15 Kabaretów – 6 leciwych, 7 starych i 2 przedpodotopowe

Przypuszczam, że zdaniem wielu internautów już niektóre współczesne kabarety są stare. Część z nich działa od dwudziestu lat z okładem.

W tym poście sięgnę jednak jeszcze głębiej i wyciągnę kabarety, które świeciły triumfy w latach dziewięćdziesiątych, siedemdziesiątych czy nawet dwudziestych (i to są właśnie te przedpotopowe).

Kabarety z końca zeszłego stulecia oznaczam ikonką jednej starszej pani – 👵. Te z szeroko rozumianego PRL-u otrzymują znacznik dwóch starszych pań – 👵👵.
A na koniec wrzucam dwie formacje, których nikt z żyjących obecnie ludzi nie miał prawa widzieć na żywo. Symbol trzech starszych pań – 👵👵👵.

1. Kabaret Mumio 👵

Mumio to właściwie nawet nie tyle kabaret co zjawisko. Grupa uprawiała galopujący absurd.

Ekipa wybiła się na robieniu reklam sieci telefonicznej Play. I ta współpraca to ciekawy przypadek w historii marketingu. Bo dzięki spotom cała Polska zapamiętała Mumio i ich porypane teksty. Bardzo rzadko jednak się zdarzało, żeby komuś zapadła w pamięć sieć, którą te abstrakcyjne scenki reklamowały.

Mumio chyba dalej czasami występuje. Jeśli dobrze mi się wydaje, artyści zrezygnowali z określania siebie jako kabaretu. Zamiast tego dają spektakle jako teatr absurdu (albo coś takiego).

2. Grupa Rafała Kmity 👵

Projekt złożony z zawodowych aktorów. Ma dużo lat. Nie wiem ile, ale obstawiam, że tak co najmniej ze trzydzieści.

Skład nie jest w stu procentach stały – wielokrotnie dołączali do niego nowi artyści. Nawet można powiedzieć, że jedynym elementem łączącym wszystkie kolejne iteracje ekipy jest… zgadliście Rafał Kmita – krakowski reżyser i autor tekstów.

Warto podkreślić też jedną rzecz. Grupa Rafała Kmity oprócz programów kabaretowych wystawia też spektakle teatralne – na przykład „Wszyscyśmy z jednego szynela”.

3. Kabaret OTTO 👵

To ci z keybordem. Elegancko ubrani kabareciarze, którzy w repertuarze mają właściwie same piosenki.

Byli niezwykle popularni w latach dziewięćdziesiątych. Później ich blask trochę przygasł, ale w ciągu ostatniego dziesięciolecia na nowo pojawili się w mediach. Za sprawą byłego członka, który stworzył Studio YaYo.

P.S. Pan ze Studia YaYo już na nowo wrócił do kabaretu OTTO. Możemy spodziewać się nowej jakości w jego utworach.

4. Kabaret Potem 👵

Bardzo ciekawy przypadek. Kabaret, który tworzył skecze literackie i jednocześnie zrobił naprawdę sporą karierę. W ich programach mogliśmy zobaczyć nawiązania do historii, mitów i bajek (najsłynniejszy program – „Bajki dla potłuczonych”).

W latach dziewięćdziesiątych grupa była naprawdę mocno rozpoznawalna i intensywnie jeździła po kraju.

Na swój sposób przedłużeniem Potemu jest kabaret Hrabi. W składzie obydwóch zobaczymy Kamysa i Kołaczkowską.

5. Wszyscy satyrycy starej daty 👵

Spotkałem się z tym, że ludzie wszystkich kabareciarzy, jakich widzą w telewizji, uważają za jeden zespół. Bo wiecie, w telewizji GRAJĄ RAZEM. Więc pewnie razem też jeżdżą po Polsce, razem jedzą i razem śpią (to ostatnie jest w stu procentach oczywiste).

Rozumując tym trybem, wszystkich satyryków starej daty można uznać za jeden kabaret. Tadziu Drozda, Marcin Daniec, Jurek Kryszak, Krzysiowie Piasecki i Daukszewicz, Stasiu Tym. Przed wami KABARET STARZY SATYRYCY.

Wiem, że ten akapit jest dziwny, ale uznałem, że w jakiś sposób muszę panom zapewnić miejsce w tekście.

6. Teatr Absurdu ŻŻŻŻŻŻŻ (mogłem pomylić ilość „Ż”) 👵

Większość kabaretów na tej liście miała takie okresy, w których była bardzo mocno rozpoznawalna.

No to dodam jeden wyjątek. Bardzo dobry i ciekawy projekt, który nigdy nie wyszedł poza niszę. W sumie też nie miał prawa ani chyba chęci się z tej niszy wygrzebywać. Piszę teraz o Teatrze Absurdu ŻŻŻŻŻŻ.

Nietypowy spektakl kabaretowy stworzony przez środowisko z Zielonej Góry. Była to ni mniej ni więcej parodia teatru absurdu.

Kilkanaście osób wbiegało na scenę w czarnych trykotach, żeby odstawiać dziwne rzeczy na scenie. Do dzisiejszego dnia nie zachowały się nagrania, ale ręczę słowem, że to było to zabawne.

7. Kabaret Piwnica Pod Baranami 👵👵

Wstyd się przyznać. Mieszkam w Krakowie dwadzieścia kilka lat i nigdy nie bylem w Piwnicy Pod Baranami.

No dobra. Byłem w lokalu. Nawet w nim parę razy wystąpiłem. Nigdy jednak nie poszedłem na spektakl Kabaretu Pod Baranami.

Ale wiem, że istnieje. I w sumie tyle mi wystarczy.

8. Kabaret Elita 👵👵

W mojej pamięci zapisali się jako goście, którzy robią coś w rodzaju grupowego stand-upu. Bo w starych programach telewizyjnych po prostu stali i gadali do mikrofonów.

Podczas pisania tekstu odświeżyłem sobie Elitę i okazuje się, że nie był to stand-up ale forma minimalistycznych skeczy. Panowie rezygnowali z kostiumów i w większości wypadków również z kreacji aktorskiej. Podczas występów koncentrowali się na samym tekście.

Wybór formy trochę dziwny, ale każdy ma swoją drogę ;)

9. Kabaret Tey 👵👵

Przewinęło się przez niego wielu artystów – Janusz Rewiński, Krzysztof Jaślar, Rudi Schubert. Za trzon grupy przywykło się jednak uważać Bohdana Smolenia i Zenona Laskowika.

Panowie czasy największej popularności przeżywali w PRL-u i w sumie na komunie na swój sposób zbudowali swoją karierę. Bo obśmiewali ją chętnie i co ważniejsze regularnie.

Ze swoimi programami występowali zarówno w kraju, jak i poza jego granicami (oczywiscie dla Polonii).

10. Kabaret Dudek 👵👵

Kabaret złożony z najzabawaniejszych „gęb” ze starych polskich filmów. W Dudku grali Kobuszewski, Gołas i Kwiatkowska. Moje ulubione role w skeczach formacji przypadły jednak o wiele mniej znanym gwiazdom – Dziewońskiemu i Michnikowskiemu.

Ciekawym elementem programów Dudka było to, że własne skecze uzupełniali numerami zaczerpniętymi sprzed wojny. Czyli na swój sposób przybliżali widzom kabarety jeszcze starsze.

11. Kabaret Olgi Lipińskiej 👵👵

Program telewizyjny, w którym pojawiali się najbardziej znani aktorzy komediowi PRL-u (złośliwie można by powiedzieć, że z grubsza ta sama ekipa co w Dudku).

Kabaret Olgi Lipińskiej to ciekawy przypadek. Powstał w głębokim komunizmie. Kilka odcinków ukazało się po latach – w momencie przemian ustrojowych (np. w 1989). Po pełnej transformacji show powróciło pełną parą w latach dziewięćdziesiątych i przetrwało do początku dwudziestego pierwszego wieku.

Wiem, że dla wielu osób może to być zaskoczeniem, ale spiritus movens cyklu była Olga Lipińska.

Okazuje się, że Kabaret Olgi Lipińskiej momentami bywał o wiele mocniejszy, niż by się wydawało.

12. Kabaret Starszych Panów 👵👵

Kolejne przedsięwzięcie telewizyjne. Mam wobec niego mieszane uczucia. Z jednej strony 90% tekstów w tym show mnie nie bawi. A z drugiej, są piosenki Starszych Panów, które uwielbiam.

W tym kabarecie wszystko jest subtelne, delikatne, takie muśnięte. Dwóch leciwych gentlemanów w cylindrach stoi i zapowiada kolejne piosenki. Niech was to jednak nie zwiedzie. Zdaniem wielu osób ta forma była wyrazem buntu przeciwko szarości i toporności wczesnego PRL-u.

13. Teatrzyk Zielona Gęś 👵👵

Sławni polscy poeci angażowali się w działalność kabaretów nie raz i nie dwa. Wiecie, jak jest. Za wiersze średnio płacą, a żryć coś trzeba. Sporo skeczy przed wojną napisał na przykład niejaki Tuwim.

Teatrzyk Zielona Gęś to kabaret stworzony przez innego poetę. Konkretnie przez Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.

Absurdalny i lekki. Dziwny i dla mnie niezbyt zrozumiały. Chyba na takie rzeczy mówi się, że jest to projekt osobny.

14. Qui Pro Quo 👵👵👵

Jak wynika z książki „W kabarecie” Izoldy Kiec, przedwojenna Warszawa stała kabaretami. W tym wypadku jako kabaret należy rozumieć lokal z na stałe przypisanym do niego składem artystycznym.

Tego typu instytucji działało sporo, ale najsłynniejszą z nich było Qui Pro Quo. Przez lata grupa wystawiała premierę prawie co miesiąc. Szacun! Bo z doświadczenia wiem, że wymaga to całej masy pracy.

A za tę pracę odpowiadał nie byle kto. Do Qui Pro Quo pisał Marian Hemar i król przedwojennych tandeciarzy – Andrzej Włast (autor przeboju „Jesienne Róże”). Tutaj wiele tekstów zostawił także książę polskich poetów – Julian Tuwim.

Etatowym konferansjerem kabaretu, co ciekawe, był Węgier. Ferdynand Jarosy rzekomo został zwerbowany z przejeżdżającego kabaretu zagranicznego i podczas pierwszych spektakli, nawet nie potrafi gadać po polsku.

15. Zielony Balonik 👵👵👵

Uznawany za pierwszy polski kabaret. Na swój sposób odnosił się do o wiele wcześniejszych inicjatyw paryskich – głównie do Czarnego Kota.

I z tego, co pamiętam ze wspomnień Boya, było to takie kółko wzajemnej adoracji towarzyskiej. O pierwszym spotkaniu w Jamie Michalika Żeleński napisał: „Co prawda tych filistrów trzeba by ze świecą szukać na sali, wypełnionej szczelnie artystyczną bracią.”

Podczas spotkań Zielonego Balonika spotykali się malarze, pisarze, redaktorzy i rzadziej zaprzyjaźnieni z nimi lekarze i prawnicy. Wchodzili na scenę, aby deklamować, przemawiać, grać i śpiewać.

Nie. Ten kabaret nigdy nie był w telewizji!

Zostaw odpowiedź

Sprawdź ofertę występu z żartami na temat branży. Stand-up na imprezę firmową