Jak zacząć robić stand up? – rady, które wysyłam wszystkim

Dosyć często słyszę pytanie “jak zacząć robić stand up?” A właściwie to częściej widzę niż słyszę. Sporo początkujących komików wysyła je na mojego fanpage’a (możecie go sprawdzić tutaj). Niestety nie we zawsze mam czas odpisać.

Na szczęście wpadł mi do głowy pomysł, żeby napisać “gotowca” i wysyłać go wszystkim.

I tak właśnie powstał ten post. Znajdziecie w nim odnośniki do innych poradników na ten temat oraz pięć porad ode mnie.

Sprawdź, kim u diabła jestem

Pewnie część z Was zaczęła się zastanawiać kim u diabła jestem i dlaczego śmiem w ogóle wypowiadać się na temat stand-upu. Występuję od trzynastu lat, poprowadziłem w opór open miców, widziałem chyba już setki debiutantów. Żadną gwiazdą nie jestem i prawdopodobnie nie będę, ale coś tam na temat komedii wiem.

Myślę, że w największym stopniu mnie poznacie oglądając mój stand-up. Zapraszam.

Jak zacząć ze stand-upem – inne poradniki w polskiej sieci

W polskim internecie jest już kilka materiałów dla komików. Polecam zwłaszcza teksty  Michała Leji na blogu Czas Humoru. Artykuły są stare, ale w dalszym ciągu dają radę. Zgadzam się z nimi właściwie w 90% (co w moim wypadku jest rewelacyjnym wynikiem).

Drugi wartościowy poradnik znajdziecie na Youtubie. Jakiś czas temu na kanale STAND-UPTEKA pojawił się filmik pod tytułem “Rady dla openmicerów”. W nagraniu usłyszycie uwagi od autora oraz gwiazd polskiej sceny stand-upowej.

Krzyśkowi moim zdaniem bardzo fajnie udało się zachować równowagę pomiędzy złośliwością a zawartością treści merytorycznej. Też kiedyś tak próbowałem i muszę powiedzieć, że chyba mi nie poszło.

Kiedyś apisałem tekst odpowiadający na pytanie “jak zacząć robić stand up?”.  Nosi tytuł Jak zostać komikiem w czasie krótszym niż dwa tygodnie. Dalej wisi w internecie, ale w tym momencie już mi się nie do końca podoba. Jest zdecydowanie zbyt wredny. Raczej nie motywuje do zajęcia się tematem i może pozostawiać sporą niechęć do mojej osoby. Zamieszczam go jako taką jakby ciekawostkę :)

Przypuszczam, że część osób przeglądających ten tekst, zastanawia się, jak właściwie pisać żarty. To jest bardzo zawiła kwestia i moim zdaniem jak na razie nikt nie stworzył stuprocentowo skutecznych narzędzi treningowych. Wszystkie materiały, jakie można znaleźć to w najlepszym razie poszlaki. O książkach dotyczących tworzenia komedii możecie przeczytać tutaj.

A jeśli po prostu interesują Cię po prostu żarty same w sobie, możesz dołączyć do grupy poniżej:

1001 żartów ze stand-upu

Facebookowa grupa, na której możesz poczytać żarty młodych, polskich komików.

Ja dorzucam cytaty i nagrania mniej znanych gwiazd zagranicznych.

Dużo śmiechu w jednym miejscu.

A teraz już przechodzę do tych obiecanych na początku porad.

Nie przejmuj się

Nie przejmuj się, jeśli Ci nie pójdzie pierwszy raz. Każdy rozwija się we własnym tempie. Możliwe, że Ty akurat potrzebujesz trochę więcej czasu. Możliwe nawet, że bardzo dużo czasu… I jeśli naprawdę chcesz występować, to będziesz w stanie pracować bardzo długo zanim zacznie Ci wychodzić.

Co ważniejsze, nie przejmuj się, jeśli pójdzie Ci dobrze. Ciesz się. Jasne. Ale jednocześnie nie wpadnij w błędne przekonanie, że jesteś bogiem komedii.

Ostatnio pewien chłopak po swoim pierwszym występie powiedział mi:

“Postanowiłem się wziąć za stand-up, bo oglądam na Youtubie i moim zdaniem jestem lepszy od 90% polskich komików.”

Powtórzę to jeszcze raz tutaj: “Nie, Paweł, nie jesteś.” Na pewno nie po pierwszym występie w życiu.

A Ty nie bierz przykładu z Pawła :) Nie mówię też, że masz chodzić z opuszczonym czołem i bić pokłony przed każdym, kto ma więcej doświadczenia niż Ty. Znajdź złoty środek pomiędzy pewnością siebie i pokorą. I oczywiście baw się dobrze.

Ciut mniej wulgaryzmów niż Ci się wydaje

Czasami podchodzą do mnie ludzie, pytają jak zacząć ten cały stand up… A później dodają, że w sumie już mają pomysł. I zazwyczaj okazuje się, że tym pomysłem jest historia z kolonii, w której narrator posrał się w gacie a później porzygał z powodu smrodu.

Jakiś psychologiczny fenomen. Wielu osobom naprawdę wydaje się, że stand up MUSI być pełen przekleństw i obrzydliwości.

Może być, ale wcale nie musi.

Problem polega na tym, że o rzeczach brzydkich trzeba umieć mówić. Wulgaryzmy są mocnym środkiem i dlatego powinno się z nich korzystać z rozwagą. Wstawiać tam gdzie są potrzebne, a nie ładować trzy razy w ciągu jednego zdania.

No ale dlaczego nie powinieneś zaczynać od swojej rewelacyjnej historii o rzygach i kupie? Bo to strasznie oklepane :) Tak dużo ludzi wpada na pomysł, żeby na pierwszym występie gadać o fekaliach, że to staje się męczące. Jak zaczniesz od innego tematu, masz szansę na większa oryginalność.

No i jest jeszcze jedna kwestia. Jak gadasz, nie wiem, o swoim ślubie i Ci nie idzie, to po prostu jesteś nieśmieszny. Jak gadasz o gaciach pełnych kupy i Ci nie idzie, stajesz się żenujący.

Bez kartki!

Pod tym względem jestem faszystą. Nie rozumiem, jak można występować z kartką.

Znaczy jeszcze ogarniam to, że ktoś testuje godzinny program i ma ściągę z ramówką.

Ale przy występach pięciominutowych? Z samodzielnie napisanym tekstem? Kartka!? Do czego? Nie jesteś w stanie zapamiętać pięciu minut własnych myśli?

Jeśli naprawdę tak jest, to mam radę. Przestań pić i jarać zioło. Jak to nie pomoże, zacznij ćwiczyć pamięć. Wkuwaj encyklopedię na blachę i powtarzaj od tyłu albo coś. Jak to nie pomoże, zapisz się do najbliższej przychodni psychologicznej. Na pewno coś Ci zdiagnozują.

I widzę, że już drugi tekst o tym, jak zacząć robić stand up, wychodzi mi zdecydowanie zbyt złośliwy. :)

A tak na serio… To naprawdę dasz radę wystąpić bez tej cholernej kartki. Zwłaszcza, że stand up nie powinien być wyuczony na blachę. Ma stałe punkty, ale pomiędzy nimi wszystko powinno płynąć (i to przypominam też sobie, bo stare bity zdarza mi się zbyt mocno wyklepywać :)

Zgłaszasz się? Przyjdź!

Wiesz jak zacząć robić stand up? Krzysiek w wymienionym powyżej odcinku STAND-UPTEKI  powiedział, że od zgłoszenia się. Ja dodam, że trzeba się zgłosić i jeszcze przyjść.

Od lat prowadzę open mici w Krakowie. I pewna sytuacja powtarza się co kilka edycji. Część osób postanawia się zgłosić, nie przyjść i nie poinformować o swojej nieobecności.

Nie rób tak :)  Po kilku takich akcjach możesz już nie mieć, gdzie testować żartów. Nie prowadzę czarnej listy, ale pamięć mam dobrą. Jak ktoś regularnie się zgłasza i nie przychodzi, zaczynam go zwyczajnie ignorować.

Daj znać, że Cię nie będzie. Nawet w ostatniej chwili, ale jednak daj. A, i jak Ci się nie chce przyjść, a szukasz wymówki, to niech to nie będzie grypa żołądkowa. Ten powód słyszę właściwie co miesiąc i trochę mi się znudził. Poproszę o coś bardziej oryginalnego :)

Szanuj Majka

W ciągu tych czterech lat, przez które prowadzę open mici, widziałem wiele złych rzeczy wyrządzonych mikrofonom.

Dwóch występujących postanowiło zrobić majkdropa. Wiecie ten taki cwaniacki gest raperów, w którym rzuca się mikrofonem o ziemię. Problem polega na tym, że raz był to mój mikrofon. I naprawdę się musiałem powstrzymać przed tym, żeby nie zrobić majkdropa występującym.

via GIPHY

Na wszelki wypadek, dla tak zwanych debili, napiszę dlaczego nie należy rzucać mikrofonem. Jest to delikatny, i w niektórych wypadkach, drogi sprzęt elektroniczny. Jeśli nie chcesz zacząć przygody na scenach stand up od dużych wydatków, nie rzucaj mikrofonem.

Kilka razy na moich imprezach ludzie zaczynali też molestować mikrofon. Pocierać nim krocze, lizać, jeden gość nawet udawał, że wsadza go sobie w dupę.

Powiem tak, nie mam nic do fetyszystów. Ani raperów. Masz ochotę pakować majka w tyłek? Spoko.  Chcesz nim rzucać o ziemię? Spoko. Pod warunkiem, że sobie kupisz swój. Tego na open micach raczej nie ładuj w dziwne miejsca swojego ciała. Ktoś za chwilę będzie go trzymał przy ustach.

I tak wiem, że komicy w amerykańskich specialach często robią dziwne rzeczy z mikrofonami. Jest jednak ogromna szansa, że to są ich mikrofony :)

Przed ostatnim akapitem możesz popatrzeć, jak robię głupie miny na Istagramie

Wyświetl ten post na Instagramie.

#dżuma #śmierć #śmieszek

Post udostępniony przez Tomasz Biskup (@tomasz.biskup)

Słuchaj Rad

Jak już wspomniałem wcześniej, zdarza się, że początkujący komicy są odrobinę zbyt pewni siebie. Przekonanie o własnej boskości często idzie w parze z ignorowaniem uwag.

Kiedyś byłem świadkiem takiej oto sytuacji:

Przy stoliku ze mną i moimi znajomymi siedzi openmajkowiec. Po jednym z pierwszych występów. Naprawdę słabo mu poszło. Moja ekipa całkiem spontanicznie zaczęli dawać chłopakowi rady:

  • Nie dało się ciebie zrozumieć. Myślałeś o ćwiczeniach dykcyjnych?
  • Nigdy nie miałem problemów z dykcją…
  • Strasznie przebierasz nogami w trakcie występu. To jest denerwujące.
  • A co tak będę stał w miejscu…

Na szczęście Kamil już dawno się zmienił i rozwinął. Ale i tak nie bądź jak Kamil. Jak ktoś Ci wytyka błąd, to przynajmniej przemyśl jego słowa. Nie mówię, że masz ślepo wierzyć wszystkiemu, co Ci ludzie mówią. Ale jak dziesięć osób Ci twierdzi, że bełkoczesz, to faktycznie możesz mieć lekkie problemy z dykcją :)

I tak całkiem apropos. Jeśli nie chcesz bełkotać, polecam warsztaty poniżej. To jest jedno z niewielu tego typu szkoleń otwartych w Polsce.

Byłem na nich ostatnio. Występuję od lat, a muszę powiedzieć, że gały mi wychodziły na wierzch z wrażenia. Wiedziałeś, że ustawienie szyi może wpływać na krtań i tym samym zmieniać głos? No właśnie. Ja też nie.

Dziękuję za uwagę i pozdrawiam. Jeśli sam masz już jakieś pytania, zadaj je w komentarzach. Po pierwsze ciekawi mnie, jakie problemy mają osoby, które dopiero zaczynają swoją przygodę ze sceną. Po drugie, jak zbierze się ich tutaj odpowiednio dużo, zrobię posta z odpowiedziami. To dopiero będzie przydatne :)

19 myśli w temacie “Jak zacząć robić stand up? – rady, które wysyłam wszystkim”

      1. Tomku, podesłał byś mi linka jakiegoś żebym mógł się zorientować gdzie będa w tym roku open mici. Mój email maj12kolory@gmail.com (w razie co) ?
        Od kilku lat robię stand up i widzę że to jest to ale dopiero od kilku miesięcy pod namową znajomych zdecydowałem że chcę się pokazać że swoim materiałem także będę wdzięczny za informację ?

        1. To ciekawe, że piszesz akurat w tej sprawie. Będę robił listę stałych scen open micowych w Polsce. Niestety będzie gotowa dopiero za miesiąc lub dwa (chcę ją zrobić bardzo rzetelnie, a to jednak potrwa).

          Na razie najbardziej dokładna jest lista ze strony gdzienastandup.pl – znajdziesz ją w komentarzach pod tym postem. Nie chcę wklejać po raz drugi, żeby nie spamować na własnym blogu :)

          Zupełnie z ciekawości, muszę zapytać, co to znaczy, że od kilku lat robisz stand up, ale dopiero niedawno zdecydowałeś się go pokazać publiczności?

          1. Poprostu zwyczajnie interesuje się komedia i tragedią w równym stopniu uważam że świetnym komikiem był inny biskup a mianowicie Ignacy Krasicki komedia jest dla mnie swoistym katharsis ale nie wiedziałem o tym że ja bez wykształcenia mogę coś takiego robić i jak zobaczyłem różne wywiady np z Lotkiem i powiedział że zaczynał od open miców to postanowiłem że może warto wyjść do szerszej grupy ludzi bo dotychczas wymyśliłem sporo swoich tekstów wierszpwanych jak i czysto monologowych ale służyło mi to raczej do pozyskiwania klientów – jestem handlowcem i poczuciem humoru dystansem do siebie trafnymi puentami zostawalem najlepszym telemarketerem albo pozyskiwalem nowe kontakty ale nie sądziłem że jest to forma sztuki i dopiero od jakiegoś czasu natrafiłem na stand up w necie i poogladalem różnych komikow i zobaczyłem że to jest zbliżone do tego co ja tworzę pod to by np darczyńców pozyskiwać dla stowarzyszeń (jestem fundraiserem)
            Poprostu tradycyjne kabarety spowodowały że nie znałem innej formy komedii a ten rodzaj żartów mnie nie zbyt bawił i dlatego tak napisałem

          2. To jest tak. Super, że masz doświadczenie. I historia z tym, że humorem zdobywasz nowych klientów to jest niesamowita (wielu ludzi marzy o takich umiejętnościach).

            Ale niestety jeśli nie prezentujesz swojego poczucia humoru na scenie, to nie jest stand up (bo z tego co zrozumiałem z klientami masz kontakt raczej jeden na jeden).

            Tak gwoli ścisłości piszę :) Pozdrawiam.

          3. Racja Tomek kiedy użyłem słowa stand up to był taki skrut myślowy, oczywiście na scenie nie byłem ale jestem zafascynowany tym tematem a to dlatego że stand up ma drugie dno jak zauważyłem nie ważne czy polski komik czy zagraniczny ale on stara się sobie i ludziom pokazać w sposób łatwy do zrozumienia, że wszyscy mamy emocje, każdego coś wkurza i przez to uczy trochę wyrozumiałośći to trochę jak “pochwała głupoty” Erazma z Rotterdamu czy np bajki Krasickiego dziś tą formę edukacji przejmuje też felieton a teraz felieton jest uzupełniony stand upem oczywiście to jest moja subiektywna wizja tego mogę się mylić ale twój poprzedni poradnik uważam był lepszy od tego. ZAPYTASZ DLACZEGO? PODKREŚLIŁEŚ I WYPUNKTOWAŁEŚ WSZYSTKICH “ZAJEBISTYCH” ILEŻ TO JA TAKICH WIDZĘ CO PRZECZYTALI KUBUSIA PUCHATKA I MYŚLĄ ŻE MOGĄ BIEGAĆ PO STU MILOWYM LESIE, BO PYTANIE W STYLU “JAK ROBIĆ STAND UP” TO TROCHĘ JAK ZAPYTAĆ JAK PRZEBIEC MARATON BARDZIEJ WŁAŚCIWE PYTANIE TO JAK PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO MARATONU, CO JEŚĆ ŻEBY UTRZYMAĆ LINIE ITP DLATEGO TEN POPRZEDNI PORADNIK OD RAZU ODDZIELI ZIARNO OD PLEWU ALE TO RÓWNIEŻ JEST MOJE ZDANIE I BRON BOŻE NIE OCZEKUJE BY SIĘ KAŻDY Z NIM ZGADZAŁ.

          4. A tak z ciekawości, który poradnik czytałeś wcześniej? (Na tym blogu jest ponad 400 tekstów.) Rozumiem zarzuty do tego posta. Starałem się dać w nim wartościowe porady. Ale jednocześnie pisałem go tak, żeby jak najwyżej wyświetlał się w Google.

            Wyszło. Ale mogło na tym ucierpieć kilka kwestii :)

  1. Stand up to świetna sprawa, ale czasami ciężko znaleźć w mieście open mica. W zasadzie tak się tutaj znalazłem, szukając czegoś w Toruniu, co pozwoli mi spróbować swoich sił, a tu cyk, poradnik, a w Toruniu lipa.
    Powiedz mi, jak bardzo według Ciebie standuper powinien trzymać się napisanego tekstu? Czy wyjście z gotowa historia, ale nie napisana od A do Z jest złe, czy może pozwoli się mniej zagubić? Mam na myśli, że jeśli coś napiszę to później szukam idealnie tego samego w głowie, aby moc coś powtórzyć – łatwo się przez to zacinam.
    Czy standup może być spontaniczny? Przynajmniej na open micach, to ‘tylko’ 5 minut, a nie godzinny występ.

    1. Moim zdaniem stand up powinien być jak dobrej jakości odpowiedź przy tablicy na lekcji historii. Wiesz, o czym masz mówić, ale nie klepiesz na pamięć. Jak ćwiczysz, spróbuj przy każdej kolejnej przelotce coś lekko zmieniać (inaczej sformułować mniej kluczowe momenty), dodać jakieś zdanie. Z puentami nie eksperymentuj aż tak bardzo. One muszą być precyzyjne.

      Co do szukania open miców, to jest to stały problem. Najlepsza strona z informacjami na ten temat to: https://gdzienastandup.pl/open-mic. Delikatnie mówiąc nie jest idealna (wielu wydarzeń tam nie ma), ale i tak najlepsza. Możliwe, że będziesz się musiał przejechać do jakiegoś innego miasta, żeby coś przetestować. Ewentualnie pomyśl o zorganizowaniu własnego opena :)

  2. Od jakiegoś czasu znajomi mi mówią że no słuchaj powinieneś zająć się stand UP. Em “uwierz mi możesz podbić świat swoimi żartem”
    Ja mam problem żeby podbić do dziewczyny w pubie po paru piwach a co dopiero występować przed publiką.
    Tak czy inaczej całkiem budujący tekst i w sumie dziękuję że chciało Ci się nad tym siedzieć bo dla takiego laika jak ja to w sumie sporo cennych informacji na początek.
    Dziękuję i pozdrawiam :)

  3. Bardzo pouczające jak najbardziej jestem za wśród znajomych jest zawsze cięta riposta też uważam że stan up nie powinno polegać na nadużyciu słowa kurwa all the time pozatym jestem praktykującym alkolikiem i uważam że trzeba się śmiać z siebie a nie z innych po tym artykule niezwłocznie zgłoszę się do eutanazji aby więcej nie zawracać głowy tak znakomitym umysłom jak ty ? Uwielbiam Abel Gize pozdrawiam wymyśliłem to w 2 min na ławce ?????

Leave a Reply