14 pomysłów na Instastory, które już trzepią zasięgi innym

Instastory to dla mnie takie trochę błędne koło social mediów. Powstały jako kopia Snapchata – z założenia miały być wertykalnymi postami, które znikają po 24 godzinach.

Po czasie pojawiła się opcja zapisywania instastory. Dzięki niej stały się naprawdę ważnym elementem aplikacji. Momentami nawet ważniejszym niż same posty.

Bo relacje można łączyć w highlights i przypinać je na górze profilu. Ja się tam nie znam na marketingu, ale wydaje mi się, że jest to cholernie ważny element komunikacji marki.

No dobra, ale teraz przejdę do konkretów. Przed Wami pomysły na instastory, które sprawdzają się na znanych, lubianych i co ważniejsze dużych kontach.

BEZCZELNA AUTOREKLAMA

Pod spodem mój profil na IG. Jest o wszystkim i o niczym. Nie ma żadnego rozsądnego powodu, żeby go odwiedzać.

1. Repostuj na masę!

Make Life Harder tak robi. A ten profil ma 890 tysięcy obserwujących!

Coś więc w tej taktyce musi być. Posty MLH to oczywiście ich autorskie teksty ubrane w formułę karuzel. Te jednak pojawiają się rzadko – co kilka lub nawet kilkanaście tygodni.

Instastory z kolei to niekończący się wręcz strumień słodkich piesków, śmiesznych piesków i memów (ale bardzo często też z pieskami w roli głównej).

2. Zrób wiadomości ze swojej niszy

Tego typu relacje robi na przykład Maciek Okraszewski z podcastu „Dział Zagraniczny„.

Można powiedzieć, że ma w tym wypadku ułatwione zadanie. Bo jego nisza to w sumie wiadomości ze świata.

W każdym razie Maciek każdego dnia podaje informacje, że na przykład „Mauritius kara obywateli za memy” albo że „jedna trzecia australijskich parlamentarzystów była w pracy molestowana seksualnie„.

Możecie dostosować ten pomysł do siebie i kilka razy w tygodniu serwować newsy ze swojej niszy.

PS. O DZIALE ZAGRANICZNYM WSPOMINAŁEM JUŻ W SWOIM ZESTAWIENIU PODCASTÓW. MOŻNA ZAJRZEĆ.

3. Miej odwagę i głupkuj.

Zaraz w Waszych głowach pojawią się myśli, że w Waszej branży nie wypada głupkować. I poza tym, co to w ogóle jest za słowo?

Nie wypada to w branży funeralnej i u prawników specjalizujących się w rozwodach.

Wszyscy pozostali mogą sobie pozwolić na żarty, wygłupy, heheszki. Na przykład Paweł Tkaczyk, który generalnie jest poważnym edukatorem od marketingu, robił kiedyś taką serię #LUDZIESUKCESU.

W niej parodiował coacha i rzucał „mądre” maksymy, których stosowanie może się skończyć bardzo źle.

„Ludzie sukcesu wiedzą, że poświęcanie czasu na działania, które nie przybliżają cię do sukcesu jest marnowaniem czasu. Na co marnujesz czas? Kogo obserwujesz?

Wyzwanie sukcesu na dziś: Przestań obserwować wszystkich, którzy nie są mną.”

Paweł Tkaczyk na IG. Wiem, że ludzie scrollują posty, a nie czytają. Dlatego dodam, że wypowiedź była raczej ironiczna.

P.S. Jak coś, to też kiedyś byłem parodią coacha. Też można zajrzeć.

4. Zrób psychoanalizę Cersei Lannister

To jest pomysł Segritty. Na swoich relacjach zamieściła psychoanalizę Cersei Lannister.

I wcale nie mówię, żebyście ten pomysł kopiowali.

Zamieszczam go po prostu jako przykład tego, że na stories można robić rzeczy lekko zwariowane.

5. Pokaż backstage. Nie musi być piękny.

Chyba moja ulubiona seria backstage’y to ta robiona przez Syrka-Dąbrowskiego.

Gość gra na fajnych, dużych scenach. Jego nagrania w sieci wyglądają tak raczej glamour.

A na IG pokazuje jak wszystko wygląda od tak zwanej dupy strony. Zobaczymy tam garderoby wypełnione kegami piwa, zbędnym szmelcem i ludźmi. Oczywiście te przestrzenie prezentowane są w szpanerskim stylu „MTV CRIBS”.

6. Pokaż swój proces twórczy

Taki backstage, tylko skoncentrowany na powstawaniu konkretnego dzieła.

Może też zawierać elementy porad i inne cenne informacje. Tak jak w przypadku relacji, w której Królowa Słowa tłumaczy, jak tworzy swoje posty blogowe.

7. Rób współprace, o które nikt nie prosił.

Magda Kubicka miała taką serię relacji, w której spędzała dzień z polskimi celebrytkami.

Konkretnie rzecz ujmując parodiowała to, co się u nich na instagramach dzieje.

Wiem, że odważne i nie w każdej branży się sprawdzi. Wiem też, że bez odwagi ciężko coś ugrać.

8. Rób obcym ludziom zdjęcia i wrzucaj z oznaczeniem.

Za każdym razem, jak występuję na imprezie firmowej z jakimś iluzjonistą, on mi robi zdjęcie i wrzuca do siebie na story.

To się dzieje naprawdę często. Praktycznie zawsze. Aż zacząłem podejrzewać, że tego zachowania uczą na jakichś tajnych kompletach z social mediów dla iluzjonistów.

ZALETY TEJ METODY: Jeśli zrobicie komuś zdjęcie w trakcie występu, macie olbrzymią szansę na reposta.

WADY TEJ METODY: Dopóki zdjęcie nie będzie zajebiste albo przynajmniej opatrzone ciekawym komentarzem, nie ma wielkiej szansy na to, że jakiś użytkownik przejdzie na Wasz profil.

9. Quizy, suwaki, inne duperele

W każdym medium społecznościowym zaangażowanie odbiorców jest kluczowe.

A relacje dają nam pełną gamę narzędzi, zachęcających do klikania, wybierania, smyrania palcem po ekranie.

Wystarczy zadać w formie quizu proste pytania ze swojej niszy albo dać odbiorcom wybór za pomocą suwaka.

10. Widzisz coś fajnego? Wrzuć na instastory.

To czasami autentycznie jest tak proste. Widzisz coś trochę fajnego, ale jednak nie na tyle fajnego, żeby z tego zrobić posta?

Rób zdjęcie i pchaj w relacje. Ja na przykład mam u siebie na IG serię „Znaleziska”. Czy mi to przynosi zasięgi? Niekoniecznie.

Ale bawię się świetnie.

11. Podrzuć innym materiał z ich niszy

To ma więcej sensu, niż się na początku wydaje.

Obserwujesz jakiś profil o określonej tematyce? Widzisz coś, co do niego pasuje? Zrób zdjęcie, wrzuć na story, oznacz.

Udostępnienie praktycznie murowane.

Przykład. W 2020 i 2021 chodziłem na tak dużo protestów, że momentami mi się wydawało, że nie robię właściwie nic oprócz protestowania. Zacząłem więc robić zdjęcia transparentów i oznaczać w relacjach profil Transparenty z Protestów.

Zdjęcie pod spodem dostało re-posta od konta, które ma 34 tysięcy obserwujących. Co by nie mówić, to jest jakiś zasięg.

12. Polecaj. Właściwie wszystko jedno, co. Byleby było minimalnie przydatne albo ciekawe.

Tak właśnie robi Szafa Sztywniary. W jej relacjach znajdziemy rekomendacje właściwie wszystkiego. Od seriali po fajne miejsca z jedzeniem w Krakowie.

Więcej na Insta Sztywniary.

P.S. Jeśli nie wiecie, kim jest Sztywniara, to znaczy, że macie naprawdę ubogą wiedzę na temat polskiego internetu. To dziewczyna, która działa w sieci od lat. To ona wylansowała określenie „szafiarka”.

13. Angażuj. Nie tylko ich, ale też siebie

Mam wrażenie, że pięterko wyżej trochę pojechałem Sztywniarze, pisząc, że poleca cokolwiek.

W tym akapicie trochę się zrehabilituję. Po pierwsze, Sztywniara robi dobrą robotę.

A po drugie, ma jeszcze drugi, zupełnie inny typ treści na instastory.

Regularnie się angażuje w ważne akcje społeczne. Promowała zarówno szczepienia, jak i podejście „że niechodzenie na wybory to obciach”.

14. Udostępnij tego posta

To jest tak. W social mediach ludzie chętnie klikają dwa typy treści:

  1. Posty przydatne
  2. Posty głupie

Ten post na pewno jest głupi. Mam jednak minimalną dozę nadziei, że udało mi się w nim przemycić parę pomocnych uwag.

Tak zwane kombo. Udostępniając zwrócicie uwagę odbiorców i być może ich nawet do czegoś zainspirujecie. Żebyście się nie musieli męczyć już nawet przygotowałem dedykowaną grafikę.

Jak coś, to mój insta-handle jest tutaj: @tomasz.biskup

A tak na marginesie, to nie jest mój pierwszy post o Instagramie. To jest mój bodajże drugi posta o Instagramie. Ale kolejne są w tak zwanym, szeroko rozumianym procesie tworzenia :)

Leave a Reply