Z moich obserwacji wynika, że festyny są domeną wsi. W miastach i miasteczkach też odbywają się imprezy plenerowe, ale coraz częściej są określane piknikami, dniami czegośtam czy nawet festiwalami.
Wieś ma jaja, nie wstydzi się swojego dziedzictwa i dalej organizuje festyny. W tym tekście zamieszczam konkursy na właśnie tego typu imprezy. Znaczna część aktywności na liście nawiązuje do wsi i jej mieszkańców. Na wszelki wypadek zaznaczę też, że te zabawy przeznaczone są głównie dla osób dorosłych (a do niektórych to lepiej, żeby dzieci się nawet nie zbliżały).
UWAGA! Uprzejmie informuję, że tekst nie jest ofertą w znaczeniu prawa polskiego ani w sumie jakimkolwiek. Jest po prostu spis luźnych pomysłów na konkursy, które można zrealizować na festynie :)
SPIS TREŚCI:
- KONKURSY BEZPOŚREDNIO NAWIĄZUJĄCE DO ŻYCIA WSI (dziewięć konkursów)
- QUIZY (trzy konkursy)
- KONKURSY Z UDZIAŁEM JEDZENIA (dwa konkursy)
- PROSTE KONKURSY DO PRZEPROWADZENIA NA SCENIE (siedem konkursów)
- KONKURSY DO PRZEPROWADZENIA NA TRAWIE (pięć konkursów)
- TRADYCYJNE GRY I ZABAWY Z KILKU CZĘŚCI ŚWIATA (pięć konkursów)
1. KONKURSY BEZPOŚREDNIO NAWIĄZUJĄCE DO ŻYCIA WSI
Ten akapit to, że tak powiem, samo gęste. Konkursy podkradzione bezpośrednio z festynów wiejskich – niektóre z nich prowadziłem, inne widziałem na żywo, jeszcze inne wytropiłem na Youtubie (no i jeszcze jest ten jeden, który w sumie to wymyśliłem :))
RZUT KALOSZEM
Ten konkurs jest uroczo durnowaty i wspaniale do siebie zdystansowany.
Chodzi w nim dokładnie o to, co jest napisane w tytule akapitu.
RZUT KALOSZEM. Kto dalej. Wygląda to tak jak na filmiku poniżej :)
PRZENOSZENIE BALIKÓW SIANA WIDŁAMI
Fajny, prosty konkurs wymagający szybkości i sprawności manualnej. Raz miałem przyjemność nadzorować jego przebieg na imprezie firmowej, która jednocześnie była festynem (tak zwana hybryda).
Do tego konkursu wybieramy dwóch uczestników. Ich zadaniem jest przeniesienie na widłach balików siana (powiedzmy trzech) ze startu do mety.
Kto przeniesie pierwszy, wygrywa.
UWAGA! Konkurs wymaga korzystania z ostrego narzędzia. Dlatego zadbajcie, żeby uczestnicy byli trzeźwi. Odgrodźcie też jakoś teren wokół toru (na przykład taśmami), żeby dzieci na niego nie wbiegały.
WYŚCIGI Z OPONĄ OD CIĄGNIKA
Umówmy się, że na każdej wsi jakaś lekko zdezolowana opona od ciągnika się znajdzie. Jak dobrze poszukamy, znajdziemy nawet dwie opony.
A wtedy możemy zmontować dwie ekipy po kilka osób, żeby na wyścigi toczyły te opony po wyznaczonym torze.
KONKURS RĄBANIA SKARPETEK SIEKIERĄ
Ten konkurs widziałem raz, lata temu. Dożynki, na których graliśmy z kabaretem, prowadziła bardzo charakterystyczna pani. Nie była wymuskaną konferansjerką w garsonce, ale kobietą z krwi i kości. Kojarzyła się z ciocią ze wsi – ciocią, którą prawdopodobnie ma każdy z nas – charyzmatyczną, bezpośrednią i wygadaną.
Konkurs zapamiętałem prawdopodobnie dzięki jej unikalnemu stylowi i osobowości. Bez tej pani też jednak powinien zadziałać – w końcu jest dynamiczny i lekko absurdalny.
PRZEBIEG WYGLĄDA TAK:
1. Ustawiamy pieńki do rąbania (np. 3)
2. Wybieramy uczestników (dorosłych, trzeźwych, doświadczonych w rąbaniu drewna)
3. Dajemy uczestnikom po parze skarpet i siekierze sztuk jeden
Celem jest obrócenie skarpet w niwecz za pomocą siekiery. Kto pierwszy, wygrywa.
Oczywiście określenie, kto najszybciej zniszczył skarpety jest niejednoznaczne i takie trochę uznaniowe. Tutaj już konferansjer (albo konferansjerka) będzie sobie musiał jakoś poradzić.
UWAGA! Jak poprzednio: Konkurs wymaga użycia ostrego narzędzia. Zachowajcie ostrożność i rozsądek!
KONKURS SEGREGOWANIA ZIAREN
Konkurs bywa też nazywany Zabawą w Kopciuszka.
Polega na oddzieleniu od siebie ziaren różnego rodzaju.
Zabawa leci według punktów poniżej:
1. Wybieramy drużyny trzyosobowe
2. Każda drużyna dostaje pojemnik z mieszanką ziaren różnej wielkości (np. fasola, groszek, soczewica) oraz ilość pojemników odpowiadającą liczbie rodzajów ziaren (jw tym wypadku trzy)
3. Drużyna, która jako pierwsza posegreguje ziarna, wygrywa

KONKURS OBIERANIA ZIEMNIAKÓW NA CZAS
Każdemu uczestnikowi dajemy dwie misy – z ziemniakami ze skórką i pustą.
Zawodnicy zostają też zaopatrzeni w obieraczkę (znowu ostre narzędzie, ale umówmy się, że tym to ciężko sobie coś uciąć)
Osoba, która jako pierwsza obierze swoje kartofle, wygrywa.
A przy okazji prowadzący może sobie pokomentować wprawę technikę i ilość skórki, która zostaje na ziemniakach.
WARIACJA – KONKURS NA NAJDŁUŻSZY OBIEREK
Konkurs podobny, ale szybszy. Uczestnicy dostają michę z ziemniakami i obieraczki.
Mają prawo wybrać sobie ziemniaka z zapewnionej przez organizatora michy (w tym wypadku wielkość ma znaczenie).
Kto w zadanym czasie wydłubie najdłuższy, nieprzerwany obierek, wygrywa.
KONKURS NA NAJWIĘKSZĄ DYNIĘ
Oczywiście wprowadzanie tego konkursu do harmonogramu ma sens tylko na jesieni i tylko, jeśli rolnicy w okolicy hodują dynię.
Przypomnę jednak, że zabawę można przeprowadzić z właściwie dowolnym warzywem, a wielkość wcale nie musi być czynnikiem decydującym.
Możemy ogłosić też konkurs na:
– najpiękniejszego buraka
– najdłuższą cukinię
– najbardziej zielonego ogórka
– najbardziej pofałdowanego kalafiora
– cebulę, która wywołuje najwięcej łez

KONKURS NA NAJLEPSZE PRZEBRANIE DLA TRAKTORA
Na niektórych dożynkach odbywają się konkursy na najpiękniej przystrojony wóz dożynkowy. I tutaj przychodzi mi do głowy pomysł.
A jakby tę zabawę trochę zmodyfikować? Wydaje mi się, że konkurs na najpiękniej „ubrany” traktor może być i ciekawy i przyciągnąć uwagę medialną.
W dużym skrócie chodzi w nim o to, żeby uczestnicy zgłosili się na imprezę w swoich traktorach z jakiegoś rodzaju dekoracjami. Wstążkami, bukietami, cekinami, być może nawet malowidłami.
Możecie przeprowadzić ten konkurs, a później dać mi znać, co wymyślili ludzie w Waszej okolicy :)
2. QUIZY
Na imprezach firmowych regularnie organizuje się quizy, w których biorą udział wszyscy uczestnicy wydarzenia na raz (dzięki aplikacjom, wifi i takim takim).
Na festynie jednak proponowałbym organizować quizy, które są przeprowadzane w stu procentach na żywo. Po pierwsze wiem, że w miejscach, gdzie organizowane są imprezy plenerowe z zasięgiem bywa ciężko. Po drugie w ten sposób uzyskujemy atrakcję opartą na autentycznym, pełnym międzyludzkim kontakcie.
Przy okazji takie „żywe” quizy są o wiele prostsze w ogarnianiu. Po prostu zapraszamy na scenę po dwie osoby i kto pierwszy odpowie poprawnie, dostaje punkt.
QUIZ WIEDZY O TEMACIE PRZEWODNIM IMPREZY
Cześć festynów to po prostu festyny. A cześć nawiązuje do jakiegoś produktu, który jest popularny w danym regionie.
W Polsce co roku odbywają się takie wydarzenia jak:
- Dzień Cebuli (Błonia, Mazowieckie)
- Festiwal Dyni (Kraków)
- Rodzinny Festyn Pieczonego Ziemniaka (Przywidz, Pomorskie)
Moim zdaniem spoko pomysłem na festynie jest urządzenie quizu wiedzy o temacie przewodnim (tudzież roślinie przewodniej :))

QUIZ WIEDZY O WSI (Z UDZIAŁEM NAJSTARSZYCH JEJ MIESZKAŃCÓW)
Ten wariant quizu wymaga więcej zaangażowania i włożonego wysiłku organizacyjnego. Myślę jednak, że może wyjść fajnie – ergo warto.
Przebieg wygląda następująco:
1. Przede festynem zbieramy panel ekspertów – najstarszych mieszkańców wsi, którzy z samego założenia wiedzą na jej temat najwięcej.
2. Układamy pytania o historii miejscowości.
3. Już na festynie zapraszamy trzech uczestników imprezy do odpowiadania na pytania.
4. Po każdym pytaniu prowadzący animuje i dopytuje ekspertów, jak to było naprawdę :)
Uzyskujemy w ten sposób wyjątkową aktywność, która całkiem przy okazji aktywizuje nam seniorów (kto wie? Może jakieś dodatkowe fundusze uda się dzięki temu zdobyć :)
DOKAŃCZANIE TYTUŁÓW PIOSENEK
Z tej aktywności można skorzystać jako z jednej z rund w dłuższym quizie albo jako osobnego przerywnika pomiędzy atrakcjami (na festynach czasami tego typu przerywników potrzeba naprawdę dużo).
Zamiast pytań zadajemy fragmenty piosenek, a uczestnicy mają podać ciąg dalszy.
OCZYWIŚCIE, JEŚLI KTOŚ ZAŚPIEWA, DOSTAJE PODWÓJNE PUNKTY.
Przy okazji ten konkurs daje się w olbrzymim stopniu dostosować do charakteru imprezy. Możemy uczestnikom zadać piosenki disco-polo, ludowe albo polskie klasyki.
Trzeba tylko pamiętać, żeby utwory, które każemy cytować, były w miarę rozpoznawalne.
3. KONKURSY Z UDZIAŁEM JEDZENIA
Jedzenie jest jakby na to nie patrzeć jest integralną częścią festynów. Na imprezach plenerowych pojawia się nie tylko kiełbasa z rusztu ale też dania przygotowane przez mieszkańców wsi. Z tej obfitości pokarmu fajnie skorzystać i walnąć jakiś nawiązujący konkursik :)
KONKURS NA NAJCIEKAWSZE DANIE Z…
Nie będę ukrywał, że tutaj zainspirował mnie konkurs z Jarmarku nad Jeziorem Ogórkowym.
Organizatorzy ogłosili konkurs na najciekawsze danie z ogórka.
Oczywiście tego typu zabawę można powtórzyć z właściwie dowolnym składnikiem.

KONKURS JEDZENIA DAŃ LOKALNYCH PAŁECZKAMI
Ni mniej ni więcej, tylko konkurs spożywania dań z Waszego regionu za pomocą całkowicie nieregionalnych pałeczek.
Parzybroda. Proziaki. Kluchy połom bite (tak, to jest autentyczne danie). Wszystko to będzie wyglądać bardzo zabawnie, kiedy kilku mieszkańców miejscowości będzie się pojedynkowało w spożywaniu ich na czas za pomocą azjatyckich patyczków do jedzenia.
4. PROSTE KONKURSY DO PRZEPROWADZENIA NA SCENIE
Tutaj podrzucam trochę aktywności, które można przeprowadzić na scenie. Wybierając je, dołkładałem wszelkich starań, żeby należały do jak najbardziej zróżnicowanych kategorii.
DWUOSOBOWY KONKURS WYCINANIA KOGUTKÓW ŁOWICKICH (ALBO INNYCH OZDÓB REGIONALNYCH)
Zapraszamy na scenę dwa zespoły po dwie osoby.
Każdy zespół dostaje swój stolik, kolorowy papier i nożyczki (takie do papieru, z zaokrąglonymi końcówkami, żeby ciężko było sobie krzywdę zrobić).
Następnie obydwie pary łapię się za ręce. Na wszelki wypadek przewiązujemy im złączone dłonie szarfą – takie dodatkowe zabezpieczenie.
I teraz każda para ma dwie ręce, ale każda z osób może korzystać tylko z jednej. Zadajemy czas (dajmy na to trzy minuty). Wygrywa duet, który wyszarpie ładniejszego kogutka łowickiego (aczkolwiek, jeśli spodziewacie się, że on naprawdę będzie ładny, to możecie się zdziwić).
Oczywiście poza Łowiczem wycinanie akurat kogutka nie będzie miało absolutnie żadnego sensu. Dlatego w innych regionach możemy go zastąpić:
- góralską parzenicą
- kaszubskim gryfem
- świętokrzyską czarownicą
- pawim piórem (ja wiem, że pod Krakowem ono jest na czapce, a nie hafcie, ale jednak jakoś tam strój ludowy symbolizuje :))

TELEFON DO WIDZA
Konferansjer podaje swój numer telefonu (albo numer jakiegoś starterka za 15 złotych – kwestia do ustalenia). Widzowie wysyłają mu esemesy (można zadać im jakiś temat – na przykład recenzja ostatniego punktu programu).
Konferansjer od czasu do czasu czyta, co tam dostał. A w pewnym momencie dzwoni na jeden z numerów i tę jedną wybraną osobę zaprasza do siebie na scenę. Chwilę gadają, a później widz otrzymuje nagrodę.
Nie będę ukrywał, że konkurs podkradłem od panów z agencji Poprowadzę To. Wyjaśnienie ich słowami pod spodem.
ZAWODY W ROBIENIU MUMII Z PAPIERU TOALETOWEGO
Prosty, luddyczny konkurs.
Zapraszamy na scenę dwa zespoły trzyosobowe.
Jedna osoba stoi i ma zostać mumią.
Dwie pozostałe za pomocą dostarczonych rolek papieru toaletowego mają osobę numer jeden owinąć.
Wygrywa ten zespół, który skończy mumię jako pierwszy. Dodatkowe punkty można przyznać za szczelność zwojów i estetykę.
KONKURS NA NAJMNIEJ POTRZEBNĄ RZECZ NA FESTYNIE
Tę zabawę akurat podpatrzyłem z cyklicznej imprezy mojej niedoszłej Alma Matter (Politechniki Krakowskiej – uczelni, z której wyleciałem). Co roku na majowym Rajdzie PK odbywa się konkurs na najmniej potrzebną rzecz na rajdzie. Moim zdaniem zupełnie spokojnie można tgo przenieść na właściwie dowolną imprezę plenerową.
Zabawa jest absurdalna, pozwala na dużą dowolność i moim zdaniem fajnie stymuluje kreatywność.
Wygrywa właśnie ta osoba, która zaprezentuje najmniej potrzebną rzecz na festynie.
Obstawiam, że pojawią się suszarki do włosów, laptopy, podręczniki szkolne i narzędzia ogrodnicze.
Uczestnicy naprawdę pragnący zająć pierwsze miejsce, być może przytaszczą ze sobą krawieckie manekiny, stare patefony i jajowar.
KONKURS NA NAJŚMIESZNIEJSZE NAKRYCIE GŁOWY
Kolejny kradziony konkurs (przyznaję się do tej zbrodni bez bicia). W 2025 Gmina Wielichowo zorganizowała Paradę Śmiesznych Czapek.
Jeśli macie ochotę, absolutnie nikt nie zabroni Wam, urządzić analogicznej zabawy w swojej miejscowości.
LOTERYJKA
Prowadziłem tego typu konkurs na Dniu AGH. Moim zdaniem na festynie też ma prawo się sprawdzić. Zabawa jest bardzo mało wymagająca (co samo w sobie jest plusem, bo angażowanie dorosłych do zabawy, to właściwie osobna robota na pełen etat). Z automatu jest też podzielona na wiele wejść, więc spokojnie może stanowić motyw przewodni wydarzenia.

Ale może przejdę do wyjaśnienia, jak to wygląda.
A wygląda bardzo prosto. Na wejściu każdemu z przychodzących dajemy los z numerem.
W przerwach pomiędzy kolejnymi punktami programu wybieramy losy z koszyczka i czytamy je na głos. Osoby, które zostaną wyczytane, otrzymują proste gadżety: piłki, koce, poduszki, czapki z daszkiem (to wszystko to oczywiście mogą być gadżety od sponsorów).
UWAGA! Ja się nie znam na aspektach prawnych, ale z w miarę sprawdzonych źródeł słyszałem, że KAŻDĄ grę losową trzeba zgłaszać. Nie wiem gdzie. Nie wiem komu. Doczytajcie! Sprawdźcie! W razie problemów nie zrzucajcie winy na mnie!
WIEJSKI KONKURS TALENTÓW
Takie Mam Talent ale na poziomie powiatowym (aczkolwiek radzę unikać używania nazwy tego show telewizyjnego w materiałach promocyjnych :))
Konkurs ogłaszamy wcześniej i jesteśmy namolni wobec mieszkańców (łącznie z chodzeniem od drzwi do drzwi). Dążymy do tego, żeby jak najwięcej z nich zgłosiło się i pokazało, co potrafi.
Przy odpowiednio dużym zaangażowaniu organizatorów na scenie zobaczymy osoby śpiewające, gawędziarzy i starszego pana, który gra na słomce.
5. KONKURSY DO PRZEPROWADZENIA NA TRAWIE (CZY TAM INNYM PLACU)
Na festynach często punktem centralnym jest scena.
Ale zdarza się też, że jej nie ma. Jest za to olbrzymi trawiasty teren, który aż prosi się, żeby z niego skorzystać. W tym paragrafie przedstawiam konkursy do rozegrania właśnie „w polu”.
FESTYNOWE BINGO
Uwaga, uwaga! Festynowe Bingo nie ma właściwie żadnego związku z faktycznym Bingo (tą grą losową z amerykańskich filmów).
Jest to de facto cykl wyzwań, które każda drużyna musi zrealizować. Gdyby się bardzo ale to bardzo mocno uprzeć, można by nazwać tę aktywność najprostszą możliwą grą terenową.
Wygląda to tak:
- Wymyślamy kilka (np. 6) zadań do wykonania – powinny być jak najmocniej związane z naszym festynem
- Drukujemy zadania w formie tabelki (przykład poniżej)
- Już w trakcie festynu zbieramy drużyny (po np. 5 osób) i dajemy im tabelki
- Drużyna, która pierwsza wykona zadania (i udowodni za pomocą zdjęć, że je wykonała), wygrywa fanty

Tabelkę powyżej zrobiłem za pomocą strony Canva.com. Link do do dokładnego, dającego się przerabiać projektu tutaj.
WYŚCIGI NA KOCACH
Bardzo, bardzo prosta zabawa, do której potrzeba właściwie tylko kilku mocniejszych koców i kawałka równej trawy.
Tutaj rywalizują ze sobą zespoły dwuosobowe. Jeden z członków jest koniem pociągowym, a drugi siedzi w kocu i musi „jedynie” mocno się trzymać.
Widziałem tę aktywność w wersji z dziećmi (w kocach). Myślę jednak, że wyjdzie ciekawiej (i odrobinę bezpieczniej), jeśli zespoły będą złożone wyłącznie z osób dorosłych.
KONKURS PRZEKŁADANIA HULA HOP
Hula hop zostało stworzone do kręcenia, ale na szczęście można z niego skorzystać też na kilka innych sposobów.
Na przykład do przeprowadzenia konkursów.
W moim ulubionym ustawiamy obok siebie dwa łańcuszki ludzi (mogą mieć nawet po kilkanaście osób). Ekipy muszą złapać się za ręce. Dostają po kilka kół hula hop – najlepiej różnej wielkości.
Następnie zaczynają obręcze przez siebie przekładać (proces luźno ilustruje filmik poniżej). Zespół, który skończy zadanie jako pierwszy, wygrywa.
WESELNA JENGA
Ta jenga oficjalnie jest weselna, ale spokojnie można z niej skorzystać do urozmaicenia festynu.
Spoko rozrywka pozwalająca na współpracę bliżej nieokreślonych grup ludzi.
Ale może wyjaśnię, o co chodzi. Ano o to, że dwie drużyny dostają takie siatkowe dynksy (patrz filmik poniżej). Ustrojstwa są trzymane przez wszystkich członków grupy, a celem jest kolektywne zbudowanie jak najwyższej wieży za pomocą specjalnego chwytaka.
Zestawy do przeprowadzenia tej zabawy oczywiście można nabyć w serwisie Allegro.
ZAWODY STRAŻACKIE
W każdej większej wsi jest oddział Ochotniczej Straży Pożarnej. No to przy okazji organizowania pikniku możemy te drużyny zaprosić, żeby pokazały co potrafią.
Na strażacką rywalizację składają się:
- montowanie i odpalanie sprzętu
- pompowanie wody
- dużo biegania w rynsztunku i hełmach
6. TRADYCYJNE GRY I ZABAWY Z KILKU CZĘŚCI ŚWIATA
Festyn sam w sobie to stara tradycja i często z samego założenia wszystko co dawne, pasuje do niej jak ulał. I dlatego właśnie na zakończenie dorzucam „zabawy ludowe” wywodzące się z kilku części świata.
KONKURS NA WIENIEC DOŻYNKOWY
Chyba najpopularniejszą polską tradycją związaną ze świętem plonów jest wieniec dożynkowy. Dekoracyjny splot ze zbóż, owoców i właściwie wszystkiego innego, co twórcy pod rękę podejdzie (podobno kiedyś elementami wieńców bywały żywe zwierzęta – nie pytajcie jak, bo wolę się nie zastanawiać).
Konkurs robienia wieńców dożynkowych to dobry i uniwersalny sposób na urozmaicenie imprezy z okazji święta plonów.
No i tutaj ciekawostka. Oprócz dziesiątek dożynek gminnych i powiatowych w Polsce odbywają się też Dożynki Prezydenckie. I muszę powiedzieć, że tamtejsze wieńce to prawdziwe bydlaki!
LIMBO
Możecie o tym nie wiedzieć, ale właściwie na sto procent widzieliście LIMBO na własne oczy. Zabawa pochodzi z Trynidadu, ale przeniknęła do kultury amerykańskiej i od dziesięcioleci pojawia się w filmach, serialach i kreskówkach.
Formalnie jest odmianą tańca, ale właściwie można w nią grać również bez ruszania się do rytmu.
O co chodzi?
O to, że kolejni zawodnicy podchodzą do poprzeczki i próbują pod nią przejść – przodem, ale wyginając się w tył.
Co jakiś czas, bez jasnego określenia momentu, obniżamy poprzeczkę (czyli w tym wypadku de facto ją podwyższamy :))
Osoba, która jako ostatnia przejdzie pod bardzo nisko zawieszoną tyczką, wygrywa.
WSPINANIE SIĘ NA SŁUP
Podaję jako ciekawostkę, bo nie mam pojęcia, czy da się taką zabawę zorganizować tak, żeby była bezpieczna.
Ale już tłumaczę, o co chodzi.
W centrum festynowego terenu stawiamy gładki słup. Na jego szczycie montujemy półeczkę, a na półeczce kładziemy fant – zegarek, nowy telefon, garniec złota.
Zadaniem uczestników jest wspiąć się na szczyt i wyżej wymieniony fant pozyskać.
Rzekomo aktywność odgrywała główną rolę na festynach na początku dwudziestego wieku (tutaj link do wpisu na ten temat warszawskiego przewodnika).
PODKREŚLĘ JESZCZE RAZ: Zabawa należy do niebezpiecznych. Jeśli więc zdecydujecie się ją przeprowadzić, zadbajcie o to, żeby nikomu się nic nie stało (a jakby się stało, to proszę mnie do odpowiedzialności nie pociągać ;))
SZKOCKI RZUT PNIEM DRZEWA
Szkoci mają długą i dosyć zawiłą tradycję sportów siłowych. Wydaje mi się, że niekwestionowanym królem ich zabaw jest caber toss – ni mniej nie więcej tylko rzut kłodą.
Zawodnik trzyma taki pal za podstawkę i musi go rzucić. Wcale nie chodzi jednak o to, żeby kłoda poleciała jak najdalej. Drewnem trzeba tak jakby żonglować – podrzucić je w taki sposób, żeby obróciło się o kąt 180 stopni i walnęło o ziemię szerszym końcem.
Jak w powyższym akapicie. Rzucanie pieńkami o długości kilku metrów zbyt bezpieczne to nie jest, więc jeśli zdecydujecie się zorganizować tę zabawę, UWAŻAJCIE!
ŚCIGANIE TOCZĄCEGO SIĘ SERA
To jest konkurs tak dobry, że co roku piszą i mówią o nim media na całym świecie.
Toczenie sera, a bardziej konkretnie ściganie się z toczącym się serem. Zasady są proste, ale raczej lekko popieprzone. Z górki puszcza się okrągłą gomółkę sera. Równolegle z serem z tego samego wzgórza zaczynają się toczyć ludzie.
Cel? Złapać ser.
Nagroda? Ser (ten złapany).
Konkurs od dwustu lat organizowany jest w angielskim hrabstwie Gloucestershire. Tradycja brytyjska, ale jestem pewien, że da się ją przeszczepić na nasz grunt.
W końcu konkurs łapania toczącego się oscypka w trakcie spadania z Gubałówki też brzmi godnie :)