Nie będę ukrywał, że występy, a już zwłaszcza te na imprezach firmowych, są bardzo podobne do siebie. Przyjeżdżam, gram, gadam z widzami, idę spać, wracam. W listopadzie jakimś tajemniczym zrządzeniem losu na eventach bądź wokół nich dzieją się ciekawe rzeczy. Ergo, jest o czym pisać.
Na początku miesiąca grałem na zakończeniu sezonu żużlowego w Ciechocinku i wpis na ten temat już opublikowałem. Pod koniec listopada z kolei pojawię się na piątych urodzinach ekskluzywnego salonu fryzjerskiego w Warszawie. Jestem niemalże pewien, że coś do napisania się znajdzie, bo cóż… Nie pasuję do tego miejsca. Co parę tygodni strzygę się na zero maszynką. Sam. A tam golenie kosztuje sześćdziesiąt pięć złotych. Czytaj dalej „Późne halloween, wczesne andrzejki”