Metahumor – 9 żartów z żartów

Metafilm to dzieło, które opowiada o przemyśle filmowym. Metahumor to żarty, które dotyczą samej materii żartów. I to wydaje mi się trochę dziwne. Bo już mocno nadużyty w tym poście przedrostek “meta-“ oznacza “po” albo “poza”.

Tak na logikę biorąc metafilmem powinno nazywać się obraz, który opowiada nominalnie o wszystkim tylko nie o kinematografii.

Życie jednak nie jest logiczne. A ja za bardzo zbaczam z tematu. Już wracam na tory i przechodzę do przedstawiania przykładów meta-żartów.

Zróbcie sobie kawę, bo niektóre są zryte.

Czytaj dalej Metahumor – 9 żartów z żartów

Antyhumor – 10 żartów, które śmieszą, bo nie śmieszą

Zacznę od wyjaśnienia, co to u diabła jest antyhumor. Bynajmniej nie chodzi o żarty, które wywołują płacz, panikę i zgrzytanie zębami (chociaż zestawienie takich dowcipów też pewnie kiedyś napiszę. Temat wydaje się chwytliwy).

Antyhumor śmieszy, bo nie powinien. Początek żartu sugeruje, że zaraz zdarzy się coś całkowicie niespodziewanego. Tymczasem petarda pyka dymem, zamiast wybuchnąć. Puenta okazuje się tak mało zaskakująca, że aż śmieszna.

Tak, wiem. Tłumaczenie jest mętne i bez przykładu się nie obędzie:

“Co mówi Batman, kiedy chce, żeby Robin wsiadł do Batmobilu?

– Wsiadaj”

I niestety większość przypadków antyhumoru to maglowanie w kółko schematu powyżej:

  • “Co robi koala w płonącym lesie? Płonie.”
  • “Dlaczego T-rex nie klaszcze? Bo wyginął.”

Stanąłem jednak na swoim jajowatym łbie i dołożyłem wszelkich starań, żeby w tym tekście znalazły się tak różnorodne anty-żarty, jak to tylko możliwe.

Czytaj dalej Antyhumor – 10 żartów, które śmieszą, bo nie śmieszą