Wczoraj czekałem sobie na regionalnym dworcu autobusowym w Krakowie. Ponieważ panował tam taki sam porządek, jak we wszystkich tego typu przybytkach, trwałem zawieszony w próżni pomiędzy jednym busem, który pojechał za moimi plecami, a drugim, który podobno dopiero miał się zjawić. Kiedy dla zabicia czasu czytałem książkę, zagadnęła mnie pewna pani. Wyglądała na Japonkę i jak na obywatelkę kraju kwitnącej wiśni podejrzanie dobrze mówiła po angielsku. Miała na pewno więcej niż pięćdziesiąt lat, ale dokładnie nie jestem w stanie oszacować jej wieku. Nie potrafię powiedzieć, czy liczyła sobie wiosen sześćdziesiąt czy sto. Przytoczę naszą rozmowę, swoje kwestie utwardzając, aby podkreślić mój akcent rodem z Transylwanii, a wypowiedzi azjatyckiej damy oznaczając zgłoskami miękkim. Czytaj dalej „Dwie dziwne, odsunięte od siebie w czasie, panie na dworcu r.d.a. w Krakowie”