Jak z klasą porzucić postanowienia noworoczne?

sowa

Nowy rok. Wczoraj był sylwester, więc schlałeś się i żrąc kawałek zimnej pizzy naopowiadałeś, że wraz ze zmianą ostatniej cyfry w dacie przestajesz spożywać alkohol i zaczynasz się odchudzać. Ponadto rzadko mieszasz szampana z wódką, piwem i wodą z ogórków, więc koło trzeciej nad ranem zacząłeś deklarować również, że od samiutkiego początku 2015ego wznawiasz grę na flecie poprzecznym, którą porzuciłeś w trzeciej klasie szkoły podstawowej. Nowy rok trwa już kilka dni. Kac opornie, bo opornie, ale jednak minął, ale ty dalej cierpisz społeczne katusze. Wszyscy napotykani znajomi pytają o abstynencję, dietę, palcówki (czy co ta innego mają fagociści) oraz bieganie (nic o nim nie wspominałeś, ale tyle osób teraz biega, że ludzie z automatu dorzucają tę czynność do Twojej listy noworocznych postanowień.) Wytężasz mózgownicę. Zastanawiasz się, jak wziąć przykład z raka i wycofać się z tego całego szeregu kłopotliwych obietnic poprawy? Mam kilka gotowych rozwiązań. Specjalnie dla Ciebie. Czytaj dalej „Jak z klasą porzucić postanowienia noworoczne?”

Pampersy z niespodzianką z punktu widzenia byłego pracownika gastronomii

przewijanie

Ten tekst naturalnie jest niczym innym, jak jedną z dziesięciu tysięcy nie mających żadnego znaczenia reakcji na felieton Agnieszki Kublik, który dotyczy publicznego przewijania dzieci w restauracjach.

Pani Agnieszka napisała, że widziała jak młodzi rodzice zmieniają swojej pociesze pieluchę na środku tłocznej restauracji… Usłyszałem też od kilku znajomych (no, co najmniej od jednego) opinię, że takie sytuacje nie miewają miejsca. Otóż miewają, a nawet mają nagminnie. Zadupczałem jako kelner siedem czy osiem lat i z przykrością muszę stwierdzić, że scenkę rodzajową z pampersem w roli głównej widziałem podczas niemal każdej niedzieli spędzonej w pracy. Regularnie zdarzało się, że rodzice bez żadnego skrępowania kładli dziecko na krześle albo nawet stole i wprawnymi ruchami usuwali pieluchę wraz z ekskrementami. Staram się tutaj spojrzeć z perspektywy innych klientów. Bardzo mi przykro, ale naprawdę nie lubię podczas jedzenia oglądać efektów defekacji i naprawdę nie obchodzi mnie, ile lat miał defekant. To, że rodzice muszą wytworzyć w sobie znieczulicę pozwalającą im bez obrzydzenia babrać się w gównie podczas posiłku, to jest ich osobisty problem. Czytaj dalej „Pampersy z niespodzianką z punktu widzenia byłego pracownika gastronomii”

Ghostbusters 3 – jak ja bym to zrobił?

medium_1441410495

Ghostbustersi 3, niekiedy też lamersko nazywani Pogromcami Duchów 3, wejdą do kin. Jeszcze nie wiadomo kiedy, ale prace nad filmem już trwają. Niestety, a może na szczęście, nie będzie to kontynuacja serii, ale jej całkowite wznowienie. Gwiazdy poprzednich „części” pojawią się gdzieś z boku i będą drażnić fanów, jako całkowicie nowe postacie.

Ciekaw jestem, co wyjdzie z tego filmu. Coś dobrego, czy też kolejna kupa skierowana do czternastolatków, którzy nigdy nie widzieli oryginału (patrz najnowszy „Robocop”). Jednocześnie czysto teoretycznie zacząłem się zastanawiać, jak ja bym zrobił Ghostbustersów. Załóżmy więc, że ktoś da mi kilka milionów dolarów i dorzuci kamerę… Czytaj dalej „Ghostbusters 3 – jak ja bym to zrobił?”

Leżeć!!! Zły Copywriter!!!

medium_3113628758

Jestem copywriterem tak gdzieś w 1/4. I to maksymalnie. Po pierwsze zajmuję się tym calutkie pół roku (tutaj już słyszę zgrzyt zębów rasowych wyrobników, którzy pienią się, że w ogóle śmiałem wobec siebie użyć tego jakże elitarnego określenia). Po drugie, na całe szczęście, jest to dla mnie praca dorywcza. Zazwyczaj grzecznie cisnę zlecone mi teksty, starając się zastosować do nawet najgłupszych uwag klienta. Ale nie dzisiaj. Dzisiaj marketingowy Doktór Jekyll idzie spać, a jego miejsce za sterami przejmuje copywriterski Mr. Hyde. Dzisiaj pokażę, jak się pisze naprawdę złe copy… Wyciągnę kilka opisów zleceń, które ostatnio otrzymałem i napiszę je, hmmm, tak jak ja to widzę. Czytaj dalej „Leżeć!!! Zły Copywriter!!!”

5 bogów dziwnych jak diabli

W jednej z powieści Terry’ego Pratchetta pojawił się bóg kaca. Jego istnienie zostało wytłumaczone logiką. Bo przecież skoro w kilku kulturach występował patron opilstwa, to bóstwo cierpień porannych też powinno mieć rację bytu. A nawet zdawałoby się, że ludzie częściej się modlą na kacu niż podczas picia.

Odpalam przeglądarkę i ruszam na łowy. Postaram się przedstawić Wam kilka bóstw równie odjechanych co patron męki porannej.

Czytaj dalej „5 bogów dziwnych jak diabli”

Jak się ubrać?

wieszaki

„Nie szata czyni człowieka.” Ale to tylko w Polsce i to na dodatek tylko do niedawna. Bo w krajach z kręgu kultury anglosaskiej istnieje powiedzenie brzmiące „robe makes a man” (czyli dokładnie odwrotne). Od magicznego momentu, w którym padł komunizm w naszym kraju też panoszy się przekonanie, że jeśli wydasz wszystkie zarobione na zmywaku w Anglii pieniądze na drogi garnitur, to nagle przemienisz się z ciecia w prezesa. Dziesiątki stylistek, stylistów, wizarzystów i innych diabłów doradzają ludziom, co założyć, jak założyć i po co założyć. Rzekomo nazbyt droga kiecka, koszula czy tużurek może być zwrotnicą, która nakieruje Twoją karierę na właściwe tory. Mam złe wiadomości… To działa tylko i wyłącznie w wypadku ludzi, którzy są w swojej dziedzinie kiepscy a w najlepszej sytuacji przeciętni. Najlepsi mogą nosić co im się kurwa podoba. Myślicie, że Steve Jobs przyjął w życiu jedną poradę od stylisty? Także, jeśli planujesz być przeciętny i lansować się na kawałku szmaty pociętym i pozszywanym przez jakiegoś geja z Genewy, to proszę bardzo. Jeśli chcesz być najlepszy, to olej ciepłym moczem ubiór, podciągnij workowate i wytarte spodnie, a następnie wróć do ciężkiego zapierdolu przy pracy nad samym sobą. Czytaj dalej „Jak się ubrać?”

Sprawdź ofertę występu z żartami na temat branży. Stand-up na imprezę firmową