18 Polskich Satyryków (w tym 5 mało znanych)

Satyryk to taki stand-uper starszej daty. Bo właśnie tym słowem jeszcze kilkanaście lat temu określano KAŻDEGO, kto solowo wchodził na scenę, aby bawić ludzi.

I właśnie dzisiaj przedstawiam listę takich „bardziej wiekowych stand-uperów”. Ludzi, którzy w momencie zmiany ustroju byli młodzi i pełni buntu. Część z nich dalej występuje, ale bunt się u nich raczej wypalił (a niektórzy to nawet jawnie przeszli na stronę systemu i wspierają partię rządzącą).

Na końcu listy, dla urozmaicenia, dorzucam satyryków mało znanych. Do tej sekcji możecie przeskoczyć jednym kliknięciem.

1. Tadeusz Drozda

Zapamiętały komentator sytuacji politycznej (jak większość satyryków w latach dziewięćdziesiątych). To właśnie z jego ust słyszałem jeden z pierwszych „stand-upów” w moim życiu. Ten o rumuńskim piweczku i agentach tajnych policji na wczasach w Bułgarii.

W późnych ninetiesach pan Tadeusz przerzucił się na komentowanie ludzkich wpadek i niepowodzeń w programie „Śmiechu warte”. Jeszcze później prowadził kilka innych programów w rozmaitych stacjach telewizyjnych (między innymi show „Herbatka u Tadka”).

Na swój sposób stanowi jeden z symboli lat dziewięćdziesiątych. To on bowiem czyta czołówkę do podcastu Podcastex – audycji o latach dziewięćdziesiątych właśnie.

2. Janusz Rewiński

Janusz Rewiński na swój sposób też jest symbolem. Zagrał Siarę w „Killerze”, a wcześniej równie bucowatego biznesmana w „Tygrysach Europy”.

Satyryk ma też o wiele bardziej oryginalne punkty w swojej karierze. Był posłem na sejm z ramienia Polskiej Partii Przyjaciół Piwa. Odegrał zresztą bardzo istotną rolę w jej powstawaniu…

Do tego momentu biografia satyryka jawi się jako piękna, barwna i różnorodna. Widnieje jednak bardzo wyraźna szrama. Pan Janusz popiera PIS do tego stopnia, że aż wystąpił w spocie wyborczym tej dosyć patologicznej partii.

3. Jan Pietrzak

O ile Janusz Rewiński po prostu popiera PIS, o tyle Jan Pietrzak wydaje się za nim stać całym sercem, duszą i generalnie każdą częścią ciała znaną medycynie.

Wręcz nazwałbym go bardem PISu.

Co do jego wcześniejszej kariery, to ciężko mi się wypowiadać. Wiem, że występował w Kabarecie Pod Egidą i że jego najbardziej znany numer to piosenka „Żeby Polska była Polską.” Co ciekawe, jest to jedyny znany mi przypadek, kiedy satyryk jest najbardziej znany z utworu, który całkowicie i absolutnie nie jest zabawny (i chyba nie miał być).

4. Jerzy Kryszak

Żywa historia polskiej rozrywki. Zagrał niezapomnianą rolę doktora Kołka w „Alternatywach 4”, wsławił się parodiowaniem Wałęsy i podkładał głosy w „Polskim ZOO” (próbowałem oglądać ten program po latach i nie zestarzał się dobrze – tylko głosy wciąż brzmią dobrze).

Kryszak raz zrobił na mnie też wrażenie na żywo. Przez parę lat grywałem zastępstwa w jednym z kabaretów. I raz nam się zdarzyło wystąpić na na imprezie plenerowej przed panem Jerzym.

Wydarzenie to były dni miodu, odbywało się na Kaszubach, a miasteczko miało w herbie kogutki. I Jerzy Kryszak pierwsze piętnaście minut mówił o miodzie, Kaszubach i kogutkach. Co by nie mówić, taki poziom personalizacji występu jest imponujący.

Zdjęcie – Ja Fryta from Strzegom – Wikimedia Commons.

5. Jacek Fedorowicz

Kolejny człowiek orkiestra. Pisał do radia, telewizji i gazet. Tworzył felietony i grał w filmach (główna rola w „Nie ma róży bez ognia”).

Jest też zapamiętałym biegaczem, a ja znam go też z zupełnie innej perspektywy. Mianowicie Fedor przez lata był niemal etatowym przewodniczącym jury na kilku polskich przeglądach kabaretowych.

Raz przy okazji takiego przeglądu miałem z nim nawet drobną „spinę”.

6. Krzysztof Skiba

Ogólnie nie istnieje coś takiego, jak młody satyryk. Ludzie, którzy są mniej lub bardziej młodzi, określają się jako stand-uperzy, komicy, ewentualnie kabareciarze.

Najbliżej do bycia młodym satyrykiem jest chyba Krzysztof Skiba. Po pierwsze, zaczął karierę dosyć dawno temu i bywa określany właśnie jako satyryk. Po drugie, nosi się młodzieżowo (czapeczki z daszkiem, bluzy z kapturem, inne duperele). Po trzecie, w momencie pisania tego tekstu jeszcze nie ma sześćdziesiątki – jak na satyryka to prawdziwy małolat.

7. Man & Materna

Ja wiem, że Wojciech Man jest znanym radiowcem, a Krzysztof Materna aktorem.

W latach dziewięćdziesiątych udzielali się też komediowo – tworząc skecz i komentując rzeczywistość na łamach rozmaitych programów telewizyjnych.

Moim zdaniem na swój sposób kwalifikują się jako satyrycy (aczkolwiek możliwe, że oni się z tą teorią nie zgodzą).

8. Tadeusz Ross

Najbardziej kojarzę go z tego, że w latach dziewięćdziesiątych prowadził program „W kraju Zulu Gula”. Jak miałem wczesne naście lat, wprost to show uwielbiałem.

Teraz muszę powiedzieć wprost – ciężko się to ogląda.

Tadeusz Ross w programie wcielał się w nim w przybysza z kraju Zulu Gula. Mówił akcentem lekko stylizowanym na Afrykanów przedstawianych w kabaretowych skeczach (aczkolwiek chyba nie było sugestii, że bohater jest czarnoskóry…)

Tutaj ważna informacja. Bohater miał na imię Zulu Gula, pochodził z kraju Zulu Gula. W jego języku właściwie wszystkie słowa brzmiały „Zulu Gula„. Na krótką metę jest to ciekawy rodzaj absurdu, ale jednak ile można?

9. Stanisław Tym

Znany z kultowej roli w filmie „Miś” (oraz zdecydowanie mniej kultowych dwóch kontynuacjach).

Ma na koncie jednak wiele innych dzieł, utworów i wybryków. To on na przykład napisał bardzo dobrze znany skecz „Ucz się Jasiu”.

10. Zenon Laskowik

Stał się prawdziwą gwiazdą prowadząc kabaret Tey, w którym brylował przede wszystkim za pomocą niedającej się podrobić charyzmy.

Mniej więcej w momencie upadku komunizmu Laskowik zszedł ze sceny i został listonoszem.

Po latach jednak znowu poczuł pociąg do estrady i stworzył KABARECIARNIĘ – rozbudowany zespół aktorów i komików, z którym jeździł po Polsce.

11. Marcin Daniec

Krakowski satyryk o urodzie zbliżonej do Jaromira Nohavicy. Wsławił się odgrywaniem trzech postaci:

  • Marcinka
  • Górala (no bo jakże by inaczej – połowa polskich satyryków kiedyś robiła górala)
  • Waldemara K. – cwaniaka w uniformie stylizowanym na więzienny

12. Andrzej Rosiewicz

Wielu satyryków jest do pewnego stopnia muzykalnych. Niektórzy podczas występów śpiewają wspierając się gitarą (na przykład Daukszewicz i Piasecki).

Są jednak również tacy satyrycy, u których część muzyczna stanowi większość występu. Przykładem to Andrzej Rosiewicz – estradowiec, zwierzę sceniczne i żywa legenda polskiej muzyki.

Podczas swoich występów łączył żywiołowość, przerysowane kostiumy i krytykę polityczną.

Satyrycy mniej znani

Jedną rzecz można stwierdzić dosyć śmiało. Żaden z satyryków nie przeżywa obecnie szczytu kariery. Część z nich funkcjonuje w mediach – ale jednak na ich peryferiach.

I dopóki któryś z satyryków nie wpadnie na to, żeby założyć TikToka, stan ich niewielkiej popularności raczej będzie się utrzymywał.

Mimo wszystko w tym paragrafie przedstawiam kilku satyryków, którzy są jeszcze mniej znani.

1. Piotr Skucha

Kiedyś istniał kabaret Długi – podobno przez pewien czas w nieoficjalnych rankingach popularności plasował się zaraz za Teyem.

Wiem, że jego głównymi twórcami byli Jacek Łapot i Piotr Skucha. W sumie ten ostatni dalej działa – prowadzi spotkania kabaretowe w Bielsku.

Przy okazji to jest moim dalekim znajomym. A niech ma kawałek promocji!.

2. Ryszard Makowski

Był członkiem kabaretu OTTO, ale z niego odszedł. Po pierwszej wygranej PIS-u zaczął naszym rządowym degeneratom włazić w odbyt bez wazeliny.

Przypuszczam, że to właśnie dlatego mógł poprowadzić w telewizji epicki program pod nazwą „Studio YaYo”.

Był to cringe na poziomie „Tim and Eric Awesome Show, Great Job!. Tyle tylko, że w tym wypadku żenada nie wydawała się być ani trochę świadoma…

3. Stan Tutaj

Pierwszy raz zobaczyłem gościa w programie disco polo, jak miałem wczesne naście lat (oczywiście programy disco polo oglądałem tylko i wyłącznie autoironicznie ;)

I już na pierwszy rzut oka ten pan wydawał się mocno odstawać od reszty wykonawców. Wykonywał przede wszystkim parodie piosenek.

Jak się okazuje, ma też na koncie o wiele bardziej rozbudowaną karierę niż lansowanie się w „Disco Relaxie„. Występował z Hanką Bielicką, pojawiał się w „Herbatce u Tadka” i robi parodie (nie tylko muzyczne).

4. Marcin Wolski

Ludzie, którzy częściej piszą niż występują, mają trochę przerąbane. Zazwyczaj stoją w cieniu. I tak też jest z Marcinem Wolskim. Był głównym autorem „Polskiego Zoo”.

Napisał kilka powieści science fiction – często zaprawionych humorem. Dawno temu czytałem jego „Agenta dołu” i pamiętam, że mi się podobał (a nawet mnie bawił).

Jednak chyba najsłynniejszym w dorobku Marcina Wolskiego dziełem jest scenariusz do filmu „Smoleńsk”. Nie oglądałem, ale podobno jest to cringe comedy na miarę „Borata”.

5. Tomasz Broda

W sumie nie jestem pewien, czy tak na sto procent jest satyrykiem. Zawsze staram się jednak do posta wstawić kogoś zaskakującego (nawet na siłę).

Tomasz Broda na Wikipedii opisany jest jako plastyk i karykaturzysta. W rozmaitych telewizjach pojawiał się natomiast w formacie, który można spokojnie nazwać satyrycznym.

Pokazywał mianowicie, jak rozbić sławne postacie ze świata mediów i polityki z rzeczy codziennego użytku (efektem były prowizoryczne, ale wiarygodne maski – kurde, ależ by to dzisiaj hulało na TikToku!)

Zostaw odpowiedź

Sprawdź ofertę występu z żartami na temat branży. Stand-up na imprezę firmową