Żyd, który zagrał Hitlera – 15 faktów o Taice Waititi

Nazwisko “Taika Waititi” niby nie należy do skomplikowanych, ale i tak często słyszę je w przekręconej wersji. Podczas dyskusji na temat “Co robimy w ukryciu” często okazuje się, że film nakręcił “Waka Taipiti”, “Łajka Mokiki” albo nawet “Maka Paka”.

Wiele wskazuje na to, że będziemy musieli nauczyć się wymawiać poparawnie ten egzotyczny zlepek sylab. Taika zyskuje popularność w zawrotnym tempie i niedługo może się okazać, że przekręcanie jego nazwiska będzie skrajnym obciachem

Dla przypomnienia. Nakręcił “Co robimy w ukryciu” – film, który ma już status kultowy i moim osobistym zdaniem jest najlepszą czarną komedią wszechczasów. Wyreżyserował także serial “Mandalorian”, filmy “Thor Ragnarok” oraz “Jojo Rabbit”. A oprócz tego aktorzy, maluje i tańczy na planie.

Jest o czym pisać. Zapraszam na 15 interesujących faktów o Taice Waititi.

Ten akapit to reklama autora wtrącona trochę z czapy

Jeśli interesują Cię komicy, filmy komediowe oraz ich reżyserowie, to istnieje pewna szansa, że zainteresuje Cię też mój stand-up. Delikatnie mówiąc nie dorastam do pięt Taice Waititi, ale też lubię głupkować.


1. Dosyć niesamowite pochodzenie

Taika Waititi często sam nazywa siebie polinezyjskim Żydem. Jego ojciec był Maorysem. Matka natomiast ma korzenie rosyjsko-irlandzko-żydowskie.

Czy Taika wyznaje judaizm? Nie znalazłem informacji ani potwierdzających ani zaprzeczających tej informacji. Delikatnie jednak mówiąc, nie sądzę. Z kilku komentarzy, jakie widziałem na jego Instagramie, wynika, że ma raczej wywalone na religię.

Na pewno jednak sprawnie używa etykietki Izraelskiego Maorysa, aby siać zamęt i przyciągać do siebie uwagę. Kilka razy nawet zasugerował, że w “Jojo Rabbit” zagrał Adolfa ze względu na pochodzenie:

“Jaki jest lepszy sposób, żeby obrazić Hitlera niż obsadzenie w jego roli polinezyjskiego Żyda?”

2. Podwójne nazwisko

W papierach Taiki widnieje nazwisko “Cohen” (Po matce. I ogólnie pragnę zwrócić uwagę na fakt, że jest to piąty bardzo znany Cohen w showbiznesie. Potraficie wymienić ich wszystkich?)

Przez większą część życia reżyser wymiennie korzystał z obydwóch nazwisk. W jednym z wywiadów powiedział:

“Nazwiska ‘Cohen’ używałem do aktorstwa, pisania i spraw związanych z teatrem. Jako ‘Waititi’ natomiast podpisywałem się pod swoimi fotografiami, obrazami i ogólnie sztukami wizualnymi.”

Ewidentnie w ciągu ostatnich paru lat Taika musiał zmienić zdanie. Zasugerował nawet, że “Jojo Rabbit” nakręcił jako Waititi a nie Cohen, żeby nie zmniejszać kontrowersji wokół filmu (Żydom daje się minimalnie większe prawo do nabijania się z holocaustu).

3. Taika Waititi jest tak wszechstronnie uzdolniony, że powinien zginąć

Wspomniałem w poprzednim paragrafie, a teraz rozwinę. Taika Waititi zajmuje się też sztukami plastycznymi. Oprócz zdjęć na Instagramie tworzył obrazy z pustych kapsułek po Nespresso oraz plakaty swoich show (co najmniej jednego).

Źródło: World of Taika.

4. Ojciec Taiki był Niewolnikiem Szatana

Ojciec Taiki to zdecydowanie ciekawa postać. Na Wikipedii jest wymieniany jako farmer i artysta (ale niestety nie udało mi się dogrzebać do żadnych dzieł).

Wiele wskazuje jednak na to, że tata reżysera częściej chodził upaprany krwią i smarem niż farbą i nawozem. W podcaście Elijah Wooda Taika powiedział, że jego ojciec należał do gangu motocyklowego Satan’s Slaves.

5. Długa i rozbudowana kariera sceniczna

Jeśli myślicie, że Taika wyskoczył ze swoją sławą nagle i znienacka, to się mylicie i to dosyć grubo. Już w wieku dwudziestu kilku lat Waititi jeździł po Nowej Zelandii i Australii z grupą komediową So you’re a man. W składzie znajdowało się pięciu gości w tym Bret McKenzie i Jemaine Clement, którzy później założyli Flight of the Concords.

Większą popularność komikowi przyniosła jednak współpraca z samym Clementem. Jako duo Humuorbeast otrzymali najważniejszą nagrodę komediową w Nowej Zelandii – Billy T. Award.

Jeśli nie znacie Flight of The Concords, to możecie ich poznać za pośrednictwem tego filmiku.

6. Taika Waititi jest pierwszym Maorysem, który dostał Oskara

W 2020 roku Taika otrzymał Oskara za “Jojo Rabbit” (kategoria: scenariusz adaptowany). Jak się okazuje, jest pierwszym Maorysem w historii, któremu przyznano nagrodę Amerykańskiej Akademii Filmowej.

Znamienne jest też to, że na zakończenie swojej mowy zadedykował “wszystkim rdzennym dzieciakom, które chcą tworzyć, tańczyć i pisać historie”

7. Taika trzyma sztamę z aborygenami wszechświata

Słowo “aborygen” bywa uważane za obraźliwe. Ale co tam. Nie będę w kółko pisał “ludność rdzenna”. To może nie jest obraźliwe, ale za to brzmi do pyty.

Ale do rzeczy… Podczas wyżej wymienionych Oskarów Taika brał udział też w gali przyznania statuetek honorowych (nawet nie wiedziałem, że coś takiego istnieje). Podczas tej imprezy powiedział:

“Akademia pragnie oznajmić, że dzisiaj zebraliśmy się na ziemiach plemiennych ludów Tongwa, Tatawiam i Chumash. Mamy świadomość, że są pierwszymi mieszkańcami terytorium, na którym działa i rozwija się środowisko filmowe.”

Wyczytałem też, że u Taiki to taka mała tradycja. Podczas kręcenia “Thor: Ragnarok” również miał podkreślać, że niektóre sceny w Australii są nagrywane na terenach plemienia Bundjalung.

8. “Jojo Rabbit” jest oparty na powieści (dosyć luźno)

Nie zadałem sobie trudu, żeby przeczytać książkę “Niebo na uwięzi”, na której oparty został film. Przeczytałem za to artykuł o książce. Wiele wskazuje na to, że Taika pozwolił sobie na dosyć konkretne modyfikacje historii. Tekst ze strony Slashfilms (link powyżej) jasno mówi, że powieść jest o wiele bardziej mroczna.

Jojo w ekranizacji ma pokiereszowaną twarz i uszkodzoną rękę albo nogę (nic ważnego, nie becz mały, da się żyć). W książce natomiast jego twarz jest w połowie sparaliżowana, a jedno z ramion zostało amputowane. Poza tym obrażeń nie doznał w wyniku zabawy granatem na poligonie ale ataku powietrznego.

UWAGA WAŻNE! Wyimaginowany Hitler nie występuje w książce. Prawdziwy zresztą też nie.

9. Taika Waititi nakręcił “Co robimy w ukryciu” trzy razy

Zaczęło się od filmu krótkometrażowego zrealizowanego w 2005. Możecie obejrzeć poniżej i zachwycić się detalami. Na przykład scenami ewidentnie kręconymi w mieszkaniu babci.

W 2014 powstał pełnometrażowy i już moim zdaniem kultowy film, a w 2019 Waititi i Clement zrealizowali dla stacji FX serial.

Telewizyjne “What we do in the shadows” też opowiada o grupie wampirów, które mieszkają na jednej chacie. Postacie są miejscami podobne ale jednak inne. A poza tym swoje przygody przeżywają w Stanach a nie w Nowej Zelandii.

Serial zdecydowanie nie dorównuje swojemu oryginałowi, ale i tak jest bardzo bardzo spoko. Postać energetycznego wampira, która wysysa energię z ludzi (i innych wampirów) potwornie ich nudząc, powala na łopatki.

Wampir energetyczny Colin Robinson u szczytu swojej chwały i potęgi.

Jeśli zaciekawiła Was postać Colina Robinsona, to napisałem o nim osobny tekst. Możecie sobie sprawdzić.

10. “Co robimy w ukryciu” to już całe uniwersum

Nie dość, że pomysł został zekranizowany trzy razy, to jeszcze ma swojego spin-offa (takie brzydkie, angielskie słowo na produkcję dziejącą się w tym samym świecie, co oryginał). Taika Waititi i Jemain Clement nakręcili serial “Wellington Paranormal”. Nie ma polskiego tłumaczenia, jest dostępny absolutnie nigdzie i opowiada o policjantach eksplorujących mroczną stronę nowozelandzkiej stolicy (gliniarze przelotnie pojawili się w filmie). Jeszcze nie widziałem, ale twórcy i gwiazdki na IMDB (7.5) mocno mnie zachęcają.

Chodzą też plotki, że Waititi i Clement pracują nad filmem opowiadającym o wilkołakach, które pojawiły się w długo-metrażowym “What we do in the shadows”. Miałby się nazywać “We’re Werewolves” (not swearwolves – pozdro dla kumatych). Produkcja jest cóż… właśnie plotką rozpowszechnianą przez samych twórców. W IndieVire znalazłem taką wypowiedź Taiki:

“Wilkołaki to film, który robimy z Jemainem na niby. Co kilka lat mówimy, że pracujemy nad nową produkcją pod tytułem “Wilkołaki”. Źle się czuję, przyznając się do tego, bo w tej sytuacji jesteśmy trochę, jak ojciec kłamiący, że będzie w domu na święta.”

11. Taika zagrał sidekicka Green Lanterna

W ekranizacji Zielonej Latarni z roku 2011 Taika Waititi wcielił się w rolę Thomasa Kalmaku.

I tutaj muszę podzielić się swoją nerdowską wiedzą zbędną. W oryginale ta postać była Eskimosem. To pewnie przez osadzenie Maorysa w roli Inuity film jest tak bardzo do dupy.

Tak Taika wyglądał w “Green Lanternie”. Już Wam coś świta?

12. Epizodyczna współpraca z Hawkeyem

Taika zagrał w teledysku do piosenki Jerremy’ego Rennera. Rola mocno epizodyczna, ale wspominam, bo zaskoczyło mnie, że najbardziej zbędny Avenger udziela się muzycznie. A już tym bardziej, że jego kawałki nawet mi się podobają.

13. Unikalny styl reżyserowania

Każdy reżyser ma swój własny styl pracy. Stanley Kubrick kompulswyno-obsesyjnie poszukiwał ujęć idealnych, a Taika na planie tańczy, improwizuje i ogólnie głupkuje. Odtwórczyni roli Valkirii z Thora twierdzi, że Waititi przez cały czas pracy nad filmem zachowywał się jak duże dziecko.

14. W “Thor Ragnarok” Taika zagrał kamień

Technicznie rzecz ujmując jest to prawda. W już dwóch filmach ze świata Marvela Taika zagrał Korga – humanoidalnego obcego zbudowanego z kamienia.

Postać jest tworzona komputerowo, ale to jednak Taika daje jej głos, ruchy i mimikę twarzy. Myślę, że taka rola to bardzo ciekawe przeżycie, ale też forma zabezpieczenia. Bo John Favreu już od lat nie nakręcił żadnego filmu dla MCU, a dalej gra ochroniarza Ironmana.

Możliwe, że jak Taice zabiorą fuchę reżyserską, dalej będzie mógł udzielać się w uniwersum jako gadająca kupa kamieni.

Taika stanowi comic relief nawet w filmach, które same w sobie są mocno komediowe.

15. Taika Waititi jest podróżnikiem w czasie

Sam się przyznał. Po tym, jak jeden z fanów zauważył, że reżyser wygląda bardzo podobnie do postaci z obrazu “Stary Muzyk” Maneta.

Zbliżonko dla lepszego oglądu sytuacji :)

Ze względu na rosnącą na świecie ilość szurów i foliarzy pragnę zauważyć, że Taika Waititi nie jest podróżnikiem w czasie, bo nie ma czegoś takiego jak podróże w czasie :)

A może przeczytacie coś więcej?

Taika obecnie jest bardzo rozpoznawalnym reżyserem, ale karierę zaczynał od występów komediowych na scenie. To dosyć częsta droga. Sprawdź kilkunastu aktorów (i w sumie reżyserów), którzy w swoim czasie robili stand-up.

Leave a Reply