Czy komputery opowiadają dowcipy o elektrycznych owcach?

Czy maszyny kiedyś się zbuntują? Czy laptopy, kalkulatory i kuchenne miksery zyskają na tyle dużą świadomość, aby zniszczyć człowieka? Być może. W końcu rozwijają się umiarkowanie szybko. I tutaj pojawia się dużo ważniejsze dla mnie pytanie… Czy, gdy srebrne T-tysiąc staną z dymiącymi lufami nad zwłokami ostatnich ludzi, z ich ust posypią się brudne żarty charakterystyczne dla zwycięzców?

Kolejne być może. Maszyny już wykonały pierwszy krok w kierunku przejęcia z rąk ludzi sceny kabaretowej. Żarty wytworzone komputerowo już powstają, ale w większości kwalifikują się jako klasyczne suchary. Czytaj dalej Czy komputery opowiadają dowcipy o elektrycznych owcach?

Dlaczego polski stand-up nigdy nie będzie taki jak amerykański?

flaga1

Wbrew pozorom ten tekst nie będzie krytykował polskiego stand-up, ale polską geografię. Nurt komedii stojącej rozwija nam się w kraju bardzo prężnie i bardzo szybko (nie wiem, czy aż nie za szybko). Większość mikrofonolubnych komików patrzy z uwielbieniem i swojego rodzaju podziwem na światową stolicę wszystkiego, czyli na Stany Zjednoczone, w których stand-up najbardziej rozrósł się i rozbuchał. W Junajtet Stejts of faking Amerika żyją setki stand-uperów, którzy pomimo faktu trudnienia się tą samą formułą, mocno się od siebie różnią. Są komicy mali, chudzi, duzi, grubi. Okupują najróżniejsze, nawet mocno dziwne nisze (raz nawet trafiłem w sieci na chłopaka, który przedstawiał się jako „Jedyny niepełnosprawny, azjatycki komik na południu Stanów Zjednoczonych” [Niestety nie mogę skurczysyna znaleźć na nowo]). Krótko mówiąc, jeśli wymyślisz sobie, że chciałbyś takiego a takiego komika, to go znajdziesz. Jak to kiedyś powiedział Tarrantino ustami Cheta z ” Od Zmierzchu do świtu”: „Smelly pussy, we got hairy pussy, bloody pussy, we got snappin’ pussy, we got silk pussy, velvet pussy, Naugahyde pussy, we even got horse pussy, dog pussy, chicken pussy! Come on, you want pussy, come on in, pussy lovers! If we don’t got it, you don’t want it!” (Wystarczy podmienić sobie słowo pussy na wyraz comedian i wszystko będzie pasować.)  Czytaj dalej Dlaczego polski stand-up nigdy nie będzie taki jak amerykański?

Co to jest stand-up? – odpowiedzi z 7-miu różnych perspektyw

Na pytanie „co to jest stand-up?” można odpowiedzieć w dwóch zdaniach. Albo odpowiadać przez trzy godziny i dalej nie dojść do sedna. Ten tekst nie ma jednak być encyklopedyczną definicją ani rozprawką naukową.

Chcę, żebyście dzięki niemu mogli spojrzeć na gatunek oczami pięciu całkowicie różnych ludzi. Pytanie „czym dla ciebie jest stand-up?” zadałem komikowi, amerykańskiemu komikowi, organizatorowi wydarzeń, widzowi oraz satyrykowi starej daty (Tak. Napisałem do Drozdy.)

To jest pięć z siedmiu perspektyw obiecanych w tytule. Ja zapewniam dodatkowe dwie. Zamieszczam sondę uliczną, którą dawno temu przeprowadziłem na ulicach Krakowa. Zadawałem ludziom właśnie pytanie: „Co to jest stand-up?”

Na samym dole artykuł znajdziecie link do tekstu, w którym ja dosyć konkretnie się rozpisuję na temat definicji stand-upu (i przy okazji odpowiadam na kilka głupich pytań, wpisywanych przez fanów w Googla).

Spis treści:

  1. Karol Kopiec mówi, co to jest stand-up
  2. Definicja stand-up comedy według amerykańskiego komika
  3. Stand-up oczami organizatora
  4. Doświadczony widz wypowiada się o stand-upie
  5. Co o stand-upie myśli Tadeusz Drozda?
  6. „Co to jest stand-up?” – sonda uliczna z mieszkańcami Krakowa
  7. A może interesuje Was moja definicja?
Czytaj dalej Co to jest stand-up? – odpowiedzi z 7-miu różnych perspektyw

Matki kontra standuperzy

Powiedzieć, że trwa nagonka medialna na standuperów to spore wyolbrzymienie. Trwa co najwyżej mikronagoneczka, maleńkie polowanko, tycia-tycia obławka. Zjawisko Stand-upu jest zwyczajnie zbyt mało znane, żeby można było mówić o jakichkolwiek zmasowanych atakach. Kiedy jednak jakakolwiek osoba powiązana ze środowiskiem kabaretowym pojawi się w radiu albo telewizji, z miejsca informuje, że stand-up jest przesycony tekstami o kupie, sikach, rzygach i innych wydzielinach, z których najmniej obrzydliwa to gluty. Bo zgadza się, znaczy ja się zgadzam… Standuperzy zdecydowanie zbyt często sięgają po tematykę fekalną. I przeszkadza mi to nawet u osławionego i niemalże czczonego na naszych ziemiach Abelarda Gizy. Nie podoba mi się jego monolog o publicznych toaletach, bo wali od niego gównem na kilometr. Sprawę pogarsza fakt, że Giza naprawdę dobrze odgrywa swoje teksty. Przez jego doskonałe aktorstwo zapach kału zostawionego na publicznej porcelanie staje się niemal realny. I mam gdzieś, że Abelard jet uważany w naszym kraju za największego i najwspanialszego. A on prawdopodobnie ma gdzieś, co ja uważam. Czytaj dalej Matki kontra standuperzy