Moje pomysły na przeglądy kabaretowe

Przeglądy są bardzo ważnym w życiu każdego kabareciarza wydarzeniem, gdyż w dziewięćdziesięciu procentach wypadków to właśnie na nich przyszli mistrzowie estrady zapoznają się ze sceną i szeroką publicznością. Te imprezy są też swojego rodzaju sitem. Na przeglądach raczkujący kabaretowiec dowiaduje się, że jest niewiarygodnie wspaniały i ma prawo rozpływać się nad samym sobą w zachwycie, bądź że nie nadaje się absolutnie do niczego i powinien skoncentrować się na swojej adekwatnie nudnej pracy w księgowości. Raczej nie jestem fanem organizowania czegokolwiek, nie zamierzam nigdy być osobą odpowiedzialną za tworzenie dużych imprez, ale zawsze bardzo chętnie wpieprzam się innym w działalność festiwalową ze swoimi niedorzecznymi pomysłami. Tak, naprawdę mam zbyt dużo czasu. I tak, naprawdę przychodzą mi do głowy koncepcje przeglądów kabaretowych…. Czytaj dalej Moje pomysły na przeglądy kabaretowe

Ścinki z dawno porzuconego bloga

Raczej o tym nie mówię, nie piszę i nawet rzadko wspominam w myślach, ale oprócz tego bloga założyłem jeszcze kilka innych. Ze dwa lub trzy nawet przez jakiś czas rzetelnie prowadziłem. Najdłużej chyba bloga, który miał za cel jedynie trening pisania. Znalazły się tam zawrotne ilości chłamu, krótkich historyjek i bezsensownych zlepków zdań napisanych na wylosowane słowo. Nie będę się więc chwalił tym blogiem w całości, natomiast jeden post w dalszym ciągu na tyle lubię, że jestem skłonny go opublikować tutaj.

Pisałem kiedyś, że lubię filmy uroczo popieprzone. Zaliczam do nich wszystkie produkcje opowiadające dziwne historie nietypowych indywiduów i epatujące surrealistycznym, nienachalnym humorem. Wbrew pozorom jest ich całkiem sporo: “Śniadanie na Plutonie,” “Wszystkie odloty Cheyenna,” “Chłopak do towarzystwa,” “Forest Gump.” Od dzisiaj w pewnym sensie będzie o jeden więcej. Wymyślę sobie własną fabułę nowego filmu uroczo popieprzonego.

 
Pierwsze ujęcie to obraz ogromnej rezydencji. Kamera oddala się, ukazując rozłożyste skrzydła budynku, a także bardzo duży ogród oraz puste cokoły po rzeźbach. Następne ujęcie przenosi nas do środka. Widzimy pustą salę balową. Czytaj dalej Ścinki z dawno porzuconego bloga

Luźne z warsztatów kreatywności

dukatTe Ścinki będą wyjątkowe, bo nie składają się z odrzutów i niedoróbek, ale z efektów pracy podczas warsztatów kreatywności Myślnik, które odbyły się 19 i 26 czerwca.  Nie zamieszczam tych luźnych pomysłów, dlatego że uważam je za lepsze od innych, które powstały na warsztatach, ale z dużo bardziej trywialnych przyczyn. Zwyczajnie autorzy tych koncepcji wyrazili zgodę na ich publikację. Tak się złożyło, że jedna uczestniczka zezwoliła na ujawnienie pełnego nazwiska, druga tylko imienia, a trzeci uczestnik/czka wolał/ła pozostać anonimowy/wa. Czytaj dalej Luźne z warsztatów kreatywności