Sytuacja opisana poniżej zdarzyła się w zeszła sobotę. Aż tydzień zastanawiałem się, czy o niej napisać, czy nie, ponieważ publikując ją złamię co najmniej kilka zasad marketingu (nie ukrywam, że tego bloga prowadzę między innymi po to, aby się promować.) Wrzucając tę historię w sieć, przedstawię siebie światu jako chama, pieniacza i tchórza w jednym. Jak doskonale wiemy, ludzie nie lubią osób posiadających którąkolwiek z tych cech, zaś jest szansa, że za wszystkie trzy na raz można zostać znienawidzonym. Z drugiej strony nie ma lepszego narzędzia do tworzenia virali niż szok. Tak więc: „Marketing siad, zdechł pies, stul pysk.” Czytaj dalej „Bezkarnym i wszędobylskim dziadom mówię: Nie!”
Kategoria: Uncategorized
Okrawek ze Slamu
Wprawdzie nie przepadam za luzerami, którzy publikują w sieci swoje wiersze, ale właśnie dzisiaj świadomie dołączam do ich grona. To coś poniżej napisałem na slam poetycki, odbywający się co miesiąc w Kolanku numer 6 w Krakowie.
Pisałem to na kolanie, w pół godziny przed rozpoczęciem imprezy. Jak można się domyślić dzień wcześniej piłem, a cały poprzedni tydzień słuchałem Pezeta, którego dekadenckość zadziałała jak szkło powiększające na moje nocne wybryki. Nawiasem pisząc chciałbym, żeby wszystkie teksty napisane na kolanie wyglądały przynajmniej tak jak ten.
Dla tych, którzy nie wiedzą, co to slam – to taki stand up na prochach. Dla tych którzy nie wiedzą, co to stand up – to takie śmieszne mówienie. Dla tych, którzy nie wiedzą, co to mówienie – to takie pisanie częstotliwościami dźwięków. Czytaj dalej „Okrawek ze Slamu”
Polsko-ukraińskie Kamediowe Kamando w MPK
Z reguły w autobusach krakowskiego MPK czytam książkę, ale właściwie po co, to nie wiem, skoro tam się takie rzeczy dzieją… W dniu dzisiejszym w autobusie linii pięćset dwa powinny być, oprócz biletów za przejazd, sprzedawane wejściówki na show rozrywkowe. Dosyć młoda Ukrainka głośno rozmawiała przez telefon. Mówiła po Polsku dosyć dobrze, więc chwilę trzeba się było zastanowić, żeby dosłyszeć jej wschodni akcent. Ukrainka jest pierwszą bohaterką spektaklu, który się rozegrał. Bohaterką zdecydowanie pozytywną.
Młoda Ukrainka: Ja tutaj przyjechała i myślała miasto kultury, miasto kultury, do teatru będę chodzić. A oni tu wszyscy tylko do pubów, do klubów, najwyżej do kina. No, dokładnie. Jak w Charkowie. Przechodziłam z koleżankami z pracy koło tej operetki, a one mi mówią, że nie, że do galerii. Oni tu wszyscy tylko do galerii, albo chlać… Czytaj dalej „Polsko-ukraińskie Kamediowe Kamando w MPK”
Przeżegnaj się, rzuć kostką, wygraj życie wieczne…
Czasami, kiedy mi się nudzi, wchodzę na portale w rodzaju Frondy, czytam, dziwię się i dosyć często się śmieję. Inni ludzie, z tego co zauważyłem, mają bardzo podobne objawy przeglądając artykuły z National Geographic, dotyczące obyczajów Zulusów i Maorysów. Ja swoich Zulusów i Maorysów, których pokrętnej i odmiennej kultury, za żadne skarby świata, nie jestem w stanie zrozumieć, mam po drugiej stronie ulicy, czasem być może tuż za progiem.
Dzisiaj wpadłem na ten konserwatywno katolicki portal i przeczytałem ni mniej ni więcej, tylko o planszówce, której zadaniem jest zbliżanie dzieci do Jezusa. I tutaj pytanie, dlaczego serwis przedstawiający się jako konserwatywny, reklamuje tak bądź co bądź innowacyjne sposoby indoktrynacji (przepraszam ewangelizacji?)
Pytanie to jest raczej marginalne i zwyczajnie rzuciłem je w próżnię, nie oczekując na nie żadnej odpowiedzi. Gra nazywa się „Ufam Tobie” i polega na zbieraniu i wymienianiu żetonów wad i zalet charakteru, a jej celem jest zdobycie co najmniej dwóch sztonów z tytułowym napisem. Czytaj dalej „Przeżegnaj się, rzuć kostką, wygraj życie wieczne…”
6.12
Pomimo, że wielu ludziom wyda się to żałosne, jestem dumny z 6 minut i 12 sekund swojego materiału. Są to minuty i sekundy stanowiące zalążek czegoś co będę nazywał nowym programem. Zostały już w większości przetestowane, zadziałały i przybiłem im nieistniejącą pieczątkę atestową: „To mi się podoba.”
Pomimo, że to niewiele ponad pięć minut, poruszam w tych kawałkach około czterech do sześciu tematów. Zależy jak liczyć. Dotykane we fragmentach kwestie niekoniecznie są do siebie zbliżone, więc mój nowy program nie będzie mógł uchodzić za tematyczny. Będzie za to spajany przez, w miarę, jednolity styl i coś co nazywam stopniem popieprzenia (oczywiście wysoki.)
Podczas testów odpadło drugie tyle, a może nawet trzy razy tyle materiału. Niech te minuty spoczywają w spokoju.
Program prawdopodobnie będzie miał w tytule coś ze zwierzętami.
I niepotrzebna ciekawostka na koniec: jeśli poprzestawiamy cyfry w tytule, otrzymamy numer polskiej ustawy antynarkotykowej. Czysty przypadek.
Niepołomice
Miecze w garderobie, armata na backstage’u i żubr w kiblu, czyli uroki łupania plenerku na zamku w Niepołomicach.
Bardzo sympatyczne granie. Ludzie przyszli pomimo niepogody i twardo klaskali nawet podczas krótkiego koncertu orkiestry myśliwskiej (czy jakiejś takiej.) Tylko kabaret przed nami był trochę nudny (nazywał się Kabaret Burmistrz i Koledzy czy jakoś tak.) Czytaj dalej „Niepołomice”


