Na kontraście

Poprzedni post zaczął się jakoś drętwo, a skończył z dziwną napinką i lekkim wycofaniem. Tego dla kontrastu piszę luźniutko, spokojniutko, o niczym.

Dziś w sklepie. Pani ekspedientka zapytana przez panią klientkę o jakieś cukierki spieszy z odpowiedzią: To wie pani, one są takie mleczne, no takie delikatne, trochę jak Tofifee, takie mleczne, no takie do cyckania.

Jestem bardzo ciekaw, jak myśl ekspedientki sprawdziłoby się jako hasło reklamowe. „Karmelki. Takie do cyckania.”

Tak, przy okazji: „Czy ktoś wie, skąd mi się biorą na blogu wejścia z Iraku i Wyspy Man?”

Mam i ja

wordpressBlogi są wszędzie. Jest ich coraz więcej (jak to katastroficznie brzmi…) Jakieś siedem lat temu myślałem, że są tylko pamiętnikami ekshibicjonistów, którzy zamiast pilnować, żeby nikt nie zajrzał do ich dziennika, wpychają go w sieć. Trzy lata temu stwierdziłem: no dobra, niezłe źródło informacji, fajnyy sposób na rozwinięcie skrzydeł dla młodych dziennikarzy. Dzisiaj każda firma, każdy teatr, każda gazeta, każdy wonabi ekspert oraz niejedna osoba prywatna prowadzi swojego bloga. Każdy ma bloga. Mam i ja. Moda? Niekoniecznie. Google rzekomo dąży do tego, żeby pozycjonowanie było oparte głównie o ilość i jakość unikalnych treści zawartych na stronie. Wieść się rozniosła, ci którym zależy na obecności w sieci, załapali, że zaśmiecanie jej pressel page’ami jeszcze przynosi skutki, ale największy internetowy moloch i jednocześnie główny odbiorca tego chłamu robi wszystko, żeby nie miało żadnego znaczenia (informacja dla laików jeszcze większych niż ja – pressel page to artykuł publikowany w sieci i koncentrujący się głównie na słowach kluczach, a mniej na treści.) Wszyscy więc zakładają blogi.         Czy mi to przeszkadza?  A dlaczego miałoby? W końcu sam prowadzę bloga. Nie, nie przeszkadza. Po prostu piszę, co zaobserwowałem.

Jakoś mi się nie klei ten post, a miał być, psiakrew, taki mądry. Wbrew wszelkim zasadom kończę go w tym miejscu.

Demencja

demencjaJestem, na którymśtam etapie pisania monologu o demencji. Wrzucam w sieć, to co wyrzuciłem, ponieważ się nie sprawdziło podczas testów.

Mam teorię, że demencja podobnie jak śmierć przychodzi do ludzi w fizycznej formie. Demencja to nie jest szkielet w czarnej szacie, ale taki raczej korpulentny facet. Zamiast kosy ma kubek gorącej wody, mały srebrny widelczyk i taką łopatkę do tortu.
Który kawałek by tu dzisiaj zjeść. Hmmm. Omniomniom.
– Tak głupie, że aż trzy osoby się zaśmiały. Czytaj dalej „Demencja”

Każdy to ma w C.V., ale nie każdy w życiu

– Przepraszam bardzo, pani Honorato, co pani robi? – zwrócił się Pan Prezes do Pani Sprzątającej.

– Maluję. – odpowiedziała spokojnie Pani Sprzątająca, odwracając się w jego kierunku i tym samym odsłaniając sztalugi z rozciągniętym płótnem.

– Ciekawa technika. – skomentował Pan Prezes.

– A owszem, wiem, dziękuję. Wzorowałam ją na ruchach mopa, którym co dzień myję podłogę. Bo widzi pan, wszystko może być źródłem inspiracji…

– Tak, ja to wszystko wiem, ja to wszystko rozumiem, ale z tego co mi się wydaje, do pani obowiązków należy utrzymywanie budynku w czystości, a nie malowanie po nocach natchnionych pejzaży… Czytaj dalej „Każdy to ma w C.V., ale nie każdy w życiu”

Wyzywam sam siebie

Jak udowodnić ludziom, którzy zastanawiają się nad przyjściem na moje warsztaty, że rzeczywiście jestem jednostką kreatywną, ergo odpowiednią do prowadzenia tego typu zajęć? Jestem kabareciarzem, improwizatorem, a wszystko na to wskazuje, że od niedawna również bloggerem (w końcu mam bloga.)  To może jednak nie wystarczyć, bo w żadnej z tych trzech dziedzin nie jestem znany na szeroką skalę, a przecież zarówno kabareciarzem, improwizatorem, jak i bloggerem można być odtwórczym i przerażająco słabym.
Wiem, wymyśliłem (oczywiście kiedyś, a nie teraz.) Zadam sobie wyzwanie, które będę konsekwentnie realizował, a którego efekty będą mogły solidnie podbudować moje portfolio i rangę. Czytaj dalej „Wyzywam sam siebie”

Sprawdź ofertę występu z żartami na temat branży. Stand-up na imprezę firmową