zeszły weekend prowadziłem burleskę Chilli Cherry Chicks (na scenie Berlin). I była nie tylko piękna i spektakularna, ale też edukująca (i nie chodzi tylko o to, że jedna koleżanka odgrywała numer jako nauczycielka, badum tsss). Naprawdę dowiedziałem się rzeczy. Dzielę się.
- BURLESKA NAPRAWDĘ MA SPORO WSPÓLNEGO Z KABARETEM. I to jest to mocne otwarcie. Porównanie, za które od wielu osób można dostać w mordę. Bo kabaret kojarzy się z telewizją, biesiadą, Nocą Mrągowską. A jednocześnie w trakcie wieczoru, czułem, że numery burleskowe i skecze wypływają z jednego źródła. Było widać mrugnięcie okiem, pastisz, komedię (aczkolwiek często fizyczną). Jeśli myślicie, że bredzę, to sprawdźcie genezę słowa ‘burleska’ – pochodzi od włoskiego ‘burla’, które z grubsza rzecz ujmując, oznacza żart.
- BURLESKA TO NAPRAWDĘ COŚ WIĘCEJ NIŻ STRIPTIZ. Tak ja wiem, że Ameryki nie odkrywam, bo każda performerka burleski to powie w pierwszym zdaniu wywiadu. Ja widziałem i potwierdzam. Zdejmowanie odzieży jest tutaj elementem stałym, częstym i raczej istotnym. Jednocześnie jednak, oprócz niego dzieje się naprawdę dużo. Numery mają swoje koncepcje i fabułę. Pojawiaja się więc wykony inspirowane barokiem, bajkami, życiem codziennym, obcymi kulturami.
- BURLESKA TO NIE DO KOŃCA TANIEC. Znaczy nooo, może być i chyba często jest tańcem. Ale też trochę teatrem, bo zdarza się, że numery rozpoczynają się od półpantomimicznej scenki (w jednej z nich grałem – dzięki za zaproszenie Agnes la Comtess). Pojawiają się też takie elementy jak akrobatyka, interakcje z widzami, zabawa z rekwizytami. W ogóle jest szansa, że jak pójdziecie na burleskę, zacznie wam się ona w pierwszej kolejności kojarzyć z kreatywnością, a nie ze zdejmowaniem kolejnych warstw odzieży.
- STAGE KITTENS: ISTNIEJĄ. Chyba najciekawszą i najbardziej oryginalną rzeczą, jakiej się dowiedziałem, w trakcie prowadzenia burleski, jest to, że w ogóle istnieje takie stanowisko pracy jak STAGE KITTEN. Kim jest taka osoba? Kimś więcej niż asystentem technicznym. Tak, Stage Kitten przygotowuje scenę pod kolejne numery i czasami podaje rekwizyty w ich trakcie. Ale jednocześnie występuje w kostiumie i udziela się artystycznie. Na wieczorze, który prowadziłem, Eveline Docenotte, która pełniła tę zaszczytną funkcję, brała udział w tanecznym openingu i razem ze mną rozgrzewała widownię.
