Pierwszy kwietnia – Międzynarodowy Dzień Prankstera

14452296895_112eb8d714_b

Pochodzenie tradycji prima aprilis nie jest jasne z pewnego prostego powodu. Mianowicie notki dotyczące genezy tego święta pojawiają się z reguły pierwszego kwietnia, czyli w dniu, w którym większość informacji medialnych to bzdury wyssane z palca.

Jestem przekonany aż do pierwszych granic pewności, że kilka razy słyszałem historię o tym, że prima aprilis upamiętnia dzień, w którym cesarz Konstantyn oddał na moment władzę błaznom. Konkretnie jednemu błaznowi imieniem Kugel. Problem polega na tym, że niejaki profesor Boskin (z Uniwersytetu Bostońskiego) przyznaje się do tego, że wymyślił ów historyczny fakt w roku 1983, właśnie w charakterze żartu. Oczywiście nasuwa się pytanie, w którym miejscu uczony robi sobie z nas jaja. Podając fikcyjne wydarzenie, czy mówiąc że jest fikcyjne? Za pierwszą wersją przemawia fakt, że błazen starożytnego cesarza miał nosić imię zaczerpnięte z jidysz i zdecydowanie nawiązujące do żydowskiej potrawy (Kugel – kluski bądź ziemniaki zapieczone z jajkiem). Czytaj dalej „Pierwszy kwietnia – Międzynarodowy Dzień Prankstera”

Co robił Louis C.K., zanim stał się gwiazdą stand-up comedy?

Late Night with Conan O'Brien - Season 1

To jest de facto post z ciekawostkami o Louisie C.K.-u. Dowiecie się z niego o kilku jego wcześniejszych 'jobach’ i poznacie parę mniej znanych utworów z jego udziałem.

Najpierw jednak wspomnę o jego nazwisku. Przez bodajże dwa lata uczyłem się węgierskiego i doszedłem do poziomu, który pozwalał mi swobodnie posługiwać się alfabetem.

Louis z pochodzenia jest częściowo Węgrem (między innymi). Jego nazwisko 'Szekely’ jest za to węgierskie w stu procentach.

Ponoć komik zaczął używać pseudonimu ’C.K.’, aby przybliżyć ludziom właściwe brzmienie swojej godności. Już tłumaczę. Węgierska pisownia jest cokolwiek dziwna. W ich abecadle ’sz’ czyta się jako ’s’, a ’sz’ jako ’s’. ’Ly’ to jedno z dwóch występujących w tym języku ’j’. ’E” wprawdzie wymawia się normalnie, ale jeśli pojawi się nad nim apostrof, już może być czytane jako ’ie’.

Zakładam więc, że pierwotnie w nazwisku komika widniało ’é’. Mamy więc ’sz’ czytane jako ’s’, ’ie’ oraz ’ly’ wymawiane jako ’j’. Fonetycznie otrzymujemy coś w rodzaju ’Siekej’. Do angielskojęzycznego ’C.K.’ bardzo stąd blisko.

Czytaj dalej „Co robił Louis C.K., zanim stał się gwiazdą stand-up comedy?”

Psychologia i humor – popularne teorie z komentarzem laika-praktyka

Przypomnij sobie dowcip, fragment skeczu, humorystyczną sytuację, cokolwiek, co Cię ostatnio rozśmieszyło. Załóżmy, że Twoje rozbawienie wywołał jakiś nieistniejący i hipotetyczny dowcip o kaczce. Zastanów się, dlaczego wywołał u Ciebie śmiech. I odpowiedź: „bo był śmieszny” nie kwalifikuje się jako prawidłowa. Dlaczego niepowodzenia życiowe jakiegoś fikcyjnego ptaka domowego powodują skurcze Twojej przepony? I tym bardziej: Co one mają u diabła wspólnego z chwilowym wzrostem Twojego poczucia szczęśliwości? Czytaj dalej „Psychologia i humor – popularne teorie z komentarzem laika-praktyka”

Komik do wynajęcia – ciekawe przypadki

Związki komików ze światem biznesu są cokolwiek skomplikowane. Większość ludzi śmiechu widzi siebie jako artystów… A dla artysty udział w imprezach firmowych musi, ale to musi być formą szmacenia się. Wszyscy grają, albo przynajmniej chcieliby grać dla korporacji, ale jednocześnie nikt się nie kwapi, żeby się o to szczególnie starać. To znaczy liczni kabareciarze, komicy, etcetera ogłaszają, że bankiety, eventy, że jak najbardziej zaprezentują swój program uhonorowany licznymi nagrodami, ale nikt nie przygotowuje produktów (przepraszam dzieł) stworzonych z myślą o graniu dla korpo… Czytaj dalej „Komik do wynajęcia – ciekawe przypadki”

Youtuberzy – piąta noga komedii

Czas dłuższy temu napisałem tekst, w którym wyraziłem swoje zdanie na temat kilku zjawisk komediowych istniejących na polskiej scenie. Wspomniałem tam więc o impro, stand-upie (pchającym się do impro), kabarecie (pchającym się do impro i stand-upu) oraz aktorach komediowych (wpychających swoje zadzierzgnięte w górę przez nadmiar ćwiczeń impostacyjnych nosy we wszystkie trzy powyższe nurty). O każdym z tych scenicznych trendów wystosowałem dwie opinie: wredną i w miarę obiektywną.

Sam nie wiem dlaczego, ale wtedy, ten rok z okładem temu, w ogóle nie patrzyłem poważnie na komediowych Youtuberów. Być może zaważyło to, że serwis przez ten czas mocno się rozwinął, a nawet rozbuchał. Być może częściowo chodziło też o fakt, że w tamtym momencie zetknąłem się jedynie z ortodoksyjnie gównianymi próbami prowadzenia humorystycznych kanałów w serwisie Youtube. Czytaj dalej „Youtuberzy – piąta noga komedii”

Mark Twain – dziewiętnastowieczny komik stand-up?

twain

Marka Twaina zaliczam do swoich ulubionych pisarzy, pomimo że nigdy nie przeczytałem w całości żadnej jego książki. Próbowałem na jednym z wakacyjnych obozów przebrnąć przez tom humoresek jego autorstwa (tytułu nie pamiętam), ale z przykrością muszę stwierdzić, że źle trafiłem, bo były chu…owe i naprawdę mało humorystyczne (co dla wszystkich osób parających się pisarstwem satyrycznym powinno stanowić pokrzepienie. Możesz spłodzić sporo kiepskich tekstów i pomimo tego zyskać status geniusza.) Oglądałem też kilka ekranizacji Tomka Swayera, w tym kreskówkę, produkcji zdaje się japońskiej. Wersji flmowych Księcia i Żebraka wciągnąłem chyba z pięć, ale umówmy się, że to nie równoważy faktu, iż nigdy nie przeczytałem książki Marka Twaina. Dlaczego więc zaliczam go do moich ulubionych pisarzy? Czytaj dalej „Mark Twain – dziewiętnastowieczny komik stand-up?”

Sprawdź ofertę występu z żartami na temat branży. Stand-up na imprezę firmową