Stand up na piątych urodzinach salonu fryzjerskiego Kublin-Berendowicz

Zapytania o stand up na urodzinach są dosyć popularne. Dostaję jedno przynajmniej raz w miesiącu. Zazwyczaj jednak chodzi o urodziny ludzi a nie miejsc. A tym razem proszę bardzo zostałem zaproszony jako atrakcja na jubileusz pięciolecia istnienia (czasami ciężko znaleźć synonim do słowa „urodziny”) zakładu Kublin-Berendowicz w Warszawie. Czytaj dalej „Stand up na piątych urodzinach salonu fryzjerskiego Kublin-Berendowicz”

Hannah Gadsby i jej toksyczny związek z widownią

Special „Nanette” Hanny Gatsby poleciła mi moja dziewczyna. Konkretnie słowami:

„Świetny stand up. Ale się upłakałam…”

I nie ukrywam, że nagranie obejrzałem właśnie ze względu na ten płacz. I nie chodzi o to, że łzy Ani mnie jarają. Po prostu ta niezwykle oryginalna, w odniesieniu do stand upu, recenzja wzbudziła moją ciekawość.

Czytaj dalej „Hannah Gadsby i jej toksyczny związek z widownią”

Późne halloween, wczesne andrzejki

Nie będę ukrywał, że występy, a już zwłaszcza te na imprezach firmowych, są bardzo podobne do siebie. Przyjeżdżam, gram, gadam z widzami, idę spać, wracam. W listopadzie jakimś tajemniczym zrządzeniem losu na eventach bądź wokół nich dzieją się ciekawe rzeczy. Ergo, jest o czym pisać.

Na początku miesiąca grałem na zakończeniu sezonu żużlowego w Ciechocinku i wpis na ten temat już opublikowałem. Pod koniec listopada z kolei pojawię się na piątych urodzinach ekskluzywnego salonu fryzjerskiego w Warszawie. Jestem niemalże pewien, że coś do napisania się znajdzie, bo cóż… Nie pasuję do tego miejsca. Co parę tygodni strzygę się na zero maszynką. Sam. A tam golenie kosztuje sześćdziesiąt pięć złotych.  Czytaj dalej „Późne halloween, wczesne andrzejki”

Stand up na zakończenie sezonu żużlowego

W tym miesiącu, trochę z zaskoczenia, dowiedziałem się o istnieniu nowego (dla mnie) typu eventu. Zostałem zaproszony na imprezę z okazji zakończenia sezonu żużlowego. I pewnie część z Was sobie teraz wyobraża, że zagrałem stand up dla bandy potężnie zbudowanych gości w kombinezonach i kaskach. Na szczęście ten bankiet wyglądał trochę inaczej (ale i tak ciekawie). Okazało się, że zawodnik był tylko jeden. Resztę gości stanowili sponsorzy i ekipa (ludzie typu kostruktor silników). Czyli innymi słowy po raz pierwszy zagrałem na imprezie, która była czymś pomiędzy urodzinami i firmówką. I to na dodatek odbywała się w naprawdę wyjątkowym mieście…

Czytaj dalej „Stand up na zakończenie sezonu żużlowego”

Tomek Biskup, Usługi Komediowe, F.H.U.

Kojarzycie historię firmy na Facebooku? To taka relatywnie nowa opcja. Notatka, która pojawia się po prawej stronie fanpage’a. I ten wpis pierwotnie był właśnie historią firmy na moim fejsie. Stwierdziłem jednak, że szkoda, żeby się marnował i że opublikuję go także w swoim mateczniku. Czyli na blogu.

Czytaj dalej „Tomek Biskup, Usługi Komediowe, F.H.U.”

Wojciech Fiedorczuk – tajemniczy człowiek, z którym mnie mylą

Czy ja wyglądam, jak Wojciech Fiedorczuk? No czy ja wyglądam jak Fiedorczuk? Powiedziałbym, że możecie sobie nas porównać na filmiku poniżej, ale tak naprawdę nie możecie. Wojtek podczas nagrywania „Żartów z kosza” postanowił się ukrywać za czapką i ciemnymi okularami.

Mimo wszystko zachęcam do obejrzenia. Podczas tego „wywiadu” Wojtek dzieli się swoimi nieudanymi żartami i pomysłami. Trzeba klikać!

Ale o co mi chodzi?  O to, że ludzie nas mylą. Był taki dzień na festiwalu w Lidzbarku Warmińskim. Fajna impreza. Można wygrać kasę i jeszcze dają nocleg w obiekcie z aquaparkiem. Obydwaj – i ja i Fiedroczuk -poszliśmy rano popływać. Przy wyjściu pani w recepcji próbowała mnie skasować za pobyt w saunie. Tylko że ja nie byłem w saunie. Wojtek był.
 
 
Wieczorem dziewczyna z organizacji festiwalu podeszła do mnie w sprawie odbioru nagrody. Dodam, że chodziło o nagrodę Fiedorczuka. Mogłem brać. Więcej hajsu.
Czytaj dalej „Wojciech Fiedorczuk – tajemniczy człowiek, z którym mnie mylą”