32 pomysły na festyn (zaczerpnięte od innych organizatorów)

Jako że jestem byłym kabareciarzem, a obecnie stand-uperem do wynajęcia, widziałem więcej festynów niż przeciętny obywatel. Już ze względu na wykonywany zawód na starcie posiadałem sporą wiedzę na temat tego typu imprez. W trakcie pisania tekstu gruntownie ją uzupełniłem – w internecie ryłem za festynami jak świnia za truflami.

W tym momencie czuję się wręcz tak, jakbym się doktoryzował z atrakcji na wydarzenia gminne. Przedstawiam listę pomysłów na festyny – do pewnego stopnia sprawdzonych, bo podpatrzonych u innych organizatorów.

WARNING! Ten wpis nie jest ofertą. To po prostu taki tekścik, w którym podsuwam różnego rodzaju pomysły. MIŁEGO CZYTANIA! OVER AND OUT.

1. KABARETY!

Ja wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale zdarzają się kabarety, które graniem na festynach gardzą (takie że wiecie, niby artystyczne są).

Na szczęście istnieją też takie, które w tego typu występach się wręcz wyspecjalizowały. Góralski kabaret Śleboda, kaszubska ekipa Kuńda, Eksportowy Wyrób Gminny (tak, to jest nazwa).

O nich możecie myśleć, kiedy szukacie atrakcji scenicznej na swój festyn. Więcej informacji poniżej.

2. STAND-UP (ale taki bez bluzgów)

Ja wiem, że stand-up kojarzy się z dużymi miastami i wulgaryzmami. Zupełnie spokojnie można go grać jednak również na wsi i całkowicie bez bluzgów. Wbrew pozorom sednem tej formy rozrywki nie jest to, żeby wykląć cały świat, ale to, żeby opowiadać żarty :)

Poza tym stand-up ma całą masę zalet wręcz kluczowych z punktu widzenia organizatora festynu. Tutaj należy wspomnieć o:

  • niskich wymaganiach technicznych
  • przystępnej cenie (jeden człowiek zawsze jednak weźmie mniej niż cały zespół)

W razie czego, to ja gram swoje stand-upy na festynach i czerpię z tego przyjemność :)

Na wszelki wypadek zaznaczę, że dostosowuję się do okazji na wielu różnych poziomach – między innymi przygotowując fragmenty na temat okazji lub regionu.

3. BICIE REKORDU W KWAŚNICY (albo daniu z Waszego regionu)

W Beskidach i okolicach regularnie odbywają się festyny, na których jedną z głównych atrakcji jest BICIE REKORDU W GOTOWANIU KWAŚNICY. Żywczanom w przeszłości zdarzało się ugotować 11 000 litrów zupy na raz!

I oczywiście wcale nie zachęcam Was do tego, żebyście bili konkretnie ten rekord. Gotowanie kwaśnicy w Wielkopolsce nie ma absolutnie, kompletnie żadnego sensu. Ale za to przyrządzanie gigantycznej michy parzybrody już powinno okazać się spoko pomysłem (dla niewtajemniczonych wyjaśnię, że parzybroda to taka wielkopolska kwaśnica).

Inne regiony mogą sięgnąć po rekordy związane z własną kuchnią. Parę pomysłów poniżej:

  • największy kartacz (Podlasie)
  • najgryfniejszy karminadel (Śląsk)
  • największy gar flaków po zamojsku (Zamojszczyzna)
  • naprawdę wielka zalewajka (Świętokrzyskie – mój region!)

I tylko ziemie odzyskane pod tym względem są troszeczkę bidne, bo tam z racji bycia odzyskanymi dań regionalnych właściwie nie ma.

4. INNEGO RODZAJU REKORDY DO POBICIA

Plakat Światowego Festiwalu Kwaśnicy uzmysłowił mi, że na festynie można zrealizować wiele różnych wyzwań – również tych całkowicie niezwiązanych z kuchnią. Na tej imprezie odbywało się też bicie rekordu w największej ilości osób grających w łapki (zaznaczyłem to na plakacie dosyć chamskim flamastrem).

Plakat pochodzi ze strony zywiec.pl.

Pod spodem zamieszczam inne pomysły na tego typu aktywności:

  • bicie rekordu w największym zgromadzeniu ludzi w strojach regionalnych (było na Święcie Rozbarku 2025)
  • Największy Bieg w Gumofilcach (po prostu uwielbiam kreatywność i dystans do siebie! – taki bieg odbył się na Pikniku Rodzinnym w Niedźwiedzy 2017)
  • najwięcej osób tańczących Kaczuchy (rekord został pobity w Katowicach A.D. 2022)
  • rekord w koszeniu łąki w osiem godzin (chyba chodzi o to, żeby skosić jak najwięcej w określonym czasie)

W księdze Guinessa znajdziecie dosłownie setki pomysłów na inne tego typu rywalizacje. A jeśli się boicie, że nie pobijecie wyniku światowego, możecie ogłosić, że bijecie rekord województwa, wsi, dzielnicy, regionu :)

5. KONKURSY, KONKURSIKI!

Jeśli zaplanujecie na festynie 5, 6 konkursów, to trochę tak, jakbyście zapewnili kilka dodatkowych atrakcji.

Pod spodem zamieszczam osobny tekst z tego typu aktywnościami dobranymi właśnie z myślą o festynie. Znajdziecie w nim dosłownie wszystko – od zawodów w siekaniu skarpety siekierą po quiz wiedzy o papryce.

5 i 1/2. ALTERNATYWNIE – GRY INTEGRACYJNE

W Polsce istnieje cały, olbrzymi przemysł tworzenia i wynajmowania gier integracyjnych na imprezy firmowe. Wiele z nich świetnie sprawdza się w plenerze i moim zdaniem nada się też na festyn.

Warto też zwrócić uwagę na fakt, że imprezy firmowe raczej nie odbywają się w niedzielę, a wydarzenia gminne i wiejskie jak najbardziej. Możliwe, że „dostawcy” tego typu atrakcji nawet się ucieszą, jeśli się do nich odezwiecie z informacją, że chcecie „zapełnić” im dodatkowy dzień w kalendarzu.

Przykłady gier integracyjnych to:

  • budowanie bolidów z drewna
  • budowanie fortów z poduszek i demolowanie ich za pomocą katapult
  • wspólne malowanie gigantycznego obrazu

6. SIŁOWANIE SIĘ Z TRAKTOREM

Tak, dobrze czytacie. Siłowanie się z traktorem. Na szczęście nie na rękę.

Jest to konkurs, ale na tyle imponujący i wymagający, że przydzielam mu osobny akapit.

Zasadniczo zabawa jest odpowiednikiem przeciągania liny, ale na jednej jej końcu znajduje się traktor. Mieszkańcy wioski próbują zebrać się „tak dużą kupą”, żeby uzyskać moc większą niż ciągnik.

7. KOROWÓD WOZÓW DOŻYNKOWYCH

De facto rodzaj parady w stylu wiejskim. Festiwal z Rio De Janeiro z furmankami i traktorami w rolach głównych.

Tradycja bardzo stara, popularna w całej Polsce i dosyć ciekawa. Z okazji dożynek na ulice gminy wyjeżdżają pokolorowane bryczki (wersja oldschool), umajone kwieciem traktory (newschool), naczepy z humorystycznymi napisami i właściwie cokolwiek, co ma cztery koła i może się do korowodu przyłączyć.

8. INNE KOROWODY

Korowód dożynkowy to tradycja, która najwyraźniej jest ogólnopolska. Nie do każdego festynu jednak będzie pasować.

Pamiętajcie jednak, że paradę, pochód, korowód możecie ogarnąć na wiele różnych sposobów. Wystarczy zadać temat, podpromować, a później patrzeć, jak nasz marsz niesie się w świat za pomocą Instagrama i TikToka.

Kilka przykładów na ciekawe marsze, które odbywają się w ramach imprez plenerowych (albo właściwie same są imprezami plenerowymi), zamieszczam poniżej:

  1. Pochód Śmiesznych Czapek. Festyn Sąsiedzki w Wieliszewie, impreza Skrzynki Pełne Smaków (Dwór Skrzynki), Dożynki w Śniatach. Tak wielu organizatorów zachęca uczestników do przyniesienia nietypowych nakryć głowy, że powoli możemy mówić o nowej świeckiej tradycji.
  2. Międzygalaktyczny Zlot Superbohaterów w Bytomiu – nie masz nic ciekawego u siebie w mieście? Stwórz sobie. Tak właśnie zrobili Bytomianie, którzy przez ładnych kilka lat organizowali przemarsze rodzimych superherosów.
  3. Pochód Dziwnych Kroków. Słyszeliście o Monty Pythonie? Jasne. Każdy słyszał. A pamiętacie skecz „Ministerstwo Dziwnych Kroków”? Przypuszczam, że tak. A wiedzieliście, że ludzie robią całe przemarsze na kanwie tego numeru? To już wiecie. Pomysł o tyle spoko, że w zasadzie nie wymaga od uczestników wcześniejszego przygotowania.

9. ZJAZD NA CZYMKOLWIEK (tak, w lecie też się da)

Nie pamiętam, gdzie odbywał się oryginalny Zjazd na Bele Czym, ale wiem, że przez jakiś czas wręcz nie dało się o nim zapomnieć. Co roku trąbiły o nim radia, telewizje i gazety.

Na swój sposób więc, ten dziwny happening, w którym ludzie zjeżdżali z ośnieżonej górki na miskach, drzwiach i konstrukcjach stylizowanych na paśniki dla zwierząt, stanowił dosyć dużą promocję dla miejscowości, w której powstał.

Dzisiaj zjazdy na byle czym odbywają się w wielu różnych miejscowościach i pod wieloma różnymi nazwami (aczkolwiek bardzo podobnymi). Część z nich, co ciekawe, ma też miejsce w lecie i efektywnie zamienia się w toczenie się z górki na nieco ekscentrycznych pojazdach kołowych.

10. HUDY (czyli gigantyczne ognisko)

O Hudach po raz pierwszy usłyszałem, jak miałem bodajże szesnaście lat. Ta tradycja jest kultywowana w Ujsołach, a ja spędzałem dużo wakacji w Beskidach – czyli w okolicy.

Tradycja już na starcie mnie fascynowała i muszę powiedzieć, że ta fascynacja przez lata właściwie nie przybladła. Pomysł wygląda tak: Przed rozpoczęciem festynu budowany jest stos. W drewnianym rusztowaniu o wysokości nawet kilkunastu metrów (tak na oko) zamyka się gałęzie. A następnie to się podpala i tworzy anormalnie duże, pionowe ognisko.

Przepiękny plakat Hud (albo Hudów). Źródłem jest strona gminy Ujsoły.

Próbowałem dojść do tego, skąd się wzięła tradycja, ale na razie wnioski są proste: Nie wiadomo! I właśnie to w niej jest najpiękniejsze.

I tak, ja wiem, że tradycja jest ujsolska i tylko tam ma prawo bytu. Jednocześnie, może po prostu taki pomysł Was zainspiruje do zrobienia czegoś podobnego na swoim festynie :)

11. ŚWIĘTO KOLORÓW

Tradycja hinduska, która dziwnym zbiegiem okoliczności przyjęła się dosłownie na całym świecie. Opiera się na tym, że uczestnicy rzucają w siebie kolorowymi proszkami (te są dostarczone przez organizatora albo sprzedawane na straganie).

UWAGA! Jeśli organizujecie na swoim festynie ŚWIĘTO KOLORÓW, wyznaczcie na nie osobny teren. Słyszałem o sytuacji, w której taka zabawa była przeprowadzana na scenie i kolorki upaprały diabolicznie drogi sprzęt naprawdę znanego zespołu. Nie chcecie tych problemów u siebie :)

Czysto teoretycznie tak to może wyglądać też u Was :)

12. ILUZJONISTA

Iluzjonista, magik, prestidigitator. Człowiek, który wyciąga gąbczaste kulki z uszu, a jeśli jest odrobinę lepszy, lewituje przedmioty.

Tak wiem, że widzieliście te sztuczki w internecie i w Mam Talent. Zaufajcie mi jednak, że na żywo robią naprawdę duże wrażenie.

Jeśli już Was przekonałem i jesteście pewni, że chcecie zatrudnić magika na swój festyn, to pod spodem mam listę naaaprawdę fajnych wykonawców z tej kategorii.

13. SPOTKANIE Z INFLUENCEREM

Część festynów zaprasza do siebie influencerów, co pewnie przekłada się na większą ilość dzieci na imprezie (bo wydaje mi się, że to dalej młodzież ogląda tiktoki) oraz na jakąś tam promocję wydarzenia w szeroko rozumianym świecie.

Jak wygląda takie spotkanie z influencerem? Ano może wyglądać bardzo różnie. Opiszę jednak to, w którym miałem okazję prowadzić. Gdzieś w 2022 roku na imprezie plenerowej pod Galerią Handlową w Tarnowie moderowałem spotkanie z Yoczookiem (youtuber i spoko gość).

Wyglądało to tak, że przeprowadziłem wywiad na żywo, a gość trochę popozował do zdjęć na imprezie.

Tutaj też przypomnę, że influencerzy dzielą się i multiplikują w rozmaitych kierunkach. Zajmują rozmaite nisze – w tym te związane z regionami Polski. Jest więc Influencerka Kaszubska (poniżej), są tiktokerzy podlascy i śląscy youtuberzy.

Krótko mówiąc, wynajęcie takiego „wpływacza”, to dobry pomysł na połączenie nowoczesności z tradycją i promocją regionu.

Źródło plakatu: Biesiada Kaszubska

14. PRZEGLĄD KAPEL FOLKLORYSTYCZNYCH Z CAŁEGO ŚWIATA

Po raz drugi w nie aż tak znowu długim tekście zaczerpnę coś od Hud Wawrzyńcowych. Mają fajne pomysły, więc głupio by było nie korzystać :)

W 2025 na scenie w Ujsołach gościły zespoły folklorystyczne z całego świata. Między innymi:

  • DREVAR z Krásna nad Kysucou (Słowacja)
  • PISKAVICA z Piskavicy (Bośnia i Hercegowina)
  • SAIKI z Okazaki (Japonia)

I tutaj powstaje pomysł: A gdybyście na swoim wydarzeniu zorganizowali mały przegląd kapel folklorystycznych ze świata? Przemyślcie. A żeby się dobrze myślało, zostawiam Was z fragmentem koncertu SAIKI Z Okazaki :)

15. WARSZTATY (Na przykład strugania łyżek)

Jedną z rzeczy, jakie regularnie odbywają się na festynach, są różnego rodzaju warsztaty – zazwyczaj rękodzielnicze. I z szerokiego wyboru tego typu zajęć na naszym rynku najbardziej polecam warsztaty ze strugania łyżek.

Dlaczego? Dlatego, że jak się nad tym zastanawiam, to wychodzi mi, że jakąś łyżkę to bym sobie wystrugał. Może Was też ten temat zainteresuje. Takie zajęcia organizuje między innymi firma o dźwięcznej nazwie SToGLARNIA.

16. TANIEC NA RURZE

Myślicie, że taniec na rurze nie pasuje do festynu? Cóż. Też tak myślałem. Aż tu któregoś dnia zawitałem na piknik krwiodawczy organizowany przez motocyklistów. Na scenie królowała muzyka rockowa, w konkursach można było wygrać vouchery na tatuaż, a jedną z atrakcji była pani chlastająca układy na lśniącym paliku.

O tym ostatnim dowiedziałem się, że tak powiem, brutalnie. Bo okazało się, że próba techniczna poledencerki odbywała się w trakcie mojego występu – za moimi plecami.

Tego typu eklektycznego łączenia atrakcji nie polecam. Za to taniec na rurze już jak najbardziej. Jest efektowny, często promuje kobiecą siłę i nie musi być wcale aż tak bardzo erotyczny.

17. GRUPY REKONSTRUKCYJNE (albo inni przebierańcy)

Jeśli tylko w wiosce czy miasteczku znajduje się zamek, dworek albo większych rozmiarów zrujnowane domostwo, popularnym pomysłem na festyn okazuje się wynajęcie grupy rekonstrukcyjnej.

Już samo pojawienie się panów i pań w zbrojach robi wrażenie, a jak zaczną się okładać orężem, to w ogóle jest ogień (czasami dosłownie, bo iskry lecą).

I tutaj warto zwrócić uwagę na fakt, że grupy rekonstrukcyjne występują w naprawdę wielu odmianach. Niektóre odtwarzają późne średniowiecze (rycerze), inne wczesne (drużyny wojów), jeszcze inne, wojny napoleońskie.

Rekonstruktorzy często świadczą też usługi dodatkowe i to momentami dosyć ciekawe.

Na pikniku motocyklowym, o którym wspominałem powyżej, była wioska fantasy – tacy rekonstruktorzy czasów nieistniejących. Pomiędzy uczestnikami przechadzały się krasnoludy, które dawały pokazy strzelania z hakownicy (taka armatka na kiju).

W zeszłym roku na pikniku edukacyjnym w ogrodach dębnickiej biblioteki widziałem członków grupy średniowiecznej, którzy robili taką humorystyczną pogadankę o wiekach ciemnych.

A na Puckim Dniu Kapra 2025 miałem przyjemność podziwiać jak barwna ekipa bałtyckich piratów (Stowarzyszenie Garnizon Gdańsk) uczy ludzi renesansowych tańców.

Plakat pożyczyłem ze strony Miasta Puck. W razie czego pragnę zauważyć, że ja też na tym plakacie figuruję.

18. SOBOWTÓRY

Kim są sobowtóry? Ruchomymi rekwizytami do fotobudki. Skromną alternatywą dla grup rekonstrukcyjnych – bo też się kręcą po terenie, też ciekawie wyglądają ale zazwyczaj jest ich mniej (płatne za sztukę nie za legion).

I trochę się nabijam, gdyż taka już moja spaczona natura. Jednocześnie mam do sobowtórów swoisty szacun. Po pierwsze, wygrali los na loterii genetycznej – niektórzy z nich są na tyle podobni do Stallone’a, żeby po założeniu beretu udawać Rambo i zarabiać fajne pieniądze na samych rysach twarzy.

Po drugie, pracowałem z sobowtórami (Chuck Norris i Rambo właśnie) na osiedlowym festynie na poznańskim Junikowie w roku 2024 i muszę powiedzieć, że zrobili dobrą robotę (uczestnicy imprezy byli zadowoleni). Dopelgangerzy mieli też w zanadrzu usługę dodatkową – udawany Chuck Norris prowadził prosty ale fajny konkurs oparty na starych dowcipach o prawdziwym Chucku Norrisie :)

Pod spodem moje zdjęcie z Panami – jak coś to ta mina celowo. Zazwyczaj mam ładniejszą :)

19. KUGLARZE

W dużym skrócie ludzie, którzy żonglują. I wbrew pozorom nie zawsze piłeczkami. Niektórzy podrzucają maczugi, inni diabolo, jeszcze inni wprawiają w ruch zwykłą footballową piłkę.

Na żywo kuglarstwo robi o wiele większe wrażenie niż by się mogło wydawać. A poza tym ci artyści bardzo często są przystosowani do tego, żeby dać pokaz na terenie zielonym przed stojącą widownią – to delikatnie mówiąc nie jest norma wśród osób świadczących usługi na festynach.

20. KINO PLENEROWE

Kino plenerowe to naprawdę spoko doświadczenie. Bo w lecie pod chmurką jest fajnie, ładnie, ciepło, a jednocześnie siedzisz sobie i oglądasz film.

Myślę, że ta atrakcja może spodobać się zwłaszcza mieszkańcom małych miejscowości, którzy na co dzień nie mają kina pod ręką. Kino plenerowe miałem przyjemność zapowiadać podczas Zlotu Foodstrucków w Czarnym Dunajcu w roku 2024 i muszę powiedzieć, że fajnie się to sprawdziło (ludzie przyszli :))

PS. Żeby zapewnić dużą ilość widzów, doradzam wcześniej wybrać filmy przez głosowanie online.

Plakat został zaczerpnięty ze strony watra.pl. I przy okazji pragnę zwrócić uwagę, że jest to kolejny materiał promocyjny, na którym widnieję ze swoim stand-upem :)

21. MAJOWE DRZEWKO

Majowe drzewko, maypole – umajony słupek, wokół którego odbywa się taniec z wstążkami.

Zawsze lubiłem ten obrzęd i jednoznacznie kojarzył mi się z kulturą anglosaską. Zacząłem jednak o nim czytać i jak się okazuje, jest bardziej germański i bywa też praktykowany na ziemiach polskich! (Głównie Śląsk i Wielkopolska).

Jeśli więc też lubicie ten rytuał, zupełnie spokojnie możecie ustawić drzewko majowe na swoim festynie i traktować je jako element edukowania o dawnych tradycjach :)

22. STRONGMENI

Po naszemu: SILNOCHŁOPY. Wielkie brysie, które są w stanie samodzielnie podnieść karoserię od malucha a we trzech to nawet od dostawczaka.

Na początku XXI wieku ci współcześni gladiatorzy byli nominalnie wszędzie – siłowali się na festynach, dniach miasta i urodzinach Waszej babci.

Dzisiaj czasy ich prosperity już minęły, ale dalej oferują swoje usługi. Jeśli więc chcecie zobaczyć chłopów 50+ jak przenoszą oponę, szukajcie strongmenów na swoje wydarzenie plenerowe.

23. LOKALNI WYKONAWCY Z DZIEDZIN WŁAŚCIWIE DOWOLNYCH

Bardzo często harmonogram festynów w małych miasteczkach wygląda następująco:

12:00 Aikido – juniorzy pokaz

12:30 Marżoretki – grupa MOK

13:00 Judo 15 do 18 lat – prezentacja rzutów

13:30 Chór seniora gra hity lat 70tych

I ja nic do tego nie mam. Skoro w regionie się dzieje, trzeba z tego dobrobytu korzystać. A że przy okazji harmonogram zapełnia się w zamian za miejsce na zapleczu i drobny poczęstunek, to tylko zysk na boku.

24. GRA TERENOWA

Gra terenowa to zabawa dosyć uniwersalna, która pozwala masowo zaangażować uczestników wydarzenia.

Można ją zorganizować samemu, można wynająć specjalistów, można wybrać opcję pośrednią – skorzystać z rozwiązań online (jako przykład podam ActionTrack – narzędzie do tworzenia gier dedykowane instytucjom kultury).

Gierka terenowa odbywała się między innymi na Gminnych Dniach Truskawki w Szczodrkowicach. Plakat pochodzi ze strony cksir-skala.pl.

25. POGADANKA

Przede wszystkim należy się zastanowić, czym jest pogadanka. Otóż moim zdaniem jest to taki wykład, który nie odstrasza samą swoją nazwą.

Bardzo luźna forma przekazywania informacji, która przy okazji niesie ze sobą pewną wartość rozrywkową.

Już wyżej wspomniałem, że na dębnickim pikniku pod biblioteką widziałem, jak taką pogadankę trzaska drużyna rycerska. A na Festiwalu Słodkości odbywało się tego typu spotkanie dotyczące gorącej czekolady (wydarzenie ma miejsce w październiku, więc był to już sezon na ten napój).

Źródłem plakatu jest strona sandomierz.eu.

26. LUDZKI AUTOMAT DO GRY

Od jakiegoś czasu po Instagramie krążą filmiki, w których trójka ludzi udaje automat do gier losowych.

Czy da się to zrobić na festynie? Totalnie. Czy będzie to dobry sposób na rozdanie fantów w loterii? Prawdopodobnie. Czy jest to atrakcja trudna do zrealizowania? Absolutnie nie.

Czy trzeba to zgłaszać jako grę losową? Yyyy. Nie mam pojęcia, ale podejrzewam, że tak. Sprawdźcie to sobie w jakimś wiarygodnym źródle.

27. RAJD ROWEROWY

Atrakcja właściwie samowystarczalna. Wytyczamy trasę – początkiem i końcem oczywiście jest teren naszego festynu.

Wybieramy jedną osobę, która pojedzie na rowerze jako pilot takiego rajdu. A następnie czekamy na gości i ruszamy w trasę (opcjonalnie „pilot” może oprowadzać i podawać drobne anegdoty o obiektach, które mijamy na trasie).

28. HOBBY HORSE (czyli jazda na kucu z drewna)

Hobby Horse to dosyć nowy sport. Aktywność, która bywa bardzo mocno wyśmiewana, bo polega na skakaniu „dosiadając” drewnianego konika na patyku.

Tutaj jednak podkreślę, że do tej zabawy można podejść o wiele bardziej pozytywnie – bez hejtu, złośliwości i zbędnych komentarzy.

Wtedy zawody hobbyhorsowania mają szansę wyjść naprawdę fajnie i przy okazji przyciągnąć zmasowane ilości dziewczynek (które są główną grupą docelową tej zabawy).

Jako dowód, że ludzi naprawdę robią te hobbyhorsy, zamieszczam plakat Strawczynady. Źródło strona: strawczyn.pl

29. TURNIEJ GIGANTYCZNYCH PIŁKARZYKÓW

Skoro już poleciłem śmieszny sport dla dzieciaków, to wspomnę o zabawnej rywalizacji dla dorosłych.

TURNIEJ W GIGANTYCZNE PIŁKARZYKI. Prowadziłem go na swoim pierwszym pikniku firmowym w życiu i zostawił we mnie niezapomniane wspomnienie.

Ta zabawa to zasadniczo dmuchańce, w których gracze trzymają się specjalnych poprzeczek i udają, że są piłkarzykami. Są to zawody bardzo śmieszne, a przy okazji dużo prostsze do komentowania i sędziowania niż standardowa piłka nożna (rozgrywka przebiega wolniej i absolutnie nikt nie zna zasad, więc też nikt się o nie nie wykłóca).

30. COŚ ZE ZWIERZĘTAMI (ale bez męczenia)

Ja wiem, że wszelkiego rodzaju zwierzaki przyciągają dzieci. Wiem też jednak, że zawsze bardzo mi szkoda wszystkich kucyków, które mają obowiązek być ujeżdżane przez siedem godzin i wszystkich królików, które muszą „się głaskać” niezależnie od tego, czy chcą czy nie.

Dlatego na pikniki, festyny i inne tego typu wydarzenia polecam zwierzęce atrakcje „bez dodykactwa”:

  • treserów, którzy pokazują, jakie sztuczki potrafią wykonać psy, koty, świnie i małpy (jednego to nawet z kurą widziałem – był przebrany za pirata i nosił kokoszkę na ramieniu)
  • pokazy z ptakami łownymi
  • pokazy psich zaprzęgów (w lecie też się da – wtedy sanie mają kółka)

31. CHODZENIE PO OGNIU

Czasami lubię do wpisu dodać coś lekko kontrowersyjnego.

I myślę, że właśnie taką atrakcją jest chodzenie po ogniu. Odrobinę niebezpieczne, trochę mistyczne, przyciągające uwagę.

Jeśli macie wątpliwości, to wspomnę, że istnieją imprezy plenerowe, na których takie atrakcje się odbywają (aczkolwiek należą do pewnej bardzo specyficznej eko-magicznej kategorii).

Plakat pochodzi ze strony jeleniagora.naszemiasto.pl.

A jeśli macie ochotę poczytać coś jeszcze, zapraszam do kolejnych (a raczej poprzednich) wpisów na blogu.

Zostaw odpowiedź

Sprawdź ofertę występu z żartami na temat branży. Stand-up na imprezę firmową