No i wreszcie się doczekaliśmy! Mamy pierwszego w polskim świecie komediowym beefa! Spodziewałem się, że jeśli już kiedyś dojdzie do tego typu starcia, to będzie się ono toczyło pomiędzy stand-uperami (Bojowe nastawienie, rzekome podobieństwa do kultury hip-hopowej [na przykład bojowe nastawienie…]). A tymczasem do walki na wyzwiska stanęły dwa zaskakujące podmioty – Ani Mru Mru i Make Life Harder. Odrobinę się zapędziłem pisząc, że wojna trwa w komediowym światku. Obydwie skłócone strony działają w zupełnie innych rejonach, całkiem odmiennych mediach, dla niepokrywających się grup odbiorców. Tak naprawdę mamy tutaj do czynienia z komediową wojną światów… Czytaj dalej „Gdyby AMM i MLH walczyli w MMA”
Kategoria: Blog
Loesje – Wandalizm z Misją
Na warsztaty Loesje przyszedłem tak raczej w ciemno. Wiedziałem, że pisanie. Wiedziałem, że za darmo. Ale co dokładnie? Samo spotkanie dosyć mocno mnie zaskoczyło. Bo polegało na grupowym pisaniu żartów dla nieistniejącej postaci.
Suchar – dowcip specjalnej troski
Dobry dowcip jest jak Batman. Skrada się za Twoimi plecami, odwraca uwagę dyskretną bombką z dymem, przemyka w cieniu i wreszcie BAM!!! atakuje w najmniej oczekiwany sposób. Padasz oszołomiony stopniem misterności.
Suchar z kolei jest jak Quzimodo. Też niby sprawnie popitala po dachach, też potrafi zlać się z nocą, ale z reguły z daleka widać jego pokraczną postać łażącą po gzymsie… Quasimodo tuż przed ujawnieniem się robi dużo huku, spada zamiast skoczyć, potyka się o własną krzywą nogę, giba na garbie… Też padasz, ale łapiąc się za twarz i myśląc: „Osz kurwa, ale to brzydkie!” Czytaj dalej „Suchar – dowcip specjalnej troski”
Stand-uper z ulicy
Bardzo mi przykro, ale ten post jest częściowo motywacyjny. Bleee.
Michael Colyar to stand-uper mocno nietypowy i na dobrą sprawę w Polsce nieznany. Pewnie nigdy bym o nim nie usłyszał, gdyby nie lektura książki Step by Step to Stand-up Comedy. W tym poradniku autor – Greg Dean podaje Colyara jako przykład wytrwałości w dążeniu do celu (czyli do komediowej sławy). Ja jako zaletę dorzuciłbym mu swojego rodzaju kreatywność… Czytaj dalej „Stand-uper z ulicy”
Przemiany ustrojowe z punktu widzenia siedmiolatka
Jako siedmiolatek byłem zagorzałym komunistą. Chodziłem na pochody pierwszomajowe z pełną obowiązkowością i co najgorsze, chętnie. Z tych ideologicznych festynów nie zostały mi jednak w pamięci nauki Lenina, ale stanowisko z watą cukrową. Machanie małą, czerwoną chorągiewką też właściwie lubiłem.
(W wieku siedmiu lat byłem też najwyraźniej mocno wierzący, bo równie chętnie chodziłem na przykościelne odpusty. Pobudki podobne.)
Któregoś maja zapytałem rodziców, dlaczego nie idziemy na pochód. Musiał być rok 92, może 93. Wyjaśnili mi, że komunizm upadł i że teraz mamy demokrację, w której na komunistyczne przemarsze się nie chodzi. I tak właśnie demokracja odebrała mi okazję do zjedzenia waty cukrowej. Suka. Czytaj dalej „Przemiany ustrojowe z punktu widzenia siedmiolatka”
Co kabareciarz słyszy o kabareciarzach?
1.
Chłopak zapada się głęboko w klubowy fotel. Z głośników leci chillout, więc gość się chilluje. Jednocześnie trawi to, co właśnie usłyszał. Z niedowierzaniem drapie się po kopule czapki z daszkiem. To widocznie nie przynosi pożądanych efektów, więc zdejmuje czapkę i drapie się po nagiej już teraz głowie. Gość pracuje jako DJ gdzieś niedaleko. Zaczęliśmy gadać, bo nasze branże są do siebie podobne. Przynajmniej pozornie… Przed chwilą mu powiedziałem, że Kabaret Moralnego Niepokoju ma kilkanaście do dwudziestu występów miesięcznie. I że jego członkowie zarabiają na tym procederze naprawdę duże pieniądze (podałem szacunkowe kwoty, tutaj nimi jednak szastał nie będę…). DJ jest w sporym szoku. Milczy i się czochra. Zaczynam się zastanawiać, czy aby nie dostał jakiejś swędzącej formy wylewu. W końcu się odzywa.
– I oni zawsze z tymi garnkami?
Teraz ja nie dowierzam. Ten tekst nie dochodzi do świadomości od razu. Nie przejmujcie się, za chwilę (prawdopodobnie) załapiecie. Czytaj dalej „Co kabareciarz słyszy o kabareciarzach?”




