Słynne monologi kabaretowe – 16 numerów z 4 epok

Dzisiaj postanowiłem zebrać w jednym miejscu słynne monologi kabaretowe. W zestawieniu znajdują się utwory, które po raz pierwszy usłyszałem w dzieciństwie, odświeżone perełki sprzed wojny i parę młodszych numerów (takich, które liczą sobie naście a nie dziesiąt lat).

Przejrzyjcie! Na bank coś Was rozbawi. A jak nawet nie, to przynajmniej liźniecie trochę historii kabaretu.

Zanim wskoczycie w świat “kabaretu z tamtych lat” zastanówcie się, czy nie macie ochoty na coś nowszego. Na przykład na któryś ze skeczy napisanych przeze mnie.

Spis Treści:

1. Słynne Monologi Kabaretowe z Dwudziestolecia Międzywojennego:

2. Słynne monologi kabaretowe z PRLu

3. Słynne monologi kabaretowe lat dziewięćdziesiątych

4. Monologi Kabaretowe Wchodzą w XXI Wiek

1. Słynne Monologi Kabaretowe z Dwudziestolecia Międzywojennego

W dwudziestoleciu międzywojennym kabaret przeżywał swój rozkwit. Komicy byli bożyszczami tłumów i występowali absolutnie wszędzie – od teatrów po kawiarnie. Z przyczyn dosyć oczywistych nagrania się nie zachowały.

Znalazłem natomiast dwa covery utworów przedwojennych (a jeden to jest nawet całkiem fajny).

Monolog Leona Wyrwicza (w wykonaniu Andrzeja Grabowskiego)

Nie czytałem o nim dużo, ale wiele wskazuje na to, że Leon Wyrwicz był swojego rodzaju stand-uperem dwudziestolecia.

W jego czasach większość komediantów wychodziła na scenę w smokingu. Wyrwicz grał na luzie – tylko w garniturze. Monologi wygłaszał też jako on sam. Nie wcielał się w żadną postać.

Dekadę temu jeden z monologów kabaretowych Wyrwicza odświeżył Andrzej Grabowski.

Wskrzeszony szmonces Leona Krukowskiego

W monologu powyżej Andrzej Grabowski naśladuje akcent lwowski. Natomiast cały nurt przedwojennego kabaretu był skupiony wokół innego wariantu języka polskiego – dialektu żydowskiego.

Szmonces to utwór kabaretowy (zazwyczaj monolog), który wykorzystywał akcent, manieryzmy i słownictwo polskich Synów Izraela.

Tego typu numery pisali i wykonywali głównie sami Żydzi, więc nie może tutaj być miejsca o antysemityzmie.

Pod spodem wskrzeszony tekst Leona Krukowskiego.

Mam wrażenie, że z udziałem widowni ten tekst siadłby jakoś lepiej :)

Słynne monologi kabaretowe z PRLu

PRL to była epoka długa i mroczna. Śmiech na szczęście nie znajdował się na liście rzeczy zakazanych w ustroju słusznie minionym. Podlegał natomiast wielu ograniczeniom.

Delikatnie mówiąc nie ze wszystkiego można było kpić. Cenzura skrupulatnie czuwała nad tym, aby nie żartowano z partii, urzędników czy wątpliwych sukcesów socjalistycznego reżimu.

Toteż kabareciarze musieli prześcigać się w sztuce niedomówień i puszczania oczek. Pomimo zakazu żartowania z polityki, znaczna część monologów z tego okresu jest bardzo polityczna.

Bohdan Smoleń – “A tam cicho być…”

Kiedy słyszałem ten monolog w wersji audio, miałem zaledwie kilka lat. Śmiałem się z niego do rozpuku.. Jestem pewien, że go nie rozumiałem. Bawił mnie przede wszystkim zachrypnięty głos, jakim Smoleń wypowiada “A tam cicho być…”

Po prawdzie, to tego monologu w dalszym ciągu do końca nie rozumię. Zbyt dużo odniesień do sytuacji politycznej i społecznej w momencie jego powstawania (grania?).

A jednak lubię ten tekst. Paradoksalnie za mrok. Za to, że Smoleń, pomimo śmiesznego głosu, na poważnie gra wariata. I za niepokojące niebieskie oko Wielkiego Brata, które “czuwa” nad widzami.

Kabaret Dudek – “Książka życzeń i zażaleń”

Kabaret Dudek to ciekawy przypadek. Działał w PRLu, ale bardzo mocno odnosił się do tradycji kabaretu przedwojennego. Jego skecze były napisane na bardzo wysokim poziomie i co ważniejsze świetnie zagrane (w kabarecie występował tak zwany kwiat polskiego aktorstwa). Pojawiały się też numery pożyczone sprzed wojny. Najbardziej znany skecz Dudka to chyba “Sęk” – szmonces napisany w dwudziestoleciu (chyba przez Konrada Toma).

Dudek zazwyczaj opierał się na humorze obyczajowym, ale w końcu to był PRL (i to głęboki). Zdarzały się drobne pstryczki wymierzone w nos władzy.

Dla urozmaicenia, coś do czytania

Jeśli chcecie lepiej poznać spojrzenie satyryków na PRL, możecie zajrzeć do książki Jacka Fedorowicza – “W zasadzie tak”. Opisuje absurdy polskiego komunizmu i podobno jest dobra (7.1 na 10 gwiazdek na lubimyczytac.pl).

Więcej o książce możecie przeczytać tutaj.

Też Dudek – “12 Butelek Jałowcówki”

Książkę życzeń i zażaleń” bardzo szanuję, ale najsłynniejszy monolog kabaretowy Dudka to chyba “12 butelek jałowcówki”. Kabaret działał w PRLu. Oczywiście, że obywatele pili alkohol.

Irena Kwiatkowska – Hermenegilda Kociubińska

Mówiąc o komikach w PRLu chyba nie sposób pominąć Teatrzyku Zielona Gęś. Grupę założył Konstanty Ildefons Gałczyński i do dzisiaj uchodzi ona za ideał kabaretu literackiego.

I właśnie na potrzeby formacji Ildefons stworzył postać Hemenegildy Kociubińskiej (odtwarzaną przez Irenę Kwiatkowską).

Zamieszczam jeden z monologów. Szczerze mówiąc, to mnie nie rozbawił i nie byłem w stanie dostrzec tutaj przebłysków geniuszu. Monologi w tym tekście miały jednak być słynne a nie śmieszne :)

Hanka Bielicka i jej pyskówki

Debiutowała w kabarecie 7 Kotów – duchowym spadkobiercy Zielonej Gęsi. Dosyć szybko zaczęła jednak robić karierę solową. Zasłynęła z monologów i nawet stworzyła coś, co można nazwać prywatnym podgatunkiem. Niektóre jej numery nazywano pyskówkami – ze względu na duże tępo podawania tekstu oraz przewijające się od czasu do czasu subtelne wyrazy obraźliwe :)

Ten monolog był nagrywany już po upadku komunizmu, ale szczyt kariery pani Hanki przypadał jednak na PRL. Dlatego zachowuję ją w tym przedziale czasowym.

P.S. Sposób odgrywania i pewna żywiołowość kojarzy mi się mocno z Aśką Kołaczkowską.

“Koks i Siarka” – Bonus (ale reklamowy)

Monolog poniżej zdecydowanie nie jest słynny! Zdecydowanie nie jest też historyczny. Ale jest mój. Mój jest też ten blog. A nikt przecież nie zabroni mi wstawiać własnych monologów w losowych miejscach własnego bloga, prawda?

Słynne monologi kabaretowe lat dziewięćdziesiątych

Przychodzą lata dziewięćdziesiąte i po dekadach dogorywania wreszcie zdycha komunizm. Kabaret w o wiele mniej skrępowanej formie zaczyna się pokazywać w telewizji. Ewoluuje, rośnie w siłę i pewnie ze względu na zbyt szybki rozrost zmierza w kierunku tej galopującej kupy, którą stał się dzisiaj.

Czasy są dziwne. Wielu satyryków, którzy wcześniej opierali się wyłącznie na wyśmiewaniu komunizmu, niespodziewanie traci amunicję. Smoleń otwiera sklep zoologiczny. Laskowik zostaje listonoszem.

Tadzik Drozda jedzie po przemianach ustrojowych

Przez chwilę się zastanawiałem, do którego paragrafu powinienem wkleić ten monolog. Nagrany w latach dziewięćdziesiątych, ale jednak Drozda szczyt swojej kariery przeżył w komunizmie.

Monolog jest ciekawy. Zwłaszcza z dzisiejszego punktu widzenia. Bo Drozda omawia w nim sytuację geopolityczną większości krajów dawnego bloku wschodniego.

Krzysztof Piasecki komentuje nową technologię (domofon)

Kolejnym satyrykiem, którzy zaczął w PRLu, ale rozwinął skrzydła po zmianie ustroju, jest Krzysztof Piasecki. Był srebrnym lisem już w relatywnie młodym wieku, przez co lekko przypomina mi Steve’a Martina.

Kabareciarze, satyrycy, stand-uperzy zawsze wykorzystują okazję, aby czepić się nowej technologii. Nie inaczej było na początku lat dziewięćdziesiątych. Wtedy jednak nową technologią nie były drony czy smartbandy ale… domofony.

Kryszak parodiuje każdego żyjącego polityka

Lata dziewięćdziesiąte to przede wszystkim przemiany ustrojowe. I tutaj muszę powiedzieć, że polscy satyrycy powinni dziękować losowi za to, że prezydentem został Wałęsa. Ma charakterystyczny sposób mówienia i bardzo wdzięcznie się go parodiuje.

Na tym fakcie zyskał Jerzy Kryszak, który parodiował Lecha Wałęsę. I Geremka. I Pawlaka. I myślę, że każdego innego żyjącego polityka aż do poziomu powiatowego.

Janusz Gajos – “Mecenas”

Janusz Gajos zdecydowanie jest sławnym aktorem – przeszedł długą drogę od Janka w “Czterech Pancernych” do mocno obleśnego biskupa w “Klerze”. Miał też swoje epizody kabaretowe. Przez jakiś czas występował w kabarecie Dudek, ale chyba jego najbardziej znany monolog kabaretowy pochodzi z lat dziewięćdziesiątych.

Monologi Kabaretowe Wchodzą w XXI Wiek

Ja wiem, że pomiędzy latami dziewięćdziesiątymi i początkiem dwudziestego pierwszego wieku nie ma istotnego rozgraniczenia. Nie oddziela ich wojna światowa ani upadek ustroju.

A jednak moim zdaniem warto opisać te dwa okresy osobno. Bo lata dziewięćdziesiąte to wolna amerykanka. Kraje dookoła upadają, a w Polsce dopiero tworzą się przepisy. Kwitną podejrzane procedery – w stylu straganów z “legalnymi” kasetami magnetofonowymi.

Dwudziesty pierwszy wiek, to już trochę jednak większa stabilizacja.

“Badyl” Moralnego Niepokoju

Moralny Niepokój moim zdaniem jest pierwszą gwiazdą kapitalistycznej estrady. Zasłynął dzięki kilku skeczom, utrzymał się na powierzchni za sprawą ciężkiej pracy (Robert Górski produkuje skecze jak Terlikowscy dzieci).

Pewnie już nie wszyscy pamiętają, że kilkanaście lat temu najbardziej rozpoznawalną rolą Górala nie był prezes PISu ale kolega Badyla (wbrew obiegowej opinii Badyl nie jest bohaterem tej serii ale jej adresatem).

Histeryjki Piotra Bałtroczyka

Jednym z etatowych konferansjerów kabaretu na przełomie wieków był Piotr Bałtroczyk. Pomiędzy skeczami kolegów wygłaszał swoje monologi często nazywane “histeryjkami”.

Niektórzy twierdzą, że to właśnie były początki polskiego stand-upu. Mam wątpliwości :)

Unikalny styl Andrzeja Poniedzielskiego

Wielu ludzi twierdzi, że jest to komik jedyny. A na pewno można go określić mianem kabareciarza osobnego. Mówi niespiesznie (delikatnie mówiąc) i często to widz musi się głowić, jak zinterpretować monologi pana Andrzeja.

Wydaje mi się, że historię poniżej już wcześniej czytałem albo słyszałem. Jest jednak olbrzymia szansa, że Pan Andrzej ją napisał, a dopiero później zaczęła krążyć jako dowcip w różnych wersjach i przeróbkach. Takie rzeczy się dzieją.

Równie unikalny styl Tomasza Jachimka

Kolejną gwiazdą, która zaczęła swoją karierę w dwudziestym pierwszym wieku jest Tomek Jachimek. Każdy go kojarzy, więc nie będę się rozpisywał. Rzucę za to dwie randomowe ciekawostki:

  • Tomek Jachimek przez bardzo krótki czas grał w Formacji Chatelet
  • Tomek Jachimek jest bratem Szymona Jachimka z kabaretu Limo

I tutaj się przewiozę na koledze Tomaszu i wykorzystam jego osobą do zamieszczenia przekierowanka do swojego Instagrama. A takie zdjęcie sobie kiedyś razem zrobiliśmy.

Kabaret Jurki – “Monolog Profesora Zina”

Ten monolog kabaretowy może nie jest jakoś szczególnie słynny. Za to bardzo go lubię.

Wojtek Kamiński parodiuje w nim Wiktora Zina – profesora rysunku, który kiedyś prowadził swój program w TVP. Co ciekawe, monolog bawi, nawet jeśli nie zna się profesora ani jego programu (tak twierdzi Wojtek, a ja mu wierzę).

P.S. Oryginalny profesor Zin zaciągał Wileńszczyzną o wiele mniej i rysował o wiele lepiej.

Ten tekst poniekąd dotyczy historii kabaretu. Jeśli natomiast interesują Was dzieje innej, o wiele bardziej nowoczesnej formy komedii, możecie zajrzeć poniżej.

Leave a Reply